Nie milkną echa podpisania umowy SAFE. — Na pewno będzie ktoś musiał za to odpowiedzieć, że nielegalnie podpisał umowę — stwierdził w programie "7. Dzień tygodnia" Radia Zet Jarosław Sellin z PiS. Programu bronili politycy koalicji rządzącej. — Czy pan mówi to, bo w to wierzy, czy po prostu powtarza narrację Prawa i Sprawiedliwości? — pytał polityk PSL Piotr Zgorzelski.
W piątek w siedzibie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie odbyła się uroczystość podpisania umowy w ramach programu SAFE. Polska ma otrzymać nawet 190 mln zł w niskooprocentowanych pożyczkach. Pieniądze zostaną wydane przede wszystkim na inwestycje w zbrojenia.
Podpisanie umowy SAFE komentowali w niedzielę goście programu "7. Dzień tygodnia w Radiu ZET". — Ta umowa jest podpisana nielegalnie, niezgodnie z prawem europejskim i polskim. Prawo europejskie mówi, że bezpieczeństwo narodowe pozostaje w zakresie wyłącznej odpowiedzialności państwa członkowskiego. Ten europejski program współdzieli odpowiedzialność za decyzję bezpieczeństwa narodowego Polski z Brukselą — przekonywał Jarosław Sellin z PiS.
PiS będzie ścigało sygnatariuszy umowy SAFE?
Prowadzący program Andrzej Stankiewicz zapytał posła, czy jeśli Prawo i Sprawiedliwość wróciłoby do władzy, to osoby, które podpisały umowę SAFE, mogą spodziewać się konsekwencji prawnych. — Na pewno będzie ktoś musiał za to odpowiedzieć, że nielegalnie podpisał umowę — stwierdził Sellin.
Na krytykę z ust posła PiS zareagował Piotr Zgorzelski. — Zastanawiam się nad jedną rzeczą — czy pan mówi to, bo w to wierzy, czy po prostu powtarza narrację Prawa i Sprawiedliwości, która na początku była taka, że biliście brawo temu programowi, tymczasem kiedy okazało się, że ten program może być korzystny dla polskiego bezpieczeństwa i koalicja, która rządzi może mieć z tego określone profity polityczne, to zaciągnęliście hamulec — mówił polityk PSL.
"Bóg wojny" największym wygranym programu SAFE. MON ujawnia
W podobnym tonie wypowiedziała się Joanna Scheuring-Wielgus. — Idąc tokiem myślenia pana Sellina trzeba powiedzieć, że za rządów PiS też zaciągnęliśmy dużą pożyczkę. Ona nazywa się KPO, to było po pandemii. Jeśli pan mówi, że SAFE jest nielegalny, to trzeba powiedzieć, że KPO też był nielegalny — powiedziała posłanka Lewicy.
Opracowanie: Radosław Opas
W piątek w Warszawie Polska jako pierwsze państwo spośród 19 uczestników unijnego programu SAFE podpisała umowę pożyczkową, która otworzyła dostęp do nawet 43,7 mld euro niskooprocentowanego finansowania na cele obronne. Środki mają zostać przeznaczone przede wszystkim na szybkie dozbrojenie Wojska Polskiego oraz rozwój krajowego przemysłu zbrojeniowego. Ta kwestia była w Polsce przedmiotem ostrego sporu politycznego. Zdaniem opozycji zaciągnięcie pożyczki ogranicza suwerenność państwa w zakresie obronności. To między innymi dlatego prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę w tej sprawie.
Zobacz Zobacz nagranie programu
Zdaniem Błażeja Pobożego z Kancelarii Prezydenta w kwestii SAFE "nic się nie zmieniło". - Możemy tylko ubolewać nad tym, że dobry pomysł, zgłoszony przez pana prezydenta Karola Nawrockiego, w konsultacji z prezesem Glapińskim, przegrał w politycznej konfrontacji i został przegłosowany wariant, który zadłuża Polskę na dwa pokolenia, a którego warunków finansowych nie znają nawet osoby zajmujące się jego przygotowaniem - zaznaczył prezydencki minister. - Z ogromnym zdziwieniem i z konsternacją wysłuchałem w ostatnim tygodniu wypowiedzi dwóch ministrów w rządzie Donalda Tuska, którzy nie potrafili podać nawet tak elementarnej sprawy, jak ostateczna wysokość oprocentowania tego kredytu. Nie znamy warunków tej pożyczki, a ona ograniczy polską suwerenność. Poza tym rząd przeforsował ją ze złamaniem konstytucji, łamiąc co najmniej dwa artykuły - podkreślił gość Trójki.
