trojmiastoplPo długich procedurach prezydent Polski Andrzej Duda wręczył w czwartek dokumenty potwierdzające uznanie jedenastu kolejnych zabytków za Pomniki Historii - w tym gronie zalazł się zespół pocystersko-katedralny zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku Oliwie.

- Pomnik historii jest to z jednej strony duża nobilitacja, a z drugiej jest to kolejna, ale najwyższa forma ochrony, czyli jest to poziom Unesco na poziomie Polski. To najbardziej prestiżowa lista zabytków w naszym kraju - podkreśla Tomasz Błyskosz, dyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa z gdańskiego oddziału, który przygotował wniosek dla Oliwy.

Zespół pocystersko-katedralny w Oliwie, który obecnie stał się Pomnikiem Historii, obejmuje całe założenie cysterskie, łącznie z parkiem, ale w granicach historycznych - XVIII wiecznych - do dworu Saltzmanna (nie obejmuje części parku Doraco).

We wniosku przygotowanym przez NID podkreśla się, "że opactwo oliwskie ukształtowane w okresie XII-XVIII w. to unikalny zespół o wysokim walorze autentyczności. Jest ono miejscem o szczególnej randze historycznej poprzez związek z istotnymi wydarzeniami oraz ważnymi postaciami historycznymi: spoczywają tu tacy władcy Pomorza Gdańskiego, jak: Sambor I, Mściwoj, Świętopełk i Mściwoj II, a także opaci i biskupi.

W Oliwie powstały również dokumenty, stanowiące dla Pomorza Gdańskiego najstarszą grupę źródeł pisanych np.: w 7 października 1587 r. król Zygmunt III Waza podpisał w Oliwie Pacta conventa.

Ponadto Oliwa odgrywa istotną rolę w świadomości społecznej, a dawny kościół klasztorny jest nieprzerwanie związany z kultem, jako serce archidiecezji gdańskiej skupia najważniejsze wydarzenia religijne, patriotyczne i artystyczne".

- Procedura jest dość skomplikowana i długa, prezydent jest w zasadzie ostatnim ogniwem. Wniosek w naszym oddziale został przygotowany już w 2009 roku. Co istotne, opracowana dokumentacja musi być zrobiona według określonych schematów i kryteriów, a następnie jest oceniana przez m.in. przez Radę Ochrony Zabytków, a dopiero na końcu trafia do prezydenta - wyjaśnia Błyskosz.

Razem z Oliwą prezydent nadał tytuł pomnika historii jeszcze 10 obiektom, m.in. w Ciechocinku zespołowi tężni i warzelni soli wraz z parkami Tężniowym i Zdrojowym, w Grudziądzu - zespołowi zabytkowych spichlerzy wraz z panoramą od strony Wisły, w Janowie Podlaskim - stadninie koni czy w Krakowie - kopcowi Kościuszki wraz otoczeniem.

To nie jedyne Pomniki Historii w pomorskim, pierwszym w 1994 roku, za prezydentury Lecha Wałęsy, zostało śródmieście Gdańska, potem w 2000 roku - półwysep Westerplatte, a także zespół zamkowy w Malborku. W ostatnich latach pomnikiem historii został Pelplin oraz centrum Gdyni. Na początku przyszłego roku kolejny zabytek z naszego regionu ma zostać Pomnikiem Historii, ale obecnie NDI nie chce ujawnić o jaki obiekt chodzi.

logo pr3– Prezydent o takich decyzjach nie powinien się dowiadywać z mediów. Według mojej wiedzy pan prezydent w tej sprawie nie otrzymał żadnej wcześniejszej informacji z MON – powiedział w "Śniadaniu w Trójce" szef BBN Paweł Soloch. Wysłuchaj nagrania audycji
W piątek wieczorem rzeczniczka MON, ppłk Anna Pęzioł-Wójtowicz poinformowała, że "w trosce o dobro Sił Zbrojnych RP i harmonijne współdziałanie organów konstytucyjnych w zakresie obronności, minister obrony narodowej Antoni Macierewicz postanowił wycofać wnioski o awanse generalskie".

Paweł Soloch podkreślił, że w dyskusji z MON kwestie awansów generalskich nie są najważniejsze. – Kluczowe jest uzgodnienie systemu dowodzenia i uwzględnienie pewnych uwag, sugestii polityki kadrowej, którą prezydent zgłosił – mówił szef BBN. Dodał, że do tej pory "zdumienie" prezydenta wywołał fakt, że szef MON nie wnioskował o czwartą gwiazdkę dla generała Leszka Surawskiego jako pierwszego żołnierza sił zbrojnych.
Paweł Soloch Kluczowe jest uzgodnienie systemu dowodzenia i uwzględnienie pewnych uwag, sugestii polityki kadrowej, którą prezydent zgłosił
– To wynika z faktu, że zawsze szef sztabu miał cztery gwiazdki i również w kwestiach sojuszniczych i w kwestiach reprezentacji jest najwyższym przedstawicielem wojskowym na zewnątrz w Sojuszu Północnoatlantyckim. Z takim wnioskiem wystąpiliśmy do ministra Macierewicza. ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi – stwierdził. Paweł Soloch, dopytywany czy prezydent spotka się z szefem MON, powiedział, że to już jest decyzja prezydenta i stanie się tak, jeśli prezydent uzna to za konieczne.
Barbara Dolniak z Nowoczesnej przekonywała, że z komunikatu MON jasno wynika, iż konflikt cały czas narasta. – Najwyższy czas, by te sprawę przeciąć. Najlepiej przy rekonstrukcji – zaznaczała. Z Barbarą Dolniak zgodził się europoseł PSL Jarosław Kalinowski. – Jeśli dobrze odczytuję słowa Pawła Solocha, prezydent odczekuje dymisji Antoniego Macierewicza. Ja mam nadzieje, że do niej dojdzie, bo inaczej będzie źle z polską obronnością - stwierdził.
Andrzej Halicki Minister nie może paraliżować możliwości działania zwierzchnika sił zbrojnych, jakim jest prezydent. To przekroczenie konstytucyjnych zasad i uprawnień
Jarosław Sellin z PiS zapewniał jednak, że polska obronność ma się dobrze. – Właśnie podjęliśmy decyzję o tym, że budżet na obronność będzie dochodził do 2,5 procent PKB, czyli chyba najwięcej w NATO i to już za kilka lat. Armia będzie zwiększona do 200 tysięcy żołnierzy – wyliczał. – Niedawno podpisaliśmy decyzje o Patriotach, czyli zabezpieczeniu Polski przed atakiem rakietowym, również systemie Narew, w niedługim czasie ma być oddana także tarcza antyrakietowa, więc z obronnością po dwóch latach naszych rządów jest dobrze – przekonywał.
Jarosław Sellin stwierdził, że konflikt między szefem MON a prezydentem to kwestia "dość ułomnej konstrukcji konstytucji". – Zwierzchnikiem sił zbrojnych jest prezydent, ale wykonuje to zwierzchnictwo za pośrednictwem szefa MON. Są pomieszane struktury rządowe z inną strukturą państwową i to błąd konstytucyjny, z którego wynikają tego typu napięcia – podsumował.
– Ja widzę, że to jest podcinanie gałęzi, na której siedzi Antoni Macierewicz – ripostował Andrzej Halicki z PO. – Mamy nie tylko pogarszający się stan bezpieczeństwa, ale i dodatkowo konflikt z prezydentem. Minister nie może paraliżować możliwości działania zwierzchnika sił zbrojnych, jakim jest prezydent. To przekroczenie konstytucyjnych zasad i uprawnień – podkreślił.
Grzegorz Długi z Kukiz'15 powiedział z kolei, że jego bardziej martwią doniesienia medialne, iż bliska rozstrzygnięcia jest już sprawa generała Kraszewskiego. W czerwcu Służba Kontrwywiadu Wojskowego wszczęła wobec generała postępowanie sprawdzające. – Jeśli SKW ma przecieki, to my jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji – podsumował Grzegorz Długi.

wpolityceNie obrażamy się na takie manifestacje. Żyjemy w demokratycznym kraju. Trochę się dziwimy tym ludziom, którzy się dają manipulować totalnej opozycji, że rzekomo dzieje się coś bardzo złego dla standardów państwa prawa w Polsce. Tak nie jest, ale oczywiście opozycja ma prawo głosić też nieprawdy i mieszać ludziom w głowach. My będziemy konsekwentni, wiemy że zdecydowana większość społeczeństwa tej reformy oczekuje i na pewno to zrobimy— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jarosław Sellin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego.

 

wPolityce.pl: Rekonstrukcja rządu. Ta sprawa się przeciąga, pojawiają się kolejne spekulacje, którzy ministrowie odejdą. To chyba nie pomaga państwu w codziennej pracy?
Jarosław Sellin: Czekam cierpliwie na decyzję mojej przełożonej Beaty Szydło i mojego przełożonego w partii Jarosława Kaczyńskiego. Tylko tyle mogę powiedzieć.

