wpolityceUważam, że nie jest dobrym zjawiskiem, jeśli politycy charyzmatyczni tracą środowisko, które tą charyzmę niesie. A bez wątpienia Katarzyna Lubnauer jest charyzmatycznym polskim politykiem i zasługuje na to, aby mieć zaplecze niosące tę charyzmę. Tak samo czekam na zaplecze, które będzie nieść charyzmę Ryszarda Petru i Roberta Biedronia. Sądzę, że każdy charyzmatyczny polityk zasługuje na środowisko, które pracuje nad uniesieniem lotów tej charyzmy bardzo wysoko, żeby ta charyzma mocno wybrzmiała i była widoczna w społeczeństwie — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jarosław Sellin, wiceminister kultury.

wPolityce.pl: Podczas wyjazdowego posiedzenia klubu PiS w Jachrance przemówienie wygłosił Jarosław Kaczyński. Co pana zdaniem było w nim najistotniejsze?

Jarosław Sellin: Myślę, że najważniejsza była polemika z tezą, że wszystkie środowiska polityczne są takie same, kierują się takimi samymi standardami. To jest absolutna nieprawda. My jesteśmy partią, która naprawdę stara się działać na rzecz dobra publicznego, prowadzić ambitną, polską i państwową politykę w każdym wymiarze. Natomiast nasi przeciwnicy, którzy rządzili przez 8 lat, zwijali państwo. Zarządzali państwem teoretycznym, sami tak to nazwali, i w ogóle im to nie przeszkadzało. My tworzymy państwo, które nie jest silne wobec słabych, a słabe wobec silnych, tak jak było to za czasów PO-PSL. My uważamy, że wszyscy są równi wobec prawa. Kolejna rzecz, którą pan premier wczoraj podniósł, to to kłamstwo, że my jesteśmy za wyjściem Polski z UE. Przypomniał, że my jesteśmy za podmiotową przynależnością Polski do UE i jak każde państwo staramy się być podmiotem w UE, a nie dostosowywać się do interesów silniejszych. Ważne było także podkreślenie, że posiadanie własnej waluty jest walorem, które pozwala się lepiej rozwijać polskiej gospodarce. Nasi poprzednicy próbowali wprowadzić euro do Polski i dziś też oficjalnie ogłaszają, że jeśli dojdą do władzy, to do strefy euro będą chcieli nas jak najszybciej wprowadzić. Widać gołym okiem, które państwa rozwijają się szybciej – czy te, które dysponują własną walutą, czy te, które są w strefie euro. My mamy 5 proc. wzrost gospodarczy. Prezes Kaczyński przypomniał też, że gwarancją demokracji i praworządności jest nasza władza.

Opozycja ma na ten temat zupełnie inne zdanie.

Nasi oponenci zapowiadają właściwie likwidację praworządności, ponieważ wśród nich zdarzają się na przykład takie głosy, że będą delegalizować oficjalnie funkcjonujące partie polityczne, bo ośmieliły się im zabrać władze. Na ich manifestacjach słyszymy też okrzyki „Będziesz siedział”, czyli grożą więzieniem politykom za to, że starali się realizować swoje obietnice wyborcze. Jeśli ktoś już łamie konstytucję, albo zapowiada chęć jej łamania, to nasi oponenci. Zapowiadają np. chęć likwidowania wojewodów, o których jest mowa w konstytucji. Zapowiadają ze swoimi nowymi lewicowymi koalicjantami zakwestionowanie konstytucyjnej zasady, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. To są środowiska, które jawnie deklarują, że chcą łamać konstytucję w Polsce.

Przedstawiciele opozycji twierdzą, że wystąpienie prezesa Jarosława Kaczyńskiego służyło odwróceniu uwagi od afery KNF.

Jeśli chodzi o afery, to też był wątek mocno poruszony przez premiera Kaczyńskiego, gdzie pokazywał, iż jest różnica w reakcjach na zło między nami, a naszymi poprzednikami. My reagujemy natychmiast, nawet jak mamy do czynienia z upadkiem ważnego urzędnika państwowego. Natomiast nasi poprzednicy np. pozwalali okradać przez Amber Gold Polaków. Od ostrzeżenia, który KNF wydała przeciwko tej firmie, do ich reakcji, minęło 2,5 roku. To samo z aferą VAT – jednak to jest chyba wielka afera nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Reakcja na zło odróżnia nas od PO.

