WprostW rozmowie z Radiem Zet wiceminister kultury zdradził, kto przygotowywał algorytm odpowiedzialny za przyznawanie artystom środków z Funduszu Wsparcia Kultury. Wiceminister kultury zapewnił, że środki zostaną wypłacone do końca roku.

Nie cichnie sprawa dotacji rządowej w ramach Funduszu Wsparcia Kultury dla polskich gwiazd. Chociaż resort kultury podkreślił, że na razie wypłata środków została wstrzymana, inicjatywa nadal budzi ogromne emocje. Oprócz instytucji kultury takich jak teatry, filharmonie czy opery, na liście podmiotów zakwalifikowanych do pomocy rządowej znaleźli się także znani artyści. Wsparcie mieli otrzymać między innymi: Bracia Golec (1,9 mln zł) Beata Kozidrak (750 tys. zł), jej mąż Andrzej Pietras (613,5 tys. zł), Justyna Steczkowska (180 tys. zł), Kamil Bednarek (500 tys. zł) czy zespół Bayer Full (łącznie prawie 600 tys. zł). W rozmowie z Radiem Zet do sprawy odniósł się Jarosław Sellin.

Sellin: Pieniądze z FWK na pewno do końca roku
Wiceminister kultury podkreślił, że Piotr Gliński w odpowiedzi na krytykę ze strony artystów oraz mediów podjął decyzję o weryfikowaniu listy zakwalifikowanych do FWK oraz rzetelności wniosków złożonych przez podmioty kulturalne. – Na pewno ten program zrealizujemy, bo on jest potrzebny. Nie można zostawić instytucji zajmujących się kulturą bez pomocy. One mają realne straty wynikające z pandemii. Wywalczyliśmy dla artystów bardzo duże pieniądze – blisko 400 mln zł dotacji – i okazało się, że wokół podziały tych środków są ogromne kontrowersje – powiedział wiceszef resortu kultury. Jarosław Sellin zapewnił, że rządowi zależy, aby pieniądze trafiły do podmiotów kulturalnych do końca tego roku.

Kto odpowiada za algorytm?
Jarosław Sellin zdradził również, kto jest odpowiedzialny za stworzenie algorytmu, który decydował o tym, które podmioty mają otrzymać wsparcie i w jakiej wysokości. – Mamy swoje wyspecjalizowane instytucje. Jeśli ten program był kierowany głównie do podmiotów kulturalnych, muzycznych i działających w obszarze tańca to jasnym jest, że tutaj pracował Instytut Teatralny oraz Instytut Muzyki i Tańca. One wspólnie ten algorytm wypracowały – tłumaczył wiceminister. Jarosław Sellin nie chciał odpowiedzieć na pytanie słuchaczy dotyczące nazwisk konkretnych osób odpowiedzialnych za stworzenie mechanizmu. – Ja się tym nie zajmowałem, ale z tego co wiem to właśnie te dwa instytuty opracowały algorytm – dodał.

Sellin: Disco-polo jest fenomenem kulturalnym i społecznym
Pytany o swoje preferencje muzyczne, polityk odparł, że gdyby miał do wyboru płytę Kultu oraz Bayer Full, wybrałby Kult. – Lubię muzykę jazzową i klasyczną, ale także klasyczny rock. Disco-polo nie słucham. Jako wiceminister muszę jednak patrzeć na fenomeny kulturalnie a nie subiektywnie. Każdy ma prawo do obecności w kulturze ze swoją ekspresją. Disco-polo jest fenomenem kulturalnym i społecznym, ale ja osobiście tej muzyki nie słucham – zaznaczył.

mkidn 01 cmykSzanowni Zebrani,
znicze, które dziś zapłoną przy jednym z nielicznych zachowanych w Warszawie, fragmentów muru getta, symbolizującym dramatyczną historię obywateli polskich w czasie II wojny światowej, upamiętnią setki tysięcy Żydów zmuszonych do izolacji w getcie warszawskim, ale także w innych gettach zorganizowanych na rozkaz Niemców na terenie okupowanej Polski.

Chaim Kapłan, nauczyciel i autor pamiętników z getta, zanotował w dzienniku: Położyliśmy się spać w żydowskiej dzielnicy, a następnego ranka obudziliśmy się w zamkniętym getcie żydowskim – getcie w całym tego słowa znaczeniu. Mur getta nie wyrósł jednak z dnia na dzień. Był systematycznie budowany na rozkaz niemieckiego okupanta od wiosny do jesieni. Noc z piętnastego na szesnasty listopada 1940 roku poprzedziły dramatyczne, masowe przeprowadzki. Żydzi przenosili się do getta, Polacy opuszczali budynki, które zostały włączone do żydowskiej dzielnicy. Ulice i chodniki zostały dosłownie zalane wózkami bagażowymi, furmankami, a nawet wózkami dziecięcymi, na których przewożono dobytek. Teren przyszłego getta musiało opuścić ok. 113 tys. Polaków. W to miejsce przesiedlono 138 tys. Żydów, zamieszkujących różne części miasta.

Tej nocy bramy getta warszawskiego zamknięto. Odtąd wszelkie próby opuszczenia lub wchodzenia tam bez przepustki były karane, od biciem, aresztowaniem, później nawet karą śmierci. Z getta nie można było wyjść. Jedynie próbować uciec, co udało się niewielu. 300 tysięcy osób deportowano stąd w ramach Wielkiej Akcji likwidacyjnej .

Konsekwencją terroru izolacji były głód, choroby, śmierć. Dramatyczne próby przetrwania zwykle kończyły się śmiercią na miejscu lub w komorze gazowej obozu zagłady. Mieszkańcy getta podejmowali desperackie wysiłki by organizować samopomoc, wspierać się, przeżyć. Gdy jasnym się stało, że przeżyją nieliczni, postanowili zostawić potomnym świadectwo kaźni w postaci podziemnego archiwum Ringelbluma. Wreszcie stanęli, w obronie własnej godności, do zbrojnego powstania, tragicznie zduszonego przez niemieckie oddziały. Tak miała się zakończyć historia warszawskich Żydów.

A jednak, wbrew woli niemieckich nazistowskich oprawców, pozostała pamięć. Przekazywana z pokolenia na pokolenie może trwać wiecznie. Dlatego właśnie Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego powołał w 2018 roku Muzeum Getta Warszawskiego, którego misją jest opowiadać, edukować i uświadamiać, ostrzegać przed powtarzaniem błędów historii, lecz przede wszystkim zapewnić nieśmiertelność tym, którzy dzięki troskliwej pamięci wciąż są obecni w tkance miasta, w świadomości jego mieszkańców, w sercach kolejnych pokoleń.

 

©2005 - 2021 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search