Pr24- Orwell w lewicowym wydaniu. Poprawnościowe szaleństwo rozwija się i idzie dalej. Wszystko jest dziś możliwe. Pytanie, czy to się kiedyś odwróci, czy jesteśmy w stanie zatrzymać ten ideologiczny walec? - zastanawiał się w Polskim Radiu 24 wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Wysłuchaj nagrania audycji

Przyznająca Oscary Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła nowe zasady, których od 2024 r. będą musiały się trzymać produkcje starające się o tytuł najlepszego filmu. Mówią one o promowaniu na ekranie i poza nim "różnorodności", a także o włączaniu w proces produkcji filmów osób z grup mniejszościowych.

Wytyczne Akademii określają m.in. jaki procent aktorów i pozostałej ekipy filmowej musi pochodzić z grup określonych jako niedostatecznie reprezentowane, do których zaliczono przedstawicieli mniejszości etnicznych i rasowych, społeczności LGBTQ+, kobiety oraz osoby z niepełnosprawnościami.

"Oscary powinny skupiać się na walorach artystycznych"

Jarosław Sellin ocenił w Polskim Radiu 24, że ostatnia decyzja Akademii Filmowej to ciąg dalszy szaleństwa. - Chciałoby się wierzyć, że Oscary są po to, aby wyłapywać filmowe arcydzieła - mówił.

- Teraz okazuje się, że kryterium artystyczne jest mniej istotne, bo najważniejsza jest poprawność polityczna - dodał.

Wiceminister kultury zwracał uwagę na to, że w Hollywood zalęgło się przede wszystkim szaleństwo stricte ideologiczne. - Teraz filmy nominowane do Oscara niekoniecznie będą wybitnymi dziełami - tłumaczył.

- Mam nadzieję, że polskie środowisko filmowe nie będzie kierowało się takimi absurdalnymi kryteriami, tylko walorami artystycznymi - wskazywał.

dorzeczy– Na przestrzeni dziejów wykształcił się fenomen stosunków polsko-węgierskich. Potwierdzają to badania. 53 proc. młodych Węgrów życzyłoby sobie zacieśniania więzów między naszymi państwami – mówił na Forum Ekonomicznym w Karpaczu prof. Maciej Szymanowski, dyrektor Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka

Panel „Solidarność, historia, pamięć – co nas łączy a co dzieli?” był poświęcony relacjom polsko-węgierskim. Udział w dyskusji wzięli wiceprzewodniczący węgierskiego Zgromadzenie Narodowego Koloman Brenner, przedsiębiorca i prezes zarządu Algotech Polska Zsolt Fekete, przewodniczący Fundacji Karpacka Sándor Köles, wiceminister kultury Jarosław Sellin oraz dyrektor Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka Maciej Szymanowski.

Panel poprowadził Arkadiusz Adamczyk - Zastępca Przewodniczącego Rady z Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka, który rozmowę rozpoczął od pytania dotyczącego wspólnych doświadczeń obu narodów. – Które wydarzenia powinniśmy zachować w pamięci? – pytał.

Wspólne doświadczenia
Koloman Brenner swoją wypowiedź zaczął od konstatacji, że polityka historyczna jest w Europie niezwykle skomplikowanym i drażliwym tematem. – Dzięki Bogu relacje Polski i Węgier są wyjątkiem w tej materii. Nasze narody wiąże wiele wydarzeń. Część z nich była bardzo dawno, a jednak pomimo tego, pozostają dla nas nadal bardzo istotne – mówił polityk.

Brenner następnie wskazał na wydarzenia z najnowszej historii. Jego zdaniem oba narody łączy doświadczenie dot. upadku komunizmu, gdyż zarówno Polacy jak i Węgrzy liczyli, że przemiany po 1989 roku przyniosą inne rezultaty.

Sándor Köles stwierdził z kolei, że posiada wiele pozytywnych i osobistych wspomnień związanych z Polską, podkreślając, że podróżował do naszego państwa jeszcze w czasach komunizmu.

– W latach 80 spotkałem wielu Polaków. Bardzo dobrze się rozumieliśmy odnośnie naszego stanowiska wobec systemu. Ze względów językowych oraz zagrożenia inwigilacją nie mogliśmy otwarcie rozmawiać, ale wiele nas łączyło. Moglibyśmy się cofnąć w historii wspominając czy to Józefa Bema, czy też Stefana Batorego – mówił.

Köles - podobnie jak wcześniej Brenner - zwrócił uwagę na fakt, że w Europie Środkowej Węgry tyko z Polską nie mają żadnych trudnych dyskusji odnośnie historii. – Wiele jest takich sytuacji jak choćby sprawa Trianon, która dla Węgrów stanowi prawdziwą tragedię, a dla Rumunów to święto narodowe – mówił. Köles dodał, że stosunki polsko-węgierskie są bardzo dobre, a oba narody zawsze umiały znaleźć wspólny język.