PAP podawała, że na nieoficjalnej części spotkania w Jachrance pojawiły się m.in. tematy konieczności dyscypliny medialnej oraz kwestia nienaciskania na TK ws. wniosku o zbadanie konstytucyjności przepisów dopuszczających aborcję ze względu na ciężkie wady płodu. Czy mógłby pan to potwierdzić?

Nieoficjalna część polegała na tym, że 300 naszych parlamentarzystów miała możliwość podzielenia się jakimiś uwagami, zachęcenia do nowych elementów programowych, które warto byłoby podjąć. Była też możliwość zadania pytania w sytuacjach wątpliwych, albo braku zrozumienia co do polityki rządu, prezesowi Kaczyńskiemu, premierowi Morawieckiemu i ministrom naszego rządu. Na tym to spotkanie polegało.

A konkretnie jakie tematy były na nim poruszane?

Tego nie będę ujawniał, na tym polega dżentelmeńska umowa o poufności spotkania.

W Sejmie powstał nowy klub PO-KO, dołączyło do niego 8 posłów z Nowoczesnej. Jak pan patrzy na taką „integrację” opozycji?

Uważam, że nie jest dobrym zjawiskiem, jeśli politycy charyzmatyczni tracą środowisko, które tą charyzmę niesie. A bez wątpienia Katarzyna Lubnauer jest charyzmatycznym polskim politykiem i zasługuje na to, aby mieć zaplecze niosące tę charyzmę. Tak samo czekam na zaplecze, które będzie nieść charyzmę Ryszarda Petru i Roberta Biedronia. Sądzę, że każdy charyzmatyczny polityk zasługuje na środowisko, które pracuje nad uniesieniem lotów tej charyzmy bardzo wysoko, żeby ta charyzma mocno wybrzmiała i była widoczna w społeczeństwie.

Fala krytyki spadła na radnego Wojciecha Kałużę, który został wybrany z listy KO, a następnie porozumiał się z PiS w województwie śląskim. Czy uważa pan, że sytuacja z przejściem do klubu PO-KO posłów Nowoczesnej jest podobna do tej radnego Kałuży?

Pamiętam wywiad z radnym Kałużą i on mnie najbardziej przekonał do dobrych intencji jego decyzji. On mówił tam, że zobaczył, iż w koalicji która się tworzyła na Śląsku, połowę władzy miano oddać postkomunistom z SLD i on tego nie wytrzymał. Ja to rozumiem. Tak naprawdę na Śląsku PiS wygrało wybory, to my mieliśmy najlepszy wynik. Zupełnie naturalne jest, że przejęliśmy władzę w tym województwie. To nie żaden skandal. Natomiast nie wiem, jakie były kulisy przyciągania polityków Nowoczesnej do PO. Spekulacje są takie, że były też jakieś obietnice związane z listami do PE. Jeśli byłyby prawdziwe, to jeśli oni komuś zarzucają korupcję polityczną, niech spojrzą na własne podwórko.

gazetaprawnaOk. 6 mln Polaków 10 i 11 listopada wyszło z domów i dołączyło do obchodów stulecia odzyskania niepodległości, a 3/4 Polaków wywiesiło flagi - powiedział w czwartek w Sejmie wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin.

Wiceszef MKiDN odpowiadał w Sejmie na pytania Anity Czerwińskiej i Józefa Leśniaka (PiS) dotyczące wszystkich działań związanych z obchodami stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Posłanka zwróciła uwagę, że uroczystości te "miały charakter masowy, wspólnotowy" i "były bardzo różnorodne". "Odnosiło się wrażenie, że właściwie w każdym miejscu w Polsce nastąpiło upamiętnienie naszego jubileuszu" - stwierdziła. Leśniak dodał, że "mieliśmy także okazję zaobserwować szereg organizowanych uroczystości w różnych miejscach na świecie".

Podsumowując działania resortu w tej kwestii, Sellin przypomniał, że Wieloletni Program Rządowy Niepodległa jest realizowany od 2017 r. do 2022 r. "Chcemy tym programem objąć nie tylko te najważniejsze wydarzenia, które właśnie już za nami, związane ze stuleciem odzyskania niepodległości, ale też wydarzenia, które doprowadziły do tej niepodległości, potem jej broniły, utrwaliły, wytworzyły polskie granice okresu międzywojennego" - wyjaśnił.

Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego przypomniał, że budżet na cały program Niepodległa wynosi 242 mln zł. "Na 2018 r. ten budżet wynosił 80 mln z tych 242" - dodał.

Powołując się na wyniki badań przeprowadzonych po weekendzie niepodległościowym, Sellin poinformował, że blisko 6 mln Polaków 10 i 11 listopada "wyszło z domów i dołączyło do jakichś uroczystości, obchodów". "Również w sensie symbolicznym chcieli Polacy to święto świętować, bo wyszło nam również z badań, że 3/4 Polaków wywiesiło flagę" - powiedział.

Wśród istotnych inicjatyw związanych z obchodami setnej rocznicy odzyskania niepodległości wiceszef MKiDN wymienił m.in. "Festiwal Niepodległa" na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, w którym uczestniczyło 300 tys. osób. Przypomniał również o akcji "Niepodległa do Hymnu" i "Koncercie dla Niepodległej", który odbył się 10 listopada na Stadionie Narodowym. "Bezpośrednio obejrzało go 40 tys. widzów, a 7 mln Polaków obejrzało go przed telewizorami, bo pierwszy raz w historii Polski jakieś wydarzenie o charakterze kulturalnym było transmitowane przez pięć na ogół, na co dzień, rywalizujących ze sobą telewizji. Tutaj wszyscy się pogodzili i uznali, że to jest tak ważny koncert, tak ważne święto, że transmitowali go solidarnie" - zaznaczył.

Według danych resortu, 11 listopada 135 tys. osób obejrzało wystawy dedykowane stuleciu odzyskania niepodległości. "Mieliśmy takie wystawy, jak +Znaki wolności+ na Zamku Królewskim w Warszawie, bardzo atrakcyjna wystawa, +Krzycząc Polska+ w Muzeum Narodowym w Warszawie, +Niepodległość+ oraz +Wyspiański+ – dwie wystawy w Muzeum Narodowym w Krakowie, +Awangarda i państwo+ w Muzeum Sztuki w Łodzi, +W Polsce króla Maciusia+ – taki przewrotny tytuł, ale to jest opowieść o II RP w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN - +Blask Orderów+ w Muzeum Łazienki Królewskie" - wymienił Sellin.

Jak dodał, w programie zagranicznych obchodów stulecia odzyskania niepodległości zaplanowanych jest 400 wydarzeń, rozłożonych na cały czas trwania programu Niepodległa. "Dokładnie w weekend niepodległościowy odbyły się koncerty w Korei Południowej w dwóch miastach, w Royal Albert Hall w Londynie, opera Powrót Manru w Kijowie, wystawy polskiej sztuki w Goteborgu , w Paryżu, Kownie i wielu innych miejscach" - przypomniał.

logo pr1- Problem dotyczący mediów cały czas jest. W krajach europejskich nie ma takiej sytuacji, gdzie większość wydawnictw jest w rękach firm zagranicznych – stwierdził w "Sygnałach dnia" Jarosław Selin, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wysłuchaj nagrania audycji

Minister odniósł się do planów repolonizacji mediów, które zapowiedzieli politycy Prawa i Sprawiedliwości. Partii rządzącej chodziło o zmianę w strukturach właścicielskich na polskim rynku medialnym, na którym większość firm należy do przedsiębiorstw zagranicznych. Wobec tego pojawiły się głosy nawołujące do repolonizacji mediów. Do dziś nie wiadomo według jakiej metody miałoby się to odbyć.

- Problem cały czas jest. W krajach europejskich nie ma sytuacji, gdzie większość mediów jest w zagranicznych rękach. Diagnoza jest oczywista, ale rozwiązanie problemu nie jest proste. Na razie tego tematu nie podejmujemy – zapowiedział Jarosław Sellin.

Wiceminister kultury powiedział też, że podjęcie decyzji o repolonizacji mediów będzie zależało od liderów PiS-u. – Można ją podjąć w każdym momencie, ale potrzebna jest jasna deklaracja – stwierdził.

©2005 - 2018 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search