 

Czy wotum nieufności wobec rządu, które złożyła Platforma Obywatelska nie jest takim wybiegiem, aby opóźnić rekonstrukcję rządu?
Wotum nieufności z niezrozumiałych względów zostało zgłoszone przez PO w piatek. Jest okazją do debaty parlamentarnej. My się takich debat nie boimy. Czekamy na kolejne, chyba już drugie niewątpliwie charyzmatyczne przemówienie kandydata na premiera Grzegorza Schetyny. Poprzednie jego przemówienie było „bardzo" charyzmatyczne, zatem pewnie doczekamy się kolejnego. Skorzystamy też z okazji, aby w ramach takiej debaty opowiedzieć o dorobku naszego rządu, bo jest o czym opowiadać. To są dwa dobre lata dla narodu i państwa. Będziemy to podsumowywać. Myślę, że tym wnioskiem PO dała nam okazję do jeszcze jednego forum do opowiadania o tym, jakie dobre efekty przynosi nasze rządzenie w ostatnich dwóch latach.

 

Wczoraj przegłosowali państwo wnioski opozycji o odrzucenie ustaw o SN i KRS w pierwszym czytaniu. Opozycja podczas debaty sejmowej po raz kolejny powtarzała, że te projekty upolityczniają sądy. Czy ma rację?
Nie, te nowe projekty przywracają normalność. Wymiar sprawiedliwości ma być dla ludzi, a nie dla sędziów i korporacji zawodowej. To raczej niektórzy sędziowie łamią zasady niezawisłości i angażują się w życie polityczne, a to przez uczestnictwo i nawoływanie do wieców politycznych, agresywne wypowiedzi wobec władzy wykonawczej, motywowane politycznie odrzucenie 265 asesorów, którzy chcieli wejść do zawodu. Przecież to było motywowane politycznie rzekomym skandalem w postaci podpisu polityka rządowego pod ich nominacjami.

 

Oficjalnie KRS tłumaczyła tę decyzję inaczej – brakami w dokumentacji kandydatów.
Jednak sędziemu Żurkowi wyrwało się, że co to za kariera sędziowska, kiedy się ma podpis ministra Ziobro pod swoją nominacją asesorską. Tutaj widać wyraźne intencje środowiska sędziowskiego. Weszli do walki politycznej i chcą walczyć z obecnym rządem. To trzeba doprowadzić do normalności. Sędziowie powinni służyć społeczeństwu, a nie angażować się w politykę. Chcemy reformę sądownictwa doprowadzić do końca, bo takie też jest oczekiwania zdecydowanej większości społeczeństwa.

 

Wczoraj po raz kolejny w całym kraju odbyły się protesty przeciwko reformie sądownictwa. W głównej demonstracji, która odbyła się pod Pałacem Prezydenckim, według danych policji uczestniczyło zaledwie 1500 osób. Czy to świadczy o tym, że emocje w tej sprawie opadły w porównaniu z sytuacją z lipca tego roku?
Myślę, że tak trochę jest. Natomiast nie obrażamy się na takie manifestacje. Żyjemy w demokratycznym kraju. Trochę się dziwimy tym ludziom, którzy się dają manipulować totalnej opozycji, że rzekomo dzieje się coś bardzo złego dla standardów państwa prawa w Polsce. Tak nie jest, ale oczywiście opozycja ma prawo głosić też nieprawdy i mieszać ludziom w głowach. My będziemy konsekwentni, wiemy że zdecydowana większość społeczeństwa tej reformy oczekuje i na pewno to zrobimy.

 

Jak pan ocenia fakt, że projekt ustawy o SN zakładający między innymi istnienie Izby Dyscyplinarnej w tym sądzie, zaprezentowany przez I prezes SN Małgorzata Gersdorf, został skrytykowany przez środowiska sędziowskie?
Uważam, że nawet jeśli w tej części środowiska sędziowskiego, które było wcześniej dosyć zacietrzewione jeśli chodzi o nasze plany pojawia się refleksja i konstatacja, że jednak nie wszystko w wymiarze sprawiedliwości funkcjonowało prawidłowo i trzeba własne propozycje reformatorskie to trzeba to odnotować jako dobry fakt. Przecież słyszeliśmy takie głosy, że trzeba wprowadzać takie zmiany żeby się nic nie zmieniło i to też ze strony sędziów z dużym autorytetem w środowisku

rmf24Polska zażądała zmian w koncepcji brukselskiego Domu Historii Europejskiej, instytucji muzeum - sfinansowanego z unijnego budżetu. Jego ekspozycja stała ma się skupiać na historii Europy XX wieku oraz historii europejskiej integracji. Jak już we wrześniu informowała nasza dziennikarka Katarzyna Szymańska-Borginon, w tym domu historia Polski została sfałszowana.

W przedstawianiu historii europejskiej pominięto chrześcijaństwo, ledwie wspomniano o mordzie w Katyniu, wpływ Jana Pawła II został zredukowany do przypinki z jego wizerunkiem, a popiersie Piłsudskiego trafiło do gabloty prezentującej faszyzm.