Głos następnie zabrał Zsolt Fekete, który ocenił, że komuniści przez lata posługiwali się metodą "dziel i rządź”, w czym okazali się bardzo skuteczni. – Jak czytam książki historyczne dotyczące upadku komunizmu, to każdy naród chce podkreślić swoją rolę w przemianach. A przecież to był proces. Trzeba to nieustanne tłumaczyć ludziom – mówił.

Wspólna historia, wspólne interesy
Wiceminister Sellin podkreślił z kolei, że mówiąc o wspólnej historii obu narodów, nie możemy ograniczać się tylko do XX wieku. – Nawet popkultura, w postaci np. książek czy seriali, pomaga nam odkryć rzeczy, które nas łączyły w odległej przeszłości – mówił.

Polityk zwrócił tutaj uwagę na przykład czasów Piastów i Jagiellonów. – Wzajemnie się sobie przyglądaliśmy i uczyliśmy się od siebie – podkreślał.

Wiceminister dodał, że z kolei w obecnych czasach oba narody uświadamiają sobie, że mają nie tylko wspólną historię, ale również i wspólne interesy. – Widzimy to poprzez różne formaty: Grupę Bukaresztańską, Grupę Wyszehradzką czy Trójmorze. Myślę że również kryzys imigracyjny nas do siebie zbliżył – ocenił.

Ten temat kontynuował dyrektor Szymanowski, który wskazywał na szereg powiązań społecznych i gospodarczych między państwami regionu Europy Środkowej.

– Naszym problemem jest to, że my o tych zależnościach nie wiemy. Potwierdzają to badania, które zleciliśmy w Polsce i na Węgrzech. Nie wiemy o sobie nic, a ta niewiedza jest tym bardziej widoczna im bliżej współczesności. Polacy nie mają pojęcia kto jest np. prezydentem Węgier. Z tym przepływem informacji należy coś zrobić – podkreślał.

Dyrektor Instytutu Felczaka tłumaczył, że oba narody łączą podobne zachowania społeczne, w obu można dostrzec zjawisko określane mianem kompleksu postkolonialnego.

– I tu i tu jest silna pamięć utraty niepodległości. Podobnie odmieniamy w domu, w pracy, w publikacjach naukowych takie słowa jak wolność, suwerenność czy kultura narodowa. Nie ma tu między nami różnic. Podobnie też definiujemy interes narodowy – przekonywał.

Prof. Szymanowski podkreślił, że na przestrzeni dziejów wykształcił się prawdziwy fenomen stosunków polsko-węgierskich. – Potwierdzają to badania. 53 proc. młodych Węgrów życzyłoby sobie zacieśniania więzów między dwoma państwami. W Polsce ten wynik jest na poziomie 1/3 społeczeństwa. To też bardzo dużo. Jednakże to są jedynie odczucia. Brak naszym społeczeństwom konkretnej wiedzy. Tutaj leży prawdziwy problem – stwierdził.

Czym jest solidarność?
W dalszej części dyskusji paneliści dyskutowali na temat tego, czym jest polsko-węgierska solidarność i jak relacje obu narodów powinny wyglądać w nowoczesnym świecie.

Koloman Brenner podkreślał, że oba państwa pamiętając o historycznych więzach muszą wypracować nowy rodzaj solidarności. Jego zdaniem podstawą w tym temacie może okazać się współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej oraz Trójmorza.

Sándor Köles podkreślił, że w obecnej europejskiej polityce coraz rzadziej spotykamy się z solidarnością. – Solidarność jest czymś w rodzaju niewidocznego włókna, nitki wszywanej w ubranie, która nie jest widoczna, ale pełni ważną rolę. Mówimy tak dużo o solidarności, ale ta przysłowiowa nitka zaczyna się rozpadać. Na Węgrzech nie ma solidarności międzywspólnotowej – mówił.

Jak dodał, kraje V4 powinny współpracować, a nie konkurować ze sobą. Jego zdaniem do odbudowy solidarności potrzebne są działania oddolne.

Wiceminister Sellin w kontekście solidarności wskazał na wydarzenia w bieżącej polityce międzynarodowej i próby dyscyplinowania Polski i Węgier przez zachodnich partnerów, którzy nie potrafią zaakceptować demokratycznego werdyktu wyborców. – Te rzekome zarzuty dotyczące tzw. łamania demokracji w końcu ustaną, a ta agresja wygaśnie. Pod warunkiem, że będziemy ze sobą waśnie solidarni – mówił.

Polityk podkreślił, że tak jak Węgrom zależy, aby na Bałkanach nie było „dziury geopolitycznej”, tak samo Polsce zależy na przyciąganiu do struktur Zachodu państw, które leżą na wschód od UE. Jego zdaniem pomimo pewnych rozbieżności, oba kraje powinny zrozumieć swoje argumenty i wspierać się w tych dążeniach.

glos radio„Wszystkie ugrupowania tworzące obóz Zjednoczonej Prawicy są środowiskami ideowymi. Nie jesteśmy partiami ciepłej wody w kranie. Różnią nas akcenty dotyczące niektórych projektów, które chcemy przeprowadzać. Tym co nas łączy jest katolicka nauka społeczna. Realizujemy politykę solidarnościową, dbamy o dziedzictwo «Solidarności»” – powiedział w poranku „Siódma 9” minister Jarosław Sellin (Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego). W rozmowie z Marcinem Fijołkiem mówił o planowanej rekonstrukcji rządu.

Wysłuchaj nagrania audycji

Zdaniem wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego epidemia koronawirusa stawia przed rządem nowe wyzwania, dlatego też potrzeba jest rekonstrukcja.

„Przed rządem są teraz zupełnie nowe zadania. Decyzje muszą być podejmowane szybciej. Chodzi między innymi o skracanie procedury decyzyjnej” – mówił Jarosław Sellin.

„Dokładny kształt tej rekonstrukcji jest przywilejem Jarosława Kaczyńskiego, liderów Zjednoczonej Prawicy i Mateusza Morawieckiego” – stwierdził minister Sellin, potwierdzając, że oficjalne zmiany w rządzie zostaną ogłoszone na przełomie września i października.

Według rozmówcy Marcina Fijołka obóz Zjednoczonej Prawicy po pięciu latach rządów nadal można nazwać rządem ideowym.

„Wszystkie ugrupowania tworzące obóz Zjednoczonej Prawicy są środowiskami ideowymi. Nie jesteśmy partiami ciepłej wody w kranie. Różnią nas akcenty dotyczące niektórych projektów, które chcemy przeprowadzać. Tym co nas łączy jest katolicka nauka społeczna. Realizujemy politykę solidarnościową, dbamy o dziedzictwo «Solidarności»” – powiedział polityk.

W rozmowie pojawił się też wątek obrony życia poczętego. Minister mówił m.in. na temat aborcji eugenicznej.

„Jesteśmy pro-life, jesteśmy za ochroną życia. Rzeczywiście problemem jest to, że ustawa o ochronie dziecka poczętego, zakłada kilka wyjątków i z wyjątkiem eugenicznym chcemy się zmierzyć. Podpisałem się pod projektem, który ma doprowadzić do likwidacji tego wyjątku. Czekamy też na decyzję Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Jeśli dojdzie do takiego głosowania to będę głosował za likwidacją przesłanki eugenicznej” – obiecywał Jarosław Sellin.

Poniedziałkowy wywiad dotyczył też planowanej repolonizacji mediów.

„Wielu Polaków wie, że kapitał ma narodowość. Media są przestrzenią delikatną, gdzie liczy się nie tylko zysk, ale też wpływ na opinię publiczną i jakość demokracji. Żaden duży kraj w Unii Europejskiej nie pozwoli sobie na to, aby przestrzeń medialną w bardzo dużym stopniu wyprzedawać kapitałowi zagranicznemu” – stwierdził gość poranka „Siódma 9”.

radiogdanskSpór o tablice z postulatami Sierpnia '80 może zakończyć się w sądzie - mówił w Radiu Gdańsk wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. Narodowe Muzeum Morskie, które jest właścicielem zabytku, poprosiło Europejskie Centrum Solidarności o jego zwrot. Władze ECS i miasta Gdańska nie chcą się na to zgodzić. Jarosław Sellin uważa, że to łamanie prawa.

 Wysłuchaj nagrania audycji

Z wiceministrem kultury i dziedzictwa narodowego Jarosławem Sellinem rozmawiał Jarosław Popek.

- Tablice z Bramy nr 2 należą do Narodowego Muzeum Morskiego od 30 lat. Tego się nie da wymazać. Muzeum chce je odzyskać i przekazać do Sali BHP, o to prosi też "Solidarność". Tam podpisano porozumienia sierpniowe. Europejskie Centrum Solidarności może powiesić kopię. Nie wykluczam, że spór może zakończyć się w sądzie. Nieoddawanie tablic po upływie terminu depozytu jest łamaniem prawa. ECS podpisało depozyt, więc uznało, że Narodowe Muzeum Morskie jest właścicielem tablic. Co się więc zmieniło? - mówił.

Jarosław Sellin mówił także o obchodach na Westerplatte. - Dobrą tradycję obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej rozpoczęli harcerze, potem dołączyło miasto, za co jestem wdzięczny. Najwłaściwsze wydaje się jednak, że obchody zorganizowało Wojsko Polskie, bo w tym boju w 1939 r. walczyli żołnierze. Najbardziej emocjonalne było wręczenie certyfikatów identyfikacyjnych pięciu żołnierzy Westerplatte. Prezydent przekazał je przedstawicielom ich rodzin, z którymi później miałem wzruszające spotkanie - opowiadał wiceminister.

 

Mówił też o tym, że teren ten był przez lata bardzo zaniedbywany. - Nikt wcześniej nie pomyślał o tym, by sprawdzić, co kryje ziemia na Westerplatte. To przyszło do głowy nam, Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, oraz Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Od razu zaplanowaliśmy badania archeologiczne. Za dwa lata będzie uroczysty pochówek poległych żołnierzy - zaznaczył Jarosław Sellin.

©2005 - 2020 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search