dziennik baltyckiDo Gdańska z Londynu przewieziono szczątki Mieczysława Jałowieckiego - człowieka, który wykupił dla Polski Westerplatte. W środę w krypcie czaszek w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku pożegnał go prawnuk - Andrzej Jałowiecki. Ponowny pochówek odbędzie się w poniedziałek.

Zapomniany grób Mieczysława Jałowieckiego odnaleziono kilka miesięcy temu na londyńskim Elmers End Cemetery w Beckenham. O sprowadzenie jego szczątków do Polski od miesięcy zabiegał dyrektor Muzeum II Wojny Światowej prof. Grzegorz Berendt.

Kilka dni temu szczątki Mieczysława Jałowieckiego oraz Zofii Anieli z Romockich Jałowieckiej zostały sprowadzone do Gdańska i umieszczone, do czasu pogrzebu, w krypcie czaszek w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku.

Generał Mieczysław Jałowiecki spocznie w Gdańsku. Uroczystości pogrzebowe w poniedziałek 5.12.2022 r.
W środę przed trumnami delegacja muzeum oraz prawnuk Mieczysława Jałowieckiego, Andrzej Jałowiecki, złożyli kwiaty.

- Prawnuk Mieczysława Jałowieckiego doszedł do wniosku, że aby ustrzec od zapomnienie swojego zasłużonego przodka należy przeprowadzić ekshumację w Anglii i przenieść szczątki do Polski - wyjaśnił w rozmowie z PAP Grzegorz Berendt, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Podkreślił, że Andrzej Jałowiecki, zwrócił się z inicjatywą do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

- Ta inicjatywa została poparta przez kancelarię premiera, natomiast wiceminister Jarosław Sellin uruchomił proces działań - zaznaczył dyrektor.

Pracami organizacyjnymi zajęło się Muzeum II Wojny Światowej. Dyrektor instytucji zaznaczył, że był to logiczny proces ponieważ na Westerplatte, na terenie byłej Wojskowej Składnicy Tranzytowej powstaje oddział muzeum pod nazwą Muzeum Westerplatte i Wojny 1939.

- To przecież Jałowiecki był polskim urzędnikiem, który walnie przyczynił się do tego, że nieruchomości na Westerplatte stały się własnością polską i potem można było na tym terenie urządzić Wojskową Składnicę Tranzytową - tłumaczył.

Prof. Berendt wspomniał, że prace zmierzające do ekshumacji i transportu szczątków Jałowieckiego do Gdańska rozpoczęto na początku tego roku. Środki finansowe na ten cel pochodziły z kancelarii premiera i muzeum.

"Powstała kwestia dokąd szczątki małżeństwa Jałowieckich mają trafić" - mówił dyrektor. Zaznaczył, że na początku przymierzano się do pochowania ich w Warszawie i w powiecie kaliskim, gdzie Jałowieccy mieszkali przed emigracją. Jednak, kiedy prawnuk Jałowieckiego dowiedział się, że na Westerplatte ma w przyszłości stanąć rzeźba przedstawiająca jego pradziadka, wykluczył inne opcje i na miejsce pochówku wybrał Gdańsk.

Dyrektor M2WŚ podkreślił, że szczątki Jałowieckich zostaną złożone do grobu w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Centralnym Srebrzysko w Gdańsku.

"Niemal błyskawicznie prezydent Gdańska udzieliła na to zgodę" - mówił Berendt podkreślając przy tym, że instytucje miejskie otrzymały polecenie aby udzielić pomocy przy organizacji pochówki i ta pomoc została zrealizowana. "Miejsce wiecznego spoczynku jest przygotowane i czeka na uroczystości" - podsumował dyrektor.

- To moment na który pracuję wiele lat. Mieczysław to osoba, której nigdy nie poznałem ale wszedł do mojego życia kiedy jego córka przekazała nam jego słynny kufer, w którym znajdowały się wszystkie jego dokumenty - powiedział.

Dodał, że pomimo tego, że nigdy nie poznał swojego pradziadka, to jest on dla niego jedną z najbliższych osób. "Kocham go, on żyje w moim domu" - mówił.

Mieczysław Jałowiecki. Kim był?
Mieczysław Jałowiecki był polskim arystokratą, dyplomatą i pierwszym delegatem Rządu Polskiego w Gdańsku. Jako generalny delegat Ministerstwa Aprowizacji w Gdańsku zajmował się organizacją pomocy żywnościowej dostarczanej do Gdańska z USA.

Od 1919 r. organizował wykup z rąk niemieckich wielu ważnych nieruchomości na terenie tego miasta, w tym na półwyspie Westerplatte. Zorganizował także biuro paszportowe wydające wizy do Polski. Był też członkiem komisji do spraw gdańskich przy polskiej delegacji biorącej udział w konferencji pokojowej w Paryżu.

W 1924 r. za swą działalność dla ojczyzny został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 1939 r. wyjechał do Wielkiej Brytanii. Zmarł 10 marca 1962 r. w Beckenham pod Londynem, gdzie został pochowany.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w najbliższy poniedziałek. O godz. 9 odbędzie się msza święta w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku. Po niej zaplanowano przejazd konduktu pogrzebowego na Cmentarz Centralny Srebrzysko. O godz. 11.15 rozpoczną się uroczystości pogrzebowe.

PortalsamorzadowyDziedzictwo kulturowe i zabytki to atut Polski. Trzeba więc go wzmocnić, upiększyć - powiedział w czwartek wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Na antenie TV Republika Jarosław Sellin był pytany m.in. o Polski Ład dla kultury. Wiceszef resortu kultury wyjaśnił, że jest to "rządowy program odbudowy zabytków, aby odzyskały one swój blask". "W ostatnich latach bardzo ambitnie odnawiamy zabytki. Przeznaczamy na to prawie pół miliarda złotych rocznie z różnych programów, które mamy w ministerstwie i które są w budżecie" - przypomniał.

"Tutaj zaoferowaliśmy jednorazowo 3 miliardy złotych na odbudowę zabytków i to jest dedykowane samorządom. Każdy samorządowiec - wójt, burmistrz, starosta, prezydent miasta, marszałek - będzie mógł złożyć do dziesięciu wniosków w ramach tego programu na odnowę zabytków na terytorium, gdzie jest włodarzem. Będzie mógł złożyć wnioski na różne progi - do 150 tys., do pół miliona, a nawet do 3,5 mln złotych" - poinformował wiceszef MKiDN.

Jak ocenił Jarosław Sellin, jest to "ambitny projekt, którego efektem będzie w ciągu najbliższych kilku lat przyspieszenie odnawiania zabytków w Polsce". "Wydaje się to bardzo ważne ważne, bo Polacy utożsamiają ze swoim dziedzictwem, kochają piękno, które ich otacza. Czasami boli ich serce, kiedy widzą, że to piękno nie jest w najlepszym stanie. Chcą, żeby to było w ładniejszym stanie" - powiedział.

Zwrócił także uwagę na to, że "cudzoziemcy odwiedzają Polskę głównie z powodów kulturowych". "Choć mamy piękną naturę, to jednak oni odpowiadają, że przyjeżdżają głównie z powodów kulturowych, czyli żeby zobaczyć piękne miasta, zamki i pałace, a także, aby być na imprezach kulturalnych, które są w Polsce" - wyjaśnił Jarosław Sellin. "To jest polski atut. Trzeba więc go wzmocnić, upiększyć" - dodał.

Wiceszef MKiDN przypomniał, że program jest już ogłoszony, a do końca stycznia można składać wnioski. "Potem w ramach promes udzielanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego samorządowcy będą mogli te środki uzyskiwać" - wskazał.

IplW zabytkowych budynkach Opactwa Pocysterskiego w Pelplinie we wtorek oficjalnie otwarto Kociewskie Centrum Kultury.
Kociewskie Centrum Kultury w Pelplinie ma oferować bogaty program kulturalno-edukacyjny, zarówno dla turystów, jak i dla mieszkańców regionu. Obejmuje on m.in. spacery z przewodnikiem, warsztaty historyczne, muzyczne i edukacyjno-artystyczne, zajęcia etnograficzne, konkursy wiedzy o Opactwie Cysterskim, Pelplinie i Kociewiu oraz cztery wystawy stałe.

Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin, zaznaczył, że jest to miejsce, w którym ma być promowana regionalna kultura.

Jest to ambitny projekt sfinansowany w dużej mierze ze środków unijnych, które mieliśmy w dyspozycji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i od dziś zaczyna funkcjonować w historycznych, pięknie wyremontowanych przestrzeniach. Myślę, że Pelplin może być jednym z takich centrów promocji kultury kociewskiej obok Tczewa i Starogardu Gdańskiego – stwierdził.

Biskup pelpliński Ryszard Kasyna podkreślił, że trudno mówić o Kociewskim Centrum Kultury bez spojrzenia całościowego na bogactwo kulturowe Pelplina, gdzie znajdują się wyjątkowe zabytki i dzieła. Wśród nich wymienił m.in. jedyny w Polsce egzemplarz Biblii Gutenberga.

W ostatnich kilku latach dziedzictwo kulturowe tego miejsca zostało dostrzeżone – mówił.

W grudniu 2017 r. Diecezja Pelplińska zawarła z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego umowę na dofinansowanie projektu pn. „Utworzenie Kociewskiego Centrum Kultury – modernizacja i adaptacja zabytkowych budynków Opactwa Pocysterskiego w Pelplinie”.

Celem projektu jest ochrona i rozwój dziedzictwa kulturowego Średniowiecznego Opactwa Pocysterskiego w Pelplinie. Projekt wpisuje się w działanie 8.1 osi priorytetowej VIII – Ochrona dziedzictwa kulturowego i rozwój zasobów kultury Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020.

radiogdanskPo trzech latach tułaczki Instytut Dziedzictwa Solidarności jest „na swoim”. We wtorek w Gdańsku otwarto siedzibę instytucji, która mieści się na Targu Drzewnym. W uroczystości wziął udział m.in. wiceminister Jarosław Sellin.

– Ponad trzy lata temu zdecydowaliśmy w ministerstwie kultury powołać nowa instytucję razem z NSZZ „Solidarność”. Uznaliśmy, że o to dziedzictwo „Solidarności”, to główne przesłanie sprzed 40 lat, które wciąż jest żywe i aktualne, powinniśmy zabiegać razem, nie osobno – państwo polskie z „Solidarnością” dzisiaj istniejącą i dbającą o to dziedzictwo – mówił w rozmowie z Radiem Gdańsk wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin.

– Celem jest zaopiekowanie się budynkiem historycznym Sali BHP i tworzenie różnych dzieł, które mają o tym dziedzictwie przypominać poprzez konferencje naukowe, publikacje, wystawy, debaty historyków. To Instytut robi również przez angażowanie się w wydarzenia rocznicowe. A tych rocznic związanych z „Solidarnością” mamy sporo i co roku chcemy je celebrować – dodawał.

Od chwili powstania Instytut Dziedzictwa Solidarności wynajmował skromne pomieszczenia biurowe w budynku Komisji Krajowej „Solidarności”. Trwały jednak poszukiwania docelowej siedziby, która wymagana jest również przepisami prawa. Od teraz Instytut taką siedzibę ma na Targu Drzewnym w Gdańsku.

W budynku dawnego Domu Prasy, naprzeciwko pomnika Jana III Sobieskiego, Instytut zajmuje dwa poziomy. Parter, tuż przy wejściu i recepcji, to niewielka sala przeznaczona na np. kameralne wystawy. Reszta – m.in. pomieszczenia dyrekcji i pracowników – znajduje się na górze budynku.

DZIEDZICTWO „SOLIDARNOŚCI” W OBLICZU WOJNY
Oficjalne otwarcie nowej siedziby odbyło się we wtorek po południu. Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin widzi w tym szansę na stabilizację, którą gwarantuje własne miejsce.

Jak podkreślił, podczas trzech lat działania Instytut Dziedzictwa Solidarności podejmował starania, aby w przestrzeni publicznej mogły zaistnieć inicjatywy pielęgnujące pamięć o dokonaniach „Solidarności” i przypominające ludzi, którzy budowali polską drogę do wolności i niepodległości.

– Przez te trzy lata prowadził on wielokierunkowe działania popularyzujące historię i osiągnięcia Solidarności, a działalność wystawiennicza i wydawnicza stanowiły tylko część jego aktywności – mówił Sellin, dodając, że dzisiaj, gdy przy naszej granicy toczy się wojna, dziedzictwo Solidarności jest nam szczególnie potrzebne.

– Dostrzegliśmy je wyraźnie w masowym odruchu pomocy uchodźcom od pierwszych dni rosyjskiej agresji na Ukrainę, przyjmowaniu ich pod własny dach i zapraszaniu do własnego stołu. Tak na nowo interpretujemy słowo „solidarność”. Okazało się wówczas, że głęboko w nas zakodowane jest przekonanie, które stanowiło jedno z mott sierpnia 1980 roku, „nie ma wolności bez solidarności” – zaznaczył.

Z OFERTY JUŻ SKORZYSTAŁO 240 TYS. OSÓB
Znalezienie siedziby dla prowadzonej przez siebie placówki było głównym zadaniem jej dyrektora, Mateusza Smolany.

Jak podkreślił, przez te trzy lata działania instytutu były bardzo intensywne.

– Z oferty wspólnej IDS oraz Fundacji Promocji Solidarności skorzystało ponad 240 tys. osób. Jesteśmy dumni z takiego wyniku i wierzymy, że pozyskanie własnej siedziby umożliwi dalsze realizowanie zamierzeń i celów statutowych – powiedział.

Smolana przyznaje, że dopiero teraz instytut może spokojnie zająć się realizacją swojej pracy – planowanej na kilka lat naprzód.

Uroczyste podpisanie umowy powołującej Instytut Dziedzictwa Solidarności odbyło się 31 sierpnia 2019 r. Nowa siedziba IDS mieści się przy ul. Targ Drzewny 8.

„KAŻDY Z BOHATERÓW MA MIEJSCE, W KTÓRYM DOBRZE SIĘ CZUJE”
Z otwarcia własnej siedziby Instytutu cieszy się również zastępca przewodniczącego i skarbnik Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Jerzy Jaworski. Przyznaje, że dotychczasowe pomieszczenia w siedzibie „Solidarności” dalekie były od ideału. Miejsca było mało, a komfortu pracy nie było wcale.

– Mimo wszystko przez te trzy lata udało im się okrzepnąć, zrobili dużo, jeśli chodzi o dobór zespołu, co wcale nie jest takie łatwe. Tu specjaliści od historii są w Europejskim Centrum Solidarności, są w Instytucie Pamięci Narodowej, znalezienie specjalistów w Gdańsku wcale nie jest łatwe – opowiada o początkach Instytutu. Podkreśla jednak, że nowa siedziba to zupełnie nowe możliwości.

Jerzy Jaworski nie uważa, żeby Instytut Dziedzictwa Solidarności był konkurencją dla Europejskiego Centrum Solidarności.

– Jest to po prostu druga instytucja w kolebce Solidarności, która korzysta z archiwów związku, która zajmować się będzie podtrzymywaniem i kultywowaniem pamięci. Widzę to pęknięcie – jednej strony państwo Gwiazdowie, z drugiej Lech Wałęsa. Niech każda z tych, nazwijmy to, frakcji Solidarności z tamtych czasów ma takie miejsce, z którym będzie chciała współpracować – wyjaśnia.

Według niego „historia to kiedyś połączy i zleje w jedną całość, to naprawdę niewiele kosztuje, żeby każdy z tych bohaterów miał miejsce, w którym się dobrze czuje

©2005 - 2022 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search