Polskę w krytyce muzeum poparła Łotwa. Jak zauważył wiceminister Jarosław Selin, pozostali ministrowie byli wyraźnie poruszeni, a część wyraziła chęć odwiedzenia muzeum. Powinna być przede wszystkim elementarna zgoda co do tego, że to nie jest najlepiej opowiedziana historia Europy, że trzeba to zmienić i spokojnie o tym rozmawiać - mówił wiceszef resortu kultury.

Polska oczekuje nie tylko zmian, ale ujawnienia przez szefa Parlamentu Europejskiego odpowiedzialnych za fałszywy przekaz.

wpolityceWiceminister kultury Jarosław Sellin podniósł we wtorek sprawę ekspozycji powstałego w tym roku Domu Historii Europejskiej (HEH) na spotkaniu unijnych ministrów w Brukseli. Rząd Polski ma zastrzeżenia co do wydźwięku tej wystawy.
Uważamy, że powinno dojść do bardzo daleko idącej korekty narracyjnej w tym Domu Historii Europejskiej— powiedział Sellin dziennikarzom po spotkaniu unijnych ministrów odpowiedzialnych za kwestie kultury.
Jak zaznaczył, osoba odwiedzająca HEH nie dowie się np., że istnieli tacy ludzie jak William Szekspir, Johann Goethe czy Fryderyk Szopen. Jego zdaniem w placówce w ogóle nie są pokazane tradycje różnych narodów, a chrześcijaństwo przedstawione jest jako źródło wyłącznie opresji.
Nie ma nic pozytywnego związanego z chrześcijaństwem— przekonywał wiceminister.
Wiceszef resortu kultury uważa, że w HEH „naród jest napiętnowany jako idea, która doprowadziła wyłącznie do nieszczęść, a nie dostrzega się, że ma ona pozytywne konotacje, zwłaszcza w kulturze".
Sellin poprosił ministrów kultury pozostałych państw członkowskich, by zainteresowali się narracją wystawy w Domu Historii Europejskiej i zajęli stanowisko w tej sprawie. Na jego wystąpienie zareagowała jedynie minister kultury Łotwy Dace Melbardek, która wsparła stanowisko Polski. Zwróciła m.in. uwagę na dysproporcje w ocenie komunizmu i faszyzmu. Zdaniem niektórych krytyków ta pierwsza ideologia nie została odpowiednio skrytykowana.
Komunizm w Domu Historii Europejskiej jest nieudanym, ale dosyć szlachetnym eksperymentem (...). Doświadczenia nasze czy Łotyszy są w tej materii odmienne— zauważył Sellin.
Polskie władze oczekują, że inicjatywę w tej sprawie podejmie przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani, który sprawuje pieczę nad placówką. Na początku października list w tej sprawie napisał do niego wicepremier, minister kultury Piotr Gliński.
Sellin mówił, że Tajani powinien zebrać uwagi zgłoszone przez ministrów kultury państw UE i zaproponować rozwiązania.
Tak ta wystawa nie powinna wyglądać. Ona fałszuje historię Europy— zaznaczył. Polskie władze oczekują, że szef PE zaproponuje plan działań mający na celu zmianę treści wystawy. Tajani dotąd nie odpowiedział na list Glińskiego.
Sellin uważa, że w projektowaniu placówki takiej jak Dom Historii Europejskiej rada powiernicza nie powinna indywidualnie dobierać sobie historyków, a konsultowani powinni być historycy autoryzowani przez kraje UE.
Krytycznie do ekspozycji HEH odnosili się wcześniej historycy podczas wrześniowej debaty zorganizowanej w PE przez PiS. Badacze z kilku krajów wskazywali na ignorowanie chrześcijańskich korzeni Europy, niedostateczną krytykę komunizmu, uproszczenia i wiele pominięć na temat Europy Środkowej.
Platforma Europejskiej Pamięci i Sumienia, której założycielami ze strony Polski są Instytut Pamięci Narodowej oraz Muzeum Powstania Warszawskiego, zarzuca ekspozycji neomarksistowskie interpretacje historyczne.
Pomysł utworzenia Domu Historii Europejskiej zaprezentował były przewodniczący PE Hans-Gert Poettering w 2007 r. Ekspozycja stała placówki przedstawia zarys historii europejskiej. Koncentruje się na historii Europy w XX wieku oraz historii integracji europejskiej, przy jednoczesnym uwzględnieniu najważniejszych procesów historycznych wcześniejszych epok.
Dom Historii Europejskiej znajduje się w centrum europejskiej dzielnicy Brukseli, w odnowionym budynku im. Eastmana w Parku Leopolda. Wystawa, na którą wstęp jest bezpłatny, dostępna jest w 24 językach urzędowych Unii Europejskiej.

©2005 - 2020 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search