wpolityceZa nami Gala Zamknięcia X Festiwalu Filmowego Niepokorni Niezłomni Wyklęci. W Teatrze Muzycznym zebranych gości powitali prowadzący Paulina Guzik i Krzysztof Ziemiec, którzy przypomnieli, że w stulecie Odzyskania Niepodległości Patronat Honorowy nad Festiwalem NNW objął Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Pan Andrzej Duda. Organizatorami Festiwalu NNW są Stowarzyszenie Scena Kultury i Miasto Gdynia. Sponsorami głównymi są PKO Bank Polski oraz PKN ORLEN. Festiwal został dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszy Promocji Kultury. Stanisława Celińska z Zespołem pod kierownictwem Macieja Muraszko zapewnili piękną oprawę muzyczną. Na scenie zasiedli goście honorowi Festiwalu NNW m.in. Sergiusz Papliński, kpt. Jerzy Stawski, kpt. Maria Mirecka-Loryś, Maria Wittner, Béla Tolcsvay, Kornél Székely, Atilla Szalai, István Kovác

pap- Admirale, 45 lat spoczywałeś w gościnnej ziemi francuskiej, dziś wraz z Małżonką spoczniesz w ziemi polskiej. Niech ona Wam Obojgu lekką będzie - powiedział wiceminister kultury Jarosław Sellin podczas mszy pogrzebowej śp. admirała floty Józefa Unruga i Jego Małżonki śp. Zofii Unrug. Uroczystości pogrzebowe, z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy, odbyły się 2 października w Gdyni. Dowódca Obrony Wybrzeża 1939 r. i Jego Małżonka spoczęli na gdyńskim Cmentarzu Marynarki Wojennej.

„Przyszedł czas budowania na potencjale, który zostawili nam nasi bohaterowie”
- Nadszedł nareszcie ten czas oczekiwany, aby z wygnania powrócił admirał Unrug wraz ze swoją Małżonką Zofią, jeden z ojców Marynarki Wojennej, tworzących ją od podwalin w międzywojennym 20-leciu, w młodym państwie polskim, obrońca, Helu, jeniec ośmiu oflagów, wygnaniec, tułacz – powiedział wiceminister Jarosław Sellin.

Jak powiedział wiceminister, odnosząc się do historii nazwiska admirała, ohne ruhe to z niemieckiego: niespokojny i przydomek protoplasty rodu, który przyjęto za nazwisko Unruh i Unrug - niespokojny.

- Z urodzenia arystokrata, który mówił o sobie: jestem Polakiem i oficerem polskim, który w pół roku po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zgłosił się do służby we flocie Rzeczypospolitej Polskiej, choć ta nie miała jeszcze dostępu do morza. Wiemy, że nastąpiło to dopiero 10 lutego 1920 r. Który po masakrze ludności cywilnej w Bydgoszczy we wrześniu 1939 r. postanowił już nigdy nie posługiwać się swoim ojczystym językiem niemieckim, który w wieku lat 60 po raz kolejny rozpoczyna swoje życie, w wieku w którym Polacy obecnie zazwyczaj planują swoją emeryturę - mówił Jarosław Sellin.

- Niech wolno mi będzie złożyć wyrazy najwyższego szacunku wszystkim spoczywającym na gdyńskim panteonie polskim bohaterom (...) Teraz, kiedy policzyliśmy i godnie upamiętniliśmy naszych bohaterów, przyszedł czas budowania na potencjale, który zostawili nam nasi bohaterowie, nasi Niespokojni – podkreślił wiceminister Sellin.

Jak mówił, w czytaniu podczas mszy św. słyszeliśmy dziś, że "Pan Bóg przygotował mieszkań wiele dla jego wiernych, dla dobrych ludzi".

- Ufam i wierzę, że towarzysze broni Józefa Unruga dzisiaj z tych wielu mieszkań radośnie z nami świętują, radośnie się modlą, bo widza, że ich dowódca - bo był ich dowódcą, dowodził z Helu całą obroną Wybrzeża - spocznie w tym samym, ukochanym, bronionym przez nich dzielnie mieście Gdyni - powiedział.

- Admirale, 45 lat spoczywałeś w gościnnej ziemi francuskiej, dziś wraz z małżonką spoczniesz w ziemi polskiej, pomorskiej, kaszubskiej. Niech ona Wam Obojgu lekką będzie - zakończył Jarosław Sellin.

