niezalenaW Gdyni zakończył się dziś XI Festiwal Filmowy „Niepokorni Niezłomni Wyklęci”. Uroczysta gala na pożegnanie z jedenastą edycją festiwalu zgromadziła tłumy miłośników sztuki filmowej. Nadszedł też czas na podsumowanie wydarzenia i wręczenie innych nagród, z których szczególnie jedna była niezwykle wzruszająca. Otrzymał ją ojciec premiera - Kornel Morawiecki.
"Każda edycja festiwalu, tak jak i ta, należy do bardzo udanych i stanowi kolejny progres w naszym działaniu. Po raz pierwszy na tak szeroką skalę prezentowaliśmy filmy naszych sąsiadów z krajów Europy środkowo-wschodniej"- mówił dyrektor festiwalu Arkadiusz Gołębiewski.

Festiwal "Niepokorni Niezłomni Wyklęci" to nie tylko główna nagroda, czyli Złoty Opornik. To również wyróżnienia za całokształt twórczości. Nagrodę za niepokorne podejście do realizowania trudnych tematów otrzymał Lech Majewski. Wręczył ją wiceminister kultury Jarosław Sellin.

"Bardzo dziękuję za to wyróżnienie, za docenienie mojej twórczości. Ważna nagroda, ważny festiwal i szczególnie mnie cieszy umiędzynarodowienie tego festiwalu, bo mamy gości z zagranicy. Na tym festiwalu jest coś bardzo ważnego, mianowicie dobra atmosfera wśród ludzi, czego nie było tydzień temu. Tydzień temu sprawdzało się takie powiedzenie: Człowiek człowiekowi wilkiem"- podkreślił Lech Majewski.

A towarzyszący mu na scenie wiceminister Jarosław Sellin dodał:
"Rzeczywiście też byłem na poprzednim festiwalu i widzę tu wyłącznie pogodne i uśmiechnięte twarze, a mniej albo w ogóle - zaciętych, które dominowały na tej gali, która miała miejsce tydzień temu"

Podczas finałowej gali festiwalu wręczano również inne nagrody i wyróżnienia. Nagroda "Drzwi do wolności" trafiła do siostry Antoniego Macierewicza: Barbary Macierewicz-Żabowskiej. Inna z nagród z tej kategorii trafiła do ks. Jana Sikorskiego, a wręczył ją były minister Antoni Macierewicz.

"Dla mnie to zaszczyt, że mogę wręczać nagrodę, choć powinna ją wręczać moja żona. Bardzo księdzu dziękuję za tę postawę w trudnych czasach i dziękuję całemu kościołowi, który zachował się jak trzeba"- powiedział Macierewicz. Ksiądz Sikorski odpowiedział, że festiwal to "dowód na to, że komuna się skończyła".

"Drzwiami do wolności" uhonorowano także Jacka Kaczmarskiego, Przemysława Gintrowskiego i Zbigniewa Łapińskiego. "Cieszymy się, że znalazło się tu miejsce dla bardów Solidarności" - powiedział syn ostatniego z wymienionych, odbierając nagrodę.

Nagrodę prezesa TVP Jacka Kurskiego otrzymał film "Milczące pokolenie". Jego reżyser - Paweł Domański - przyznał, że to właśnie podczas ubiegłorocznego festiwalu rozpoczęła się droga do tego filmu.

Nagrodę przyznano też twórcom filmu "Legiony". Producent Maciej Pawlicki zapewnił, że nagrodę przyjmuje jako zobowiązanie. Tomasz Łysiak podziękował "chłopcom sprzed stu lat, którzy uwierzyli, że można". Z kolei legendarny opozycjonista Adam Borowski przyznał, że na codzień wydaje albumy historyczne i nie doczekał się jeszcze nagród - aż do dziś.

"Film "Legiony" jest dowodem, że w Polsce można zrobić superprodukcję. Mam nadzieję, że to pierwszy z tego typu filmów, na które będą chodziły całe rodziny" - powiedział podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Paweł Lewandowski.

Niezwykle wzruszający moment miał miejsce, gdy nagrodę "Drzwi do wolności" przyznano założycielowi "Solidarności Walczącej" Kornelowi Morawieckiemu - obecnie przebywającemu w szpitalu. Ze sceny popłynęły słowa wsparcia dla legendy oporu antykomunistycznego.

"Kornel tych drzwi nie otwierał. On te drzwi wyważał. Jesteśmy teraz razem z nim" - powiedziała Maria Dłużewska. A poseł Małgorzata Zwiercan dodała: "Proszę o modlitwę za Kornela i dziękuję za wszystkie słowa, które płynęły na moje ręce do przekazania Kornelowi".

radiogdanskW Lesie Szpęgawskim koło Starogardu Gdańskiego odbyły się uroczystości 80. rocznicy zbrodni niemieckiej. Podczas II wojny światowej naziści mogli rozstrzelać tu nawet 7 tysięcy osób, głównie inteligencję z Kociewia, pacjentów szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych oraz Żydów.
Głównym punktem uroczystości było poświęcenie pomnika upamiętniającego ofiary niemieckich zbrodni w Lesie Szpęgawskim. - Składa się on z około 140 pni drzew - mówi współorganizator uroczystości proboszcz parafii św. Wojciecha w Starogardzie Gdańskim, ksiądz Janusz Lipski. Niektóre pnie są ścięte, a na nich wypisane są nazwiska ustalonych ofiar nazistowskiego ludobójstwa. - Niektórym gościom udało się odszukać nazwiska bliskich - dodaje organizator. Odsłonięcie monumentu planowane jest na przyszły rok.

WŁADZE PAŃSTWOWE I SAMORZĄDOWCY

Uroczystości rozpoczęto okolicznościowym wystąpieniem i złożeniem kwiatów przed pomnikiem. Na miejscu obecne były władze państwowe, m.in. wiceminister kultury Jarosław Sellin, doradca prezydenta RP Piotr Karczewski, posłowie i senatorowie, samorządowcy oraz duchowieństwo.
sellin1sellin3sellin4

KAPSUŁA PAMIĘCI

Po mszy w intencji pomordowanych, której przewodniczył biskup pelpliński Ryszard Kasyna, odbyło się wmurowanie kapsuły pamięci. Uroczystości zakończył apel poległych i salwa honorowa.

 

Dalsze obchody 80.rocznicy niemieckiej zbrodni przeniosły się do Hali Miejskiej im. Andrzeja Grubby. Zakończy je musical pt. „Przebudzenie” zrealizowany przez Fundację ”Na cały głos”.

NAWET 7 TYSIĘCY OFIAR

Pierwsza masowa egzekucja w Lesie Szpęgawskim miała miejsce najprawdopodobniej 18 września 1939 roku. Najwięcej odbyło się ich pomiędzy 10 października a 8 grudnia. Prawie trzy razy dziennie wywożono więźniów na rozstrzelanie. W ten sposób zabito 1,5 tys. osób ze starogardzkiego więzienia. Zginęła prawie połowa kapłanów ówczesnej diecezji pelplińskiej, prawie 200 nauczycieli i pedagogów.

Łącznie szacuje się, iż między wrześniem 1939 r. a styczniem 1940 r. zamordowano tam od 5 tys. do 7 tys. osób – przede wszystkim przedstawicieli polskiej inteligencji z Kociewia, Kaszub i innych regionów Pomorza oraz pacjentów szpitala psychiatrycznego w Kocborowie. Obok nich w Lesie Szpęgawskim ginęli również Żydzi oraz niemieccy przeciwnicy nazizmu.

niezalenaCztery osoby, w tym dwoje obcokrajowców, odebrało w sobotę wieczorem w Gdańsku Nagrodę im. ppłk. Jana Kowalewskiego, ustanowioną przez Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku oraz Politechnikę Gdańską. To pierwsza edycja tego międzynarodowego konkursu.
Wręczenie nagrody odbyło się w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. laur został przyznany w dwóch kategoriach: "Polska dla świata" oraz "Świat dla Polski".

Pierwsza z nich dedykowana jest osobom z kraju, "których osiągnięcia przesuwają granice poznania i otwierają nowe perspektywy badawcze, wnosząc wkład w postęp cywilizacyjny i kulturowy naszej Ojczyzny, kształtując pozytywny jej wizerunek, umacniając dumę narodową poprzez podejmowanie najbardziej ambitnych wyzwań współczesnego świata". W drugiej kategorii honorowane są osoby z zagranicy, których "różnego rodzaju innowacyjne działania, osiągnięcia i twórczość, przynoszą pożytek Polsce i polskiemu narodowi”.

PO DWIE NAGRODY

W każdej z kategorii przyznawane są po dwie nagrody: dla osób do 35. roku życia i powyżej 35. roku życia.

W kategorii "Polska dla świata" laureatami I Nagrody im. ppłk. Jana Kowalewskiego zostali: prezes warszawskiego Klubu Astronomicznego Almukantarat Mateusz Krakowczyk (poniżej 35. roku życia) oraz prof. Ryszard Katulski z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej (powyżej 35. roku życia).

W kategorii "Świat dla Polski" kapituła nie zdecydowała się wyłonić laureata poniżej 35. roku życia. Dwie równorzędne nagrody, dla osób powyżej 35. roku, otrzymali natomiast: japońska badaczka historii, popularyzatorka wiedzy o zbrodni katyńskiej i kuratorka wystaw dotyczących tego tematu dr Utako Komai oraz estoński naukowiec, profesor Uniwersytetu w Tallinie, członek Polskiej Akademii Umiejętności, badacz historii stosunków polsko-estońskich prof. Raimo Pullat.

Oprócz dyplomu i statuetki laureaci otrzymali również po 10 tys. zł. Wśród wręczających laury był wnuk patrona konkursu oraz członek kapituły, mieszkający w Szwajcarii, Hugo Kowalewski-Ferreira.

PATRON NAGRODY

Jan Kowalewski był podpułkownikiem piechoty Wojska Polskiego II RP, kryptologiem, matematykiem i lingwistą, żołnierzem wywiadu wojskowego, który złamał sowieckie szyfry w czasie wojny polsko-bolszewickiej, przyczyniając się tym do polskiego zwycięstwa w bitwie warszawskiej w sierpniu 1920 r.

W III powstaniu śląskim był szefem wywiadu oddziałów powstańczych. W okresie międzywojennym pełnił funkcję attaché wojskowego w Moskwie i Bukareszcie. Po klęsce w 1939 r. pomagał polskim uchodźcom w Rumunii. Stworzył w Lizbonie centrum polskiego wywiadu. Po zakończeniu wojny pozostał na emigracji. Zmarł 31 października 1965 r. w Londynie.

LIST OD PREMIERA

List do uczestników gali w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku skierował premier Mateusz Morawiecki. Odczytał go wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. Szef rządu przypomniał, że pomysł ustanowienia Nagrody im. ppłk. Jana Kowalewskiego ma związek z obchodzoną w tym roku 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej.

"Przyświeca państwu piękny cel: uhonorowanie wybitnych osób z kraju i zagranicy, które swym działaniem i osiągnięciami nawiązują do postawy podpułkownika. Postawy, której istotę oddaje dewiza: rozum przed siłą. Cieszę się, że tej nagrodzie patronuje wielki, polski patriota: żołnierz, matematyk i kryptolog ppłk Jan Kowalewski. Ten wybitny oficer, bohater wojny polsko-bolszewickiej, wielokrotnie udowodnił, jak potężną broń w służbie dobra stanowi siła ludzkiego umysłu" - napisał Morawiecki.

Premier podkreślił, że życie ppłk. Kowalewskiego jest "dla nas przykładem, jak można służyć Polsce, jak codzienną pracą i zaangażowaniem budować wspólne dobro i wpływać na rozwój ojczyzny". "Doceniam interdyscyplinarny i międzynarodowy charakter tego wyróżnienia" - zaznaczył.

"SĄ WZOREM, ANGAŻUJĄ SIĘ"

Kandydatów do Nagrody im. ppłk. Jana Kowalewskiego mogą zgłaszać uczelnie wyższe, instytuty naukowe, instytucje kultury oraz członkowie kapituły konkursowej, w której znajdą się przedstawiciele świata nauki, historycy, badacze i publicyści.

W składzie kapituły znajdują się m.in. przedstawiciele Politechniki Gdańskiej i Muzeum II Wojny Światowej a także Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, Memorial de Verdun, Ukraińskiej Akademii Nauk i Telewizji Polskiej.

Nagroda dedykowana jest osobom "reprezentującym różne dziedziny wiedzy oraz zawody, które wykorzystując potęgę własnego umysłu, zdobytą wiedzę i umiejętności, działają dla dobra ogółu". "Osobom, które pokonując własne bariery i ograniczenia, pomagają innym, są dla nich wzorem, angażują się w sprawy społeczne, życie gospodarcze, naukowe i kulturalne" – dodają organizatorzy konkursu.

niezalena- Muzea to teraz soft power, oparcie siły na działaniach odnoszących się do historii. Polski nie ma w głównych rankingach dotyczących soft power. Na świecie odbywa się pozycjonowanie cierpienia oraz jednocześnie- pozycjonowanie bohaterstwa - mówił podczas panelu "Muzea orężem polityki historycznej" w ramach XI Festiwalu Filmowego Niezależni Niezłomni Wyklęci dr Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej.
Muzea jako narzędzia budowania polityki historycznej państwa polskiego były tematem dyskusji z udziałem wiceministra kultury Jarosława Sellina, dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, dr. Karola Nawrockiego oraz dr. Jacka Pawłowicza, dyrektora Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Obecnie w Polsce tworzonych jest około 20 nowych muzeów, w tym Muzeum Piaśnickie, Muzeum Westerplatte, Muzeum Jana Pawła II, Muzeum Historii Polskie czy Muzeum Getta Warszawskiego.