Umowa SAFE podpisana. "Najważniejsze jest bezpieczeństwo"
Europoseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba z kolei zaznaczył, że Polska "pozyskała linię kredytową do kwoty 44 mld euro z Unii Europejskiej". - To ponad 185 mld zł. Każda transza będzie inaczej oprocentowana. Dziś jako poseł do Parlamentu Europejskiego mogę powiedzieć, że pierwsza transza - a mówimy o 15 procentach zaliczki, czyli około 25 mld zł - będzie oprocentowana na około 3 procent. To oznacza, że to jest - jak twierdzi również minister finansów - jeden procent mniej, aniżeli pożyczka, którą mógłby zaciągnąć na przykład Bank Gospodarstwa Krajowego - stwierdził Szczerba.
W jego opinii "te pieniądze są potrzebne". - Dla nas najważniejsza jest sprawa bezpieczeństwa. Na potrzeby polskiej armii wskazywali polscy wojskowi, polscy generałowie. I zidentyfikowano te potrzeby. To 139 projektów i zaczynamy je realizować. To jest inwestycja i my to dowieźliśmy. Mieliśmy do czynienia z naprawdę trudną sytuacją polityczną. A wiem, że sukces premiera Donalda Tuska jest przez PiS traktowany jako zagrożenie - dodał europoseł.
Według posła PiS Jarosława Sellina, przy podpisywaniu umowy w ramach programu SAFE, "przede wszystkim zostało złamane prawo europejskie". - Artykuł 4. ustęp 2. Traktatu o Unii Europejskiej mówi, że w szczególności bezpieczeństwo narodowe pozostaje w zakresie wyłącznej odpowiedzialności każdego państwa członkowskiego. A program SAFE jest wymyślony przez Komisję Europejską i wszystkie wędzidła, które tam się znajdują, są wymyślone przez Komisję - powiedział polityk.
- Są też ograniczenia dotyczące tego gdzie można, a gdzie nie można kupować, kiedy można samodzielnie podejmować kontrakty, a kiedy trzeba z innymi krajami. Są też regulacje dotyczące tego jak szybko należy kupować. Nie wiadomo też na jaki procent. Nawet pan europoseł Michał Szczerba mówi, że to około 3 procent, ale tego procentu nadal nie znamy. To jest naruszenie tego artykułu Traktatu o Unii Europejskiej, bo wypuszczamy wyłączną odpowiedzialność za bezpieczeństwo narodowe poza granice Rzeczypospolitej Polskiej. W dużej mierze decyzje w tej sprawie będą zapadać w Brukseli, w domyśle - również w Berlinie - podkreślił Jarosław Sellin.
"Pieniądze z SAFE trafią do polskiej gospodarki"
Zdaniem posłanki klubu Centrum Barbary Oliwieckiej narracja Prawa i Sprawiedliwości w tej sprawie "jest kłamstwem". - To trzeba zdementować i rozłożyć na czynniki pierwsze. W warstwie politycznej, partyjnej, którą państwo forsujecie, sprawiacie wrażenie, że jest tak: im gorzej w Polsce, tym lepiej dla was. Nie umiecie znieść sukcesu koalicji 15 października. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że pieniądze z SAFE trafią do polskiej armii, do polskiego przemysłu zbrojeniowego, czyli do polskich pracowników, do polskiej gospodarki. Polacy bardzo jasno powiedzieli, że nie rozumieją weta prezydenta w sprawie SAFE - zaznaczyła Oliwiecka.
Poseł Konfederacji Witold Tumanowicz z kolei podkreślił, że pieniądze na obronność trzeba wydawać mądrze. - Ważne jest, na jakich warunkach je pozyskujemy. Są zastrzeżenia dotyczące pożyczki, związane z konstytucyjnością, z rozszerzeniem traktatowych kompetencji Komisji Europejskiej. Sami rządzący przyznają, że tak naprawdę nie wiedzą, jakie będzie ostatecznie oprocentowanie. Bo mówienie "około 3 procent", przy miliardach, w praktyce oznacza wielkie miliony - powiedział gość Trójki. - Poza tym są tam te wszystkie mechanizmy warunkowości, mechanizm polityczny, mechanizm uzależnienia nas od Komisji Europejskiej - dodał Witold Tumanowicz.
Wiceministra funduszy i polityki regionalnej Monika Sikora z Lewicy natomiast zaznaczyła, że "mamy bardzo trudną sytuację geopolityczną". - Musimy się zbroić, inwestować w polską armię, rozbudowywać zbrojeniówkę, ale także zapewniać miejsca pracy dzięki powstającym fabrykom. A nie wiadomo co się wydarzy w nadchodzących latach. Tym bardziej, że prezydent Stanów Zjednoczonych większość swojej uwagi skupia na Bliskim Wschodzie i zaczyna ograniczać ilość wojsk, które stacjonują w Europie. Dlatego większe zaangażowanie w ramach Unii Europejskiej jest konieczne. Zresztą Donald Trump od nas tego wymagał - powiedziała Monika Sikora.
Kluby parlamentarne KO, PiS, PSL-TD, Lewica i Polska 2050 zadeklarowały we wtorek poparcie dla projektu rozszerzającego katalog mniejszości narodowych zamieszkujących Polskę poprzez nadanie statusu mniejszości narodowej społeczności greckiej. Brak poparcia zadeklarował natomiast klub Konfederacji.
Chodzi o komisyjny projekt nowelizacji ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Przewodnicząca Sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Wanda Nowicka, przedstawiając we wtorek projekt nowelizacji ustawy wskazała, że istotą projektu jest uznanie Greków za dziesiątą mniejszość narodową w Polsce.
- Przypominam, że ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych, która w Polsce została przyjęta ponad 20 lat temu, w 2005 roku, do tej pory nie była zmieniana - mówiła Nowicka. Dodała, że projekt przeszedł jednogłośnie podczas posiedzenia Komisji oraz że wierzy, że projekt zostanie przyjęty przez Sejm, a następnie Senat i uzyska podpis prezydenta.
Nowicka przypomniała, że za mniejszość narodową można uznać grupę narodową, która jest mniejsza od ogółu społeczeństwa, odróżnia się od niego zachowując swój język, kulturę i tradycję oraz jej przedstawiciele przebywają w Polsce więcej niż 100 lat.
- Przypomnę tylko, że pierwsi Grecy, co zostało udokumentowane, pojawili się w Polsce w XIV wieku i we Lwowie odnotowano działającego greckiego kupca. W kolejnych stuleciach obecność Greków była coraz większa, a zwiększyła się jeszcze po upadku Konstantynopola w 1453 roku. Doprowadziło to do powstania licznych diaspor, między innymi we Lwowie, w Zamościu, w Poznaniu, w Kaliszu, w Lublinie, Mohylewie, Warszawie czy Gdańsku - mówiła.
Dodała, że byli bardzo aktywni przede wszystkim w handlu winem, towarami orientalnymi i tekstyliami a cały czas praktykowali własną tożsamość. Podkreśliła, że obecnie narodowość grecka to ponad 5 tys. obywateli z czego prawie wszyscy w spisie powszechnym deklarują używanie języka greckiego. Odnosząc się do skutków projektowanej regulacji zaznaczyła, że wzmocni ona pozycję społeczną i kulturową społeczności greckiej oraz zwiększy widoczność Greków w życiu publicznym.
Nowicka zapewniła, że klub Lewicy zagłosuje za projektem.
Jarosław Rzepa (PSL-TD) podkreślił, że zgadza się z argumentami Wandy Nowickiej. Dodał, że jego klub poprze projekt ustawy.
Jarosław Sellin (PiS) zwracając się do Greków powiedział, że zawsze byli częścią naszej historii. Dodał, że jeśli plan rozszerzenia katalogu, mniejszości narodowych się powiedzie, będziemy mieli poza sąsiedzkimi narodami na liście oficjalnych mniejszości narodowych w Polsce, trzy narody mające swoje państwa we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, w dodatku mające wszystkie bardzo starożytną historyczną metrykę - mówił. Dodał, że jego klub będzie głosował za tą nowelizacją.
Tomasz Kostuś (KO) zauważył, że projekt dotyczący mniejszości greckiej "to jedna z tych spraw, które nie dzielą, a łączą". - Prace nad tym projektem od początku miały charakter ponadpartyjny. W Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych była zgoda, że mówimy o społeczności, którą po prostu trzeba wreszcie dostrzec w systemie prawnym - mówił. Dodał, że projekt daje greckiej społeczności narzędzia, które inne społeczności już mają, w tym możliwość nauki języka w szkołach, obecność w mediach publicznych i pełną ochronę prawną. Zapewnił, że klub KO zagłosuje za nowelizacją.
Witold Tumanowicz (Konfederacja) powiedział, że nie będzie zgody całego parlamentu w tej sprawie. - Według tego projektu ustawy Grecy mieliby zostać dziesiątą w Polsce mniejszością narodową. To oznacza przyznanie kolejnej grupie pełnego katalogu uprawnień przewidzianych ustawą o mniejszościach narodowych i etnicznych. Mówimy o środowisku liczącym ledwie 5,5 tys. osób, a koszt dla budżetu państwa szacowany jest na około 800 tys. zł rocznie - mówił. Dodał, że Konfederacja nie poprze tej ustawy.
Adam Gomoła (Polska 2050) podkreślił, że to dobrze, że państwo polskie dostrzega tych ludzi i ich potrzebę kultywowania tego, co jest dla nich cenne. W jego ocenie Polska w ten sposób chce poniekąd spłacić dług solidarności, z którą polscy obywatele spotykali się na całym świecie na przestrzeni wieków. Zadeklarował, że klub Polski 2050 w pełni popiera ten projekt.
Ustawa miałaby wejść w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia.