papWystawa "Znaki wolności. O trwaniu polskiej tożsamości narodowej" pozwoli przyjrzeć się wysiłkom odzyskania i utrwalenia niepodległości przez nasz kraj - powiedział wiceminister kultury Jarosław Sellin, podczas konferencji prasowej nt. przygotowywanej ekspozycji.

"Wystawa o której dzisiaj mówimy (została) bardzo ciekawie pomyślana, bo mająca uruchomić refleