radiogdanskMiniony weekend w polskiej polityce obfitował w duże emocje. O kongresie Prawa i Sprawiedliwości, powrocie Donalda Tuska do polskiej polityki i konwencji programowej Konfederacji w "Śniadaniu Polityków" Jarosław Popek rozmawiał z zaproszonymi gośćmi - Jarosławem Sellinem z Prawa i Sprawiedliwości, Leszkiem Czarnobajem z Koalicji Obywatelskiej, Arturem Dziamborem z Konfederacji i Piotrem Karczewskim, doradcą prezydenta Andrzeja Dudy.

Wysłuchaj nagrania audycji

- Powrót Donalda Tuska do polskiej polityki, tak zwany powrót, bo on zawsze był w polskiej polityce, ale na zasadzie twittów i hejtów, nie ma z naszym kongresem wiele wspólnego. Tusk w sobotę mówił wyłącznie o PiS i Jarosławie Kaczyńskim, a my mówiliśmy o Polsce, o zadaniach, które są przed nami, o realizacji idei zawartych w Polskim Ładzie i o tym, że naszym wyzwaniem jest to, by zrealizować ten wielki plan, by w końcówce dekady lat 20. Polacy wreszcie doczekali tego, na co czekały pokolenia, by zrównać swój poziom życia materialnego do najlepiej rozwiniętych materialnie krajów zachodu Europy. Zawsze staramy się być uczciwi wobec własnych rodaków, było więc przyznanie się też do tego, że w niektórych wymiarach nam się coś nie udało, choć w ponad 90 proc. zrealizowaliśmy nasz program z 2015 roku, potem nowelizowany w 2019 - powiedział Jarosław Sellin.

- Myślę, że Zjednoczonej Prawicy uda się znaleźć większość, że wybory odbędą się w wyznaczonym terminie, w 2023 roku. Pan prezydent Andrzej Duda kibicuje Zjednoczonej Prawicy. Są realizowane programy społeczne, które w dużej części pokrywają się z jego programem, że wspomnę o 500+, 300+, wyższej płacy minimalnej, obniżce podatków, waloryzacji emerytur i większych wydatkach na służbę zdrowia. Oczywiście są też pewne błędy, nad którymi trzeba pracować, ale to nie jest tak, że te błędy dotyczą tylko rządzącej partii, bo na przestrzeni ostatnich lat pojawiały się też w innych partiach politycznych - zauważył Piotr Karczewski.

- Trzeba rozróżniać konwencję programową, jak np. Konfederacji, od spraw związanych z rezygnacją Borysa Budki z przewodniczącego i powołaniem Donalda Tuska do zarządu PO. To czas, kiedy ludzie rezygnujący i wstępujący mówią o tym, dlaczego, po co, plus odnoszą się do bieżącej sytuacji, a nie przedstawiają od razu konkretny program, dotyczący przedsięwzięć, który następnego dnia Donald Tusk już zasygnalizował. Poszczególne elementy programu, który ma PO, będą przedstawiane na wszelkiego rodzaju spotkaniach, które rozpoczynają się dzisiaj od zachodniopomorskiego - skomentował Leszek Czarnobaj.

- W naszej optyce powrót Donalda Tuska nie zmieni nic. Donald Tusk wrócił do Platformy Obywatelskiej, która miała bardzo duży kryzys przywództwa, celu i sensu istnienia przez ostatnich kilka lat. Jego powrót ma wzmocnić PO względem jej konkurencji wewnętrznej z Szymonem Hołownią. Natomiast nie widzę elektoratu, który przez ostatnie lata głosował na Prawo i Sprawiedliwość, a teraz stwierdzi: "O, Donald Tusk wrócił, to teraz my głosujemy na Platformę". Moim zdaniem takiego elektoratu nie ma, więc w słupkach wyborczych wiele się nie zmieni. My robimy swoje. Wczoraj mieliśmy konwencję programową. Na tej konwencji przedstawiliśmy nasze tezy do programu "Polska na nowo". Opowiedzieliśmy o tym, które podatki byśmy pierwsze zlikwidowali, co zmienilibyśmy w edukacji - powiedział Artur Dziambor.

echodnia- Oddajemy hołd ofiarom tamtej zbrodni. Powinniśmy o takich rzeczach pamiętać, jako przestrodze przed nienawiścią z powodów narodowościowych i antysemityzmem, które zwłaszcza po Holokauście są skandalem moralnym i kompromitacją polityczną – mówił Jarosław Sellin, wiceminister kultury.

Zobacz nagranie i zdjęcia

Przedstawiciel polskiego rządu dodał, że istotne jest poznanie wszystkich szczegółów na temat pogromu. – Ta sprawa do wyjaśnienia taka prosta nie jest. Część mieszkańców Kielc była zaangażowana w antyżydowskie zajścia, ale bierność, a może nawet prowokacja służb mundurowych ówczesnego komunistycznego państwa była bardzo wyraźna. Kiedy stawiamy pytanie: komu to mogło służyć? Ewidentnie posłużyło władzom komunistycznym do walki z podziemiem niepodległościowym oraz Kościołem rzymsko-katolickim. Chodziło również o zagłuszenie informacji o wynikach sfałszowanego referendum, które odbyło się kilka dni wcześniej – mówił Jarosław Sellin. Wiceminister kultury stwierdził, że tej zbrodni nie można jednak niczym usprawiedliwić.

Organizatorzy uroczystości 75. rocznicy pogromu przypomnieli, że „Solidarność” przywraca pamięć o tamtych wydarzeniach od lat 80. – To nasz obowiązek bez względu na okoliczności. Będziemy to robić nadal z dwóch powodów. Po pierwsze, bo była to tragedia, o której nie wolno nam zapomnieć. Po drugie, dlatego, by w dalszym ciągu badać okoliczności tamtych wydarzeń – mówił Waldemar Bartosz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Region Świętokrzyski.

O obowiązku pamięci o wydarzeniach z 4 lipca 1946 roku mówiła również doktor Dorota Koczwańska – Kalita, naczelnik Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach. – Ta historia wciąż budzi emocje, ona jeszcze długo będzie je budziła. Ważne byśmy zadali sobie pytanie: z jaką pamięcią odejdziemy dziś z tych uroczystości? Czy wrócimy do naszej rzeczywistości i będziemy ubierali się w gorset liberalno – lewicowy lub konserwatywno – nacjonalistyczny, czy będziemy prowadzili spory o charakterze ideologicznym, czy pamięć o tych ludziach, którzy tutaj zginęli? Ważne, by ta pamięć wydała owoce. Byśmy toczyli spory na płaszczyźnie intelektualnej i płaszczyźnie prawdy – powiedziała naczelnik Delegatury IPN w Kielcach. Organizatorem uroczystości był NSZZ „Solidarność” Region Świętokrzyski.

polsat news- Jeśli ktoś wciąż posługuje się antysemityzmem, należy to traktować jako skandal moralny i kompromitację polityczną – powiedział w niedzielę w 75. rocznicę pogromu kieleckiego Jarosław Sellin, wiceminister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu.

Sellin złożył kwiaty przy kamienicy na Plantach, gdzie w 1946 roku dokonano mordu na Żydach. Uroczystości upamiętniające od 1981 roku organizuje "Solidarność".

Wiceminister kultury zaznaczył, że tego dnia najistotniejsze jest oddanie czci ofiarom pogromu. - Reprezentuję rząd, żeby oddać ofiarom cześć, honor i złożyć wieniec w miejscu, gdzie ten mord się dokonał. Cieszę się, że od czterdziestu lat, nawet w trudnych latach 80. Solidarność, nawet ta podziemna, organizowała uroczystości w Kielcach z okazji kolejnych rocznic pogromu kieleckiego - powiedział Sellin.

Spory historyków wciąż trwają
Sellin podkreślił, że na temat interpretacji czy też kontekstów związanych z pogromem kieleckim 4 lipca 1946 r. wciąż trwają spory historyków. Powiedział, że w takiej sytuacji można zadawać sobie pytanie: "komu ten straszny mord posłużył?". - Pewne jest, że w mordzie uczestniczyła zwykła ludność - pewnie z antysemickimi stereotypami w głowach - ale też, że była jakaś osłona lub wręcz prowokacja ze strony mundurowych służby ówczesnego komunistycznego państwa - zarówno wojska, jak i milicji i ubecji - przypomniał.

Zwrócił uwagę, że pogrom kielecki posłużył komunistom do dyskredytowania wciąż działającej podziemnej opozycji niepodległościowej i kościoła rzymskokatolickiego. Celem było również przesłonięcie światu faktu, że kilka dni wcześniej odbyło się referendum zorganizowane przez komunistów, którego wyniki zafałszowano.

- Puszczono w świat informację, że nie warto bronić niepodległościowych demokratycznych aspiracji Polaków, ponieważ jest to naród antysemicki, który dokonuje takich czynów, jakie się dokonały w Kielcach 4 lipca 1946 roku. To zostało niestety użyte w takim charakterze przez ówczesne władze komunistyczne i miało swoje konsekwencje - podkreślił.

Wiceminister zaznaczył, że 75. rocznica pogromu jest kolejną okazją do przestrzegania przed nienawiścią z powodów narodowościowych albo religijnych.

- Jeśli ktoś wciąż posługuje się antysemityzmem - zwłaszcza po tym, co wydarzyło się w czasie drugiej wojny światowej - należy to traktować jako skandal moralny i kompromitację polityczną - oświadczył Sellin.

Pogrom, który sprowokowała plotka
Kielecki pogrom w 1946 r. sprowokowała plotka o uwięzieniu przez Żydów chrześcijańskiego chłopca i rzekomym dokonaniu na nim rytualnego mordu. Dziewięć z dwunastu osób oskarżonych o masakrowanie Żydów skazano na śmierć w pospiesznym, pokazowym procesie i stracono.

4 lipca 1946 r. w Kielcach poza wydarzeniami na Plantach doszło w okolicach do innych zajść, w których ofiarami stali się obywatele narodowości żydowskiej. Na tle rabunkowym zamordowano mieszkankę Kielc pochodzenia żydowskiego Reginę Fisz i jej kilkutygodniowe dziecko.

Zgodnie z ustaleniami pionu śledczego IPN w czasie pogromu w Kielcach, w którym uczestniczyli cywilni mieszkańcy miasta, milicjanci i żołnierze, zginęło 37 osób narodowości żydowskiej i troje narodowości polskiej. 35 Żydów zostało rannych.

Uroczystości związane z 75. rocznicą pogromu kieleckiego organizuje również Stowarzyszenie im. Jana Karskiego. Rozpoczęła je o godzinie 13 modlitwa z udziałem rabinów i duchownych różnych wyznań przy grobie ofiar pogromu na cmentarzu żydowskim na Pakoszu. O godzinie 15 sprzed pomnika Menora przy al. IX Wieków Kielc wyruszył Marsz Pamięci. Następnie uczestnicy przeszli przed budynek dawnej synagogi przy ul. Warszawskiej, aby zatrzymać się przy Memoriale Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata upamiętniających Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej.

wpolityceZ odszkodowań, które Niemcy wypłacili po II wojnie światowej, w związku ze zniszczeniami spowodowanymi na całym świecie, do Polski trafiło mniej więcej 1 proc. A skala zniszczeń dokonanych przez Niemców w Polsce była nieporównywalna z żadnym innym krajem – ocenił w środę wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Artykuł Sikorskiego
Podczas rozmowy w Polskim Radiu 24 pytany był o fragment tekstu b. szefa MSZ, europosła Radosława Sikorskiego w „Polityce”, gdzie – jak wskazano - napisał, że polska prawica nie przyjmuje do wiadomości, że Niemcy stracili na naszą rzecz 20 proc. swojego terytorium.

Myślę, że to nie jest kwestia tego co sądzi prawica czy lewica w Polsce, tylko co sądzą patrioci polscy o tym, co nas spotkało w XX w. wskutek agresji dwóch totalitarnych państw przeciwko nam – nazistowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. I myślę, że z punktu widzenia każdego patrioty polskiego jest oczywiste, że spotkała nas straszliwa krzywda, hekatomba, która w tysiącletnich naszych dziejach nie miała miejsca w takiej skali, jeśli chodzi o liczbę ofiar osobowych i strat materialnych— powiedział sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

Jak zaznaczył, nie mieliśmy też możności decydowania o własnym losie „po zakończeniu tej hekatomby, tylko dogadywano się ponad naszymi głowami, również co do kształtu nowych granic państwa polskiego, podporządkowanego Moskwie”.