- Jestem przywiązany do tezy, żeby prowadzić efektywną politykę historyczną. Polityka historyczna, według jednej z definicji, to jest coś, co buduje kapitał moralny państwa lub narodu. Nie ma możliwości tworzenia polityki historycznej bez systemowej i systematycznej pracy instytucji. Efekty skutecznej polityki historycznej będą tylko wtedy, gdy będzie sieć instytucji- powiedział wiceminister Jarosław Sellin.

O pracy jednego z najnowszych polskich muzeów - Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, utworzonego na terenie aresztu śledczego na ul. Rakowieckiej, mówił dyrektor placówki, dr Jacek Pawłowicz. Podkreślił, że muzeum docelowo będzie złożone z trzech dużych części. Pierwsza z nich poświęcona będzie żołnierzom wyklętym, druga - więźniom politycznym PRL,a trzecia - bezpiece.

- Pokażemy bandytów z UB i SB, pokażemy tę zbrodniczą instytucję- mówił dr Pawłowicz.

Podkreślił, że Rakowiecka jest miejscem bardzo mocno związanym z najnowszą historią Polski.

- Opowiadając historię Rakowieckiej mówię, że to miejsce, gdzie siedzieli wszyscy - od Kuronia do Morawieckiego- zaznaczył dyrektor placówki.

Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, dr Karol Nawrocki, podkreślał, że dostał zadanie kierowania największą polską inwestycją muzealną w ostatnich dziesięcioleciach. Akcentował, że kształt wystawy głównej musiał zostać poddany korekcie.

- Kształt wystawy głównej nie służył polskiej polityce pamięci, odbiegał od obiektywnych badań historycznych dotyczących II wojny światowej - mówił Nawrocki, podkreślając, że poprzednia dyrekcja skupiała się na "pozycjonowaniu postaw marginalnych wśród Polaków" w czasie wojny.

- Muzea to teraz soft power, oparcie siły na działaniach odnoszących się do historii. Polski nie ma w głównych rankingach dotyczących soft power. Na świecie odbywa się pozycjonowanie cierpienia oraz jednocześnie- pozycjonowanie bohaterstwa

- tłumaczył dyrektor muzeum, podkreślając, że w poprzednim kształcie, na wystawie głównej "zamazano fenomen polskiego cierpienia podczas II wojny światowej" oraz marginalnie potraktowano ważne postaci dla polskiej opowieści o II wojnie światowej - o. Maksymiliana Kolbego oraz Witolda Pileckiego.

- Należało to zmienić na samej ekspozycji, odnosząc się do tych postaw, które są w zainteresowaniu świata - stwierdził Nawrocki.

Jarosław Sellin akcentował, powołując się na raport Polskiego Ośrodka Studiów Wschodnich, że w gruncie rzeczy w poprzednim kształcie Muzeum II Wojny Światowej "realizowało niemiecką politykę historyczną".

- Ta korekta była konieczna - dodał.

Jarosław Sellin wspomniał, że mamy w Polsce trzykrotnie mniej muzeów niż wynosi średnia europejska, ale jak zaznaczył - "jesteśmy na dobrej drodze".

Dr Jacek Pawłowicz podkreślił rolę młodych ludzi interesujących się historią Polski.

Przychodzi nowe pokolenie "kibiców". Oni znów upominają się o pamięć o naszych bohaterach. Nasi ojcowie mieli szczeście, że mogli spotkać powstańców styczniowych, my mamy szczęście, że spotykamy powstańców warszawskich, nasze dzieci spotykają bohaterów "Solidarności". Myślę, że gdy nastąpi ta eksplozja fascynacji historią "Solidarności", wtedy będziemy musieli twardo stanąć i powiedzieć – nie chcemy kombinowanych bohaterów, chcemy bohaterów prawdziwych, którzy wywalczyli nam niepodległość. Idźmy tą drogą- powiedział dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Debata "Muzea orężem polityki historycznej" odbyła się w ramach XI Festiwalu Filmowego Niepokorni Niezłomni Wyklęci. Patronem medialnym wydarzenia jest portal niezalezna.pl.

©2005 - 2019 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search