Starania o sprowadzenie prochów admirała Józefa Unruga do Polski
Uroczystości pogrzebowe śp. admirała floty Józefa Unruga i Jego Żony śp. Zofii Unrug są zwieńczeniem działań Komitetu organizacyjnego zawiązanego w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego pod patronatem Prezydenta RP, którego celem było sprowadzenie z Francji do Polski prochów admirała Józefa Unruga. Wiceminister Jarosław Sellin brał udział w jego pracach jako reprezentant Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego obok przedstawicieli IPN, Marynarki Wojennej, Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Ministerstwa Obrony Narodowej i samorządu Miasta Gdyni oraz przedstawicieli rodziny Admirała i jego podkomendnych.

Budowa Kwatery Pamięci i organizacja kolejnych uroczystych pochówków marynarzy
Komitet organizacyjny związany w Biurem Bezpieczeństwa Narodowego przed sprowadzeniem prochów Admirała zajął się odpowiednim uczczeniem podkomendnych Admirała – ofiar komunistycznych czystek prowadzonych w Marynarce Wojennej, co było elementem ostatniej woli Józefa Unruga warunkującej zgodę na ewentualne ponowne pochowanie w Ojczyźnie. W wykonaniu tej woli w grudniu 2017 r. w Kwaterze Pamięci na Cmentarzu Marynarki Wojennej w Gdyni, złożono prochy kontradmirałów Stanisława Mieszkowskiego i Jerzego Staniewicza oraz komandora Zbigniewa Przybyszewskiego – ofiar tzw. „spisku siedmiu komandorów”, zaś w czerwcu 2018 roku innych marynarzy – represjonowanych przez komunistyczny reżim.

Działania wielu instytucji i organów państwowych – w tym MKiDN, samorządu Gdyni i rodzin represjonowanych marynarzy koordynowane przez BBN umożliwiły podjęcie wyzwania jakim była budowa Kwatery Pamięci oraz organizacja kolejnych uroczystych pochówków marynarzy – towarzyszy admirała Unruga oraz sprowadzenie prochów Jego i Jego Żony do Polski, a także ich uroczyste złożenie w grobach. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego brało udział w tych działaniach, zwłaszcza w tych związanych z ekshumacją prochów Admirała i Jego Małżonki z grobu w Montresor we Francji oraz przyjmując zobowiązanie sfinansowania części kosztów prac przy Kwaterze Pamięci na Cmentarzu Marynarki Wojennej w Gdyni.

Admirał Józef Unrug
Admirał Józef Unrug urodzony w 1884 r. jako Joseph von Unruh. Jego ojciec pruski oficer zainteresował się polskimi przodkami i zbudował w swych synach polską tożsamość. W 1907 roku Józef Unrug został oficerem niemieckiej Marynarki Wojennej podczas I wojny światowej dowodząc okrętami podwodnymi. W 1919 r. wstąpił do Wojska Polskiego w stopniu kapitana marynarki. Nominację na stopień kontradmirała otrzymał w 1933 roku. W 1939 r. dowodził obroną polskiego wybrzeża, które poddało się jako jedno z ostatnich miejsc, gdzie Wojsko Polskie stawiało zorganizowany opór Niemcom. Był jeńcem kilku oflagów. Po uwolnieniu w 1945 r. uczestniczył w rozwiązywaniu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, żył na emigracji w Wielkiej Brytanii i Francji. Zmarł w 1973 r. we Francji i został pochowany na cmentarzu w Montresor, gdzie siedem lat później spoczęła również Jego Żona Zofia. Szczątki obojga małżonków przypłynęły do portu wojennego w Gdyni 30 września br. na okręcie ORP Kościuszko.

interiaW kościele Marynarki Wojennej pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Gdyni-Oksywiu zakończyła się msza pogrzebowa dowódcy obrony Wybrzeża 1939 r., admirała floty Józefa Unruga i jego żony Zofii. Do konduktu zmierzającego na Cmentarz Marynarki Wojennej dołączył prezydent Duda.

"Po latach odbudowujemy sprawiedliwość. Dzisiaj w Gdyni, mieście o szczególnym znaczeniu dla niepodległej RP żegnamy admirała floty Józefa Unruga i jego małżonkę Zofię Unrug. Ich powrót nad Bałtyk, do naszej ojczyzny, to nie tylko wyraz naszej wdzięczności i szacunku wobec legendarnego dowódcy obrony wybrzeża, to spełnienie testamentu polskich patriotów, którzy walczyli o wolną i suwerenną Polskę" - podkreślił w liście odczytanym przez szefa MON Mariusza Błaszczaka premier Mateusz Morawiecki.

"Wzór nieugiętego patrioty"

Przywołał także wspomnienie postawy Unruga w niemieckiej niewoli, gdzie był "wzorem nieugiętego polskiego patrioty i oficera". "Do legendy przeszło jego konsekwentne odmawianie porozumiewania się w niewoli w języku niemieckim oraz odrzucanie wszelkich ofert składanych przez okupanta" - przypomniał premier.

Jak napisał w liście marszałek Sejmu Marek Kuchciński: "druga wojna światowa była czasem zagłady, bólu i cierpienia, była również czasem wielkiej próby człowieczeństwa i wierności patriotycznym wartościom. Admirał floty Józef Unrug przeszedł ją wzorowo. W przeciwieństwie do wielu osób mających niemieckie korzenie nie wybrał łatwiejszego i bezpieczniejszego życia, nie przystał na służbę w siłach zbrojnych Niemiec. Oddany Polsce swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystywał w budowaniu polskiej Marynarki Wojennej, a w godzinie próby gotów był oddać za Rzeczpospolitą życie".

"Polska pamięta o swoich bohaterach i w sposób, w jaki potrafi, honoruje ich, nawet po latach ale to czyni. (...) Panie admirale, dziś spełniamy pana wolę, wolę, która stała się dla nas rozkazem 'odnajdźcie groby moich towarzyszy broni' (...) 'uhonorujcie ich, a później mnie" - powiedział w kościele wiceprezes IPN dr hab. Krzysztof Szwagrzyk. "Dziś po wielu latach od upadku komunizmu w Polsce wyruszyliśmy w pole po to, żeby odnajdywać szczątki naszych bohaterów, przewracać im imiona, nazwiska, żeby ich zaopatrzyć na drogę i godnie pochować z honorami, na które swoim życiem, poświęceniem dla Polski po stokroć zasłużyli" - dodał Szwagrzyk.

"Po 60 latach nowe życie"
Wiceminister kultury Jarosław Sellin, odniósł się do historii nazwiska admirała, ohne ruhe to z niemieckiego: niespokojny i przydomek protoplasty rodu, który przyjęto za nazwisko Unruh i Unrug - niespokojny. "Z urodzenia arystokrata, który mówił o sobie: jestem Polakiem i oficerem polskim, który w pół roku po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zgłosił się do służby we flocie Rzeczypospolitej Polskiej, choć ta nie miała jeszcze dostępu do morza. Wiemy, że nastąpiło to dopiero 10 lutego 1920 r. Który po masakrze ludności cywilnej w Bydgoszczy we wrześniu 1939 r. postanowił już nigdy nie posługiwać się swoim ojczystym językiem niemieckim; który w wieku lat 60 po raz kolejny rozpoczyna swoje życie, w wieku w którym Polacy obecnie zazwyczaj planują swoją emeryturę" - mówił Sellin.

W uroczystościach wziął udział również wnuk admirała, Krzysztof Unrug. "Zastanawiałem się co adm. Józef Unrug chciałby dziś powiedzieć, może to proste zdanie, które usłyszeli oficerowie niemieccy: 'Jestem Polakiem i oficerem polskim'. Dla znających jego historię to zdanie jest kwintesencją jego postawy i byłoby niedelikatne z mojej strony, tak jak i z każdego innego mówić dziś w jego imieniu. Wszystko jest powiedziane w tym zdaniu, wiem kim jestem bo wiem skąd pochodzę" - mówił Krzysztof Unrug.

"Człowiek morza i człowiek honoru"
Jak podkreślił, "to nie wydarzenia wojny czy biografowie uczynili z Józefa Unruga bohatera, lecz to kim zdecydował się być: Polakiem, marynarzem, człowiekiem honoru". Tłumaczył, że Józef Unrug swym życiem ucieleśnił słowa: "człowiek morza i człowiek honoru". Zwrócił uwagę, że admirał przez całe życie odpowiedzialnie spełniał swoją powinność. "W duchu służby i z godnością, kierując się najwyższą wartością przywódcy wojskowego zachował integralność moralną" - mówił Krzysztof Unrug.

"Nie wiem co dziadzio chciałby dziś powiedzieć, wiem natomiast co by zrobił" - powiedział. "Pokornie skłoniłby się towarzyszom broni, skłoniłby się grobom tych oficerów, którzy pozostali godni wobec haniebnych katów. Skłoniłby się wszystkim wygnańcom pozbawionym ojczyzny, pozbawionym życia, ale nigdy honoru. Uklęknąłby, aby włożyć ręce w swoją polską ziemię i zebrać garść piasku na Półwyspie Helskim" - podsumował.

Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek powiedział, że "nasze pokolenie z dumą wypełnia testament pana admirała". Jak podkreślił historia Gdyni i historia marynarki wojennej splecione są od zawsze. "Gdynia, która wyrosła z marzeń Polski o dostępie do morza jest dumna ze swej historii, jest silna siłą bohaterów, którzy na tym szczególnym kawałki Polski zapisywali najpiękniejsze karty".

Przewodniczący mszy pogrzebowej biskup polowy Wojska Polskiego ks. Józef Guzdek mówił podczas kazania: "panie admirale, nadszedł czas twojego powrotu do ojczystego domu. Witamy cię w progach garnizonowej świątyni, witamy również twoją małżonkę śp. Zofię (...) W otoczeniu władz cywilnych i wojskowych, wasze doczesne szczątki zostaną odprowadzone na miejsce spoczynku do panteonu zasłużonych marynarzy. Warunki powrotu do Polski, którą uznałeś za swój dom zapisane w twoim testamencie zostały spełnione. Biskup przypomniał, że w grudniu zeszłego roku, w tej świątyni odbył się uroczysty pogrzeb towarzyszy broni komandorów marynarki wojennej zamordowanych w latach stalinowskich represji.

Uczestnictwo Andrzeja Dudy
Po mszy do uczestników uroczystości pogrzebowych dołączył prezydent Andrzej Duda, który wraz z m.in. szefem MON Mariuszem Błaszczakiem i wiceministrem kultury Jarosławem Sellinem przeszedł w kondukcie z trumnami małżonków Unrug, zmierzającym na Cmentarz Marynarki Wojennej w Gdyni, gdzie spocznie admirał wraz z małżonką.

Admirał Józef Unrug zmarł w 1973 r. we Francji i został pochowany na cmentarzu w Montresor, gdzie - siedem lat później - spoczęła też jego żona Zofia. Przed dwoma laty Biuro Bezpieczeństwa Narodowego podjęło starania o sprowadzenie do Polski prochów małżonków. Szczątki obojga przypłynęły do Polski w niedzielę z Francji.

W dniu pogrzebu na okrętach Marynarki Wojennej została podniesiona gala banderowa. W Świnoujściu na trzon latarni morskiej podniesiono też historyczny proporzec Marynarki Wojennej, wykonany na wzór tego, pod którym adm. Unrug walczył we wrześniu 1939 r. Proporzec o powierzchni 150 m kw. powiewał na blisko 68-metrowej wieży podczas trwania uroczystości pogrzebowych

tvpgdansk1"Do nieba z Ojcem Pio" - pod tym hasłem odbywa się II Kongres Świętego Ojca Pio w Gdańsku. Wydarzenie to przede wszystkim okazja na spotkanie grup modlitewnych i wiernych, którzy przyjechali tu z całej Polski.Zobacz nagranie programu
20 września 1918 roku Ojciec Pio po raz pierwszy otrzymał stygmaty - pięć krwawiących ran na ciele, które zostały z nim do końca jego życia. Charakteryzował się ogromna charyzmą, pokorą i duchem modlitwy. Kongres ku czci świętego został zorganizowany w nieprzypadkowym miejscu - Muzeum II Wojny Światowej.

Rok 2018 jest szczególny, to jubileusz 100-lecia stygmatyzacji Ojca Pio oraz 50-lecie jego przejścia do domu Ojca. Krakowska Prowincja Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów stała się głównym organizatorem krajowych wydarzeń jubileuszowych w tym kongresu Ojca Pio.

Ojciec Pio w miejscach krwawiących stygmatów nosił bandaże, które jako relikwie uczestnicy kongresu mogli zobaczyć na własne oczy. Najważniejszym elementem wydarzenia było 18 debat i paneli, które skupiały się na wartościach Bóg, Honor, Ojczyzna.

Kochał Boga i dlatego myśl o grzechu sprawiała mu ogromny ból. Ojciec Pio na zawsze zapamiętany będzie jako nadzwyczajny spowiednik.

Ojciec Pio zmarł we Włoszech w wieku 81 lat. w 2002 roku nastąpiła kanonizacja, a Jan Paweł II ogłosił Ojca Pio świętym.

logo niedzielaII Kongres Świętego Ojca Pio odbył się w dniach 28-29 września w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Kongres związany jest z obchodzonym na całym świecie jubileuszem 100-lecia od stygmatyzacji świętego oraz 50-lecia Jego przejścia do domu Ojca. Krakowska Prowincja Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów stała się głównym organizatorem krajowych wydarzeń skierowanych zarówno do czcicieli świętego stygmatyka, jak i do ludzi pragnących poznać jego sylwetkę.

Bóg, honor i Ojczyzna - te trzy wartości przyświecały Polakom od wielu pokoleń. Jubileusz Świętego Ojca Pio łączy się z jubileuszem 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Muzeum II Wojny Światowej, w którym odbył się kongres, to miejsce nieprzypadkowe. - Podczas 18 debat i paneli staraliśmy się spojrzeć oczyma św. Ojca Pio na naszą wiarę oraz relację z Panem Bogiem. Nie zabrakło również spotkań poświęconych odwadze i honorowi obrońców naszej Ojczyzny. W ten sposób oddaliśmy hołd wielkim Polakom – poinformował br. Mateusz Magiera, rzecznik prasowy Krakowskiej Prowincji Kapucynów.

II Kongres Świętego Ojca Pio rozpoczęła uroczysta Eucharystia, sprawowana w kościele pw. św. Jakuba Apostoła w Gdańsku przez JE Wiesława Szlachetkę – Biskupa pomocniczego Archidiecezji Gdańskiej.

Podczas inauguracyjnej debaty Jarosław Sellin, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego przypomniał, że każdy powinien dążyć do świętości, bez względu na to, jaką funkcję pełni. Dodał, że o pokój duszy i pokój sumienia trzeba walczyć.

r Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku skupił się na ukazaniu wydarzeń wojennych nie przez pryzmat zła, które jej niewątpliwie towarzyszyło, ale ukazując sylwetki bohaterów, którzy podczas tego trudnego czasu dawali nadzieję ludzkości. Jako szczególnych „herosów” wiary wymienił św. Maksymiliana M. Kolbego oraz błogosławionych kapucynów męczenników. - W osobie Świętego Ojca Pio widzimy, jak ciężkie jest dojrzewanie do takiej świętości. Przeciwstawianie się złu wymaga wielkiego poświęcenia - mówił historyk.

Ks. Prof. dr hab. Wojciech Zyzak, Lech Dokowicz, Mario Salisci, dr Ewa Kurek, Piotr Woyciechowski, Tadeusz Płużański, ks. Jarosław Wąsowicz SDB, Urszula Furtak, Wiesław Włodek oraz Stanisław Kluza stanowią tylko początek długiej listy osób, które wzięły udział w panelach i debatach podczas II Kongresu św. Ojca Pio.

Oprócz debat i dodatkowych wydarzeń okołokongresowych, wierni przez cały czas trwania kongresu mieli możliwość uczczenia dwóch wyjątkowych relikwii Świętego Stygmatyka. Jedną z nich stanowi rękawiczka, którą zasłaniał stygmaty prawej dłoni, drugą chusta, którą okrywał ranę serca. W kościele pw. św. Jakuba Apostoła w Gdańsku, gdzie były wystawione relikwie, odbywały się nabożeństwa za wstawiennictwem świętego.

Na zakończenie kongresu ks. prof. dr hab. Wojciech Zyzak, rektor Uniwersytet Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, sprawował Mszę świętą oraz polecał dobremu Bogu wszystkich czcicieli świętego stygmatyka.

©2005 - 2018 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search