I w takich kategoriach naprawdę nie należy na to patrzeć. Myśmy utracili potężne terytoria na wschodzie, które należały do niepodległego państwa polskiego, a przyznano nam inne terytoria w ramach swoiście rozumianej rekompensaty - na zachodzie i północy. Ale, autoryzowane przez naród polski, władze nie miały w tej sprawie nic do powiedzenia— podkreślił Sellin.

Sellin o szansach na uzyskanie reparacji
Pytany o kwestie możliwości uzyskania reparacji wojennych od Niemiec powiedział, że jego zdaniem „trzeba ten temat stawiać, pracować nad tym, żeby była właściwa i profesjonalnie opracowana dokumentacja - i jesteśmy tego coraz bliżej”.

Dopytywany był też ws. raportu o stratach Polski poniesionych w wyniku II wojny opracowywanego przez zespół pod przewodnictwem posła PiS Arkadiusza Mularczyka, który „mówił wczoraj, że raport jest gotowy i pytanie jest tylko o decyzję polityczną”.

No właśnie ta decyzja polityczna to jest położenie na agendzie rozmów dwustronnych polsko-niemieckich tego tematu. Nie wiem kiedy to nastąpi, uważam że nastąpić powinno— ocenił Sellin.

Dlatego, że jak się tak bilansuje wszystkie odszkodowania, które Niemcy wypłacili na całym świecie po II wojnie światowej w związku ze zniszczeniami, które spowodowali, to do Polski trafiło mniej więcej 1 proc. tych odszkodowań. A proszę wybaczyć, ale skala zniszczeń dokonanych przez Niemców w Polsce była nieporównywalna z żadnym innym krajem, jeśli chodzi o proporcje ludności, jeśli chodzi o proporcje dóbr materialnych— powiedział.

Wskazał też na fakt, że Polska zrzekła się w pewnym momencie tych odszkodowań „wskutek nacisku Moskwy”.

To też nie była suwerenna decyzja państwa polskiego, autoryzowanego przez naród w demokratycznych wyborach, tylko reżimu, który był na pasku Moskwy, podporządkowany Moskwie i wykonywał spolegliwie jej polecenia. I ta sprawa - w związku z tym - też nie jest załatwiona– zauważył Sellin.

I to, że Związek Sowiecki jednak jakieś odszkodowania otrzymywał i ok. 10 proc. tych odszkodowań przypadających Związkowi Sowieckiemu miało przypaść PRL-owi i to też nie zostało zrealizowane - tym razem przez Sowietów - to też jest fakt historycznie znany. W związku z tym temat nie jest rozwiązany. Temat prędzej czy później na agendę polityczną będzie musiał wrócić— powiedział.

„Temat reparacji na pewno nie zniknie”
Pytany czy Polska „obawia się i tak już trudnych rozmów z kanclerz Angelą Merkel na ten temat” podkreślił, że „my się niczego nie boimy”.

Od 2015 roku jest przy władzy w Polsce ekipa, która potrafi właściwie odczytać interesy narodowe Polski i Polaków, bić się o nasze interesy i nie jest zainteresowana przede wszystkim tym, żeby mieć dobrą prasę i być poklepywana po plecach, bo jest spolegliwa albo - tak jak było w czasie naszych poprzedników - postanawia płynąć w głównym nurcie, czyli dostosowywać się do wielkich tego świata - tylko potrafimy się o swoje upominać— podkreślił Sellin.

W związku z tym ten temat na pewno nie zniknie, tak jak wiele innych spraw, o które się dopominamy, również w relacjach bilateralnych z innymi krajami i bez obaw będziemy te kwestie stawiać. Oczywiście Niemcy są dzisiaj najpotężniejszym krajem w Europie, w Unii Europejskiej, ale to nie znaczy, że można w takim razie przymykać oko na to, że jakiś problem historycznych zaszłości między nami nie został rozwiązany— dodał.

©2005 - 2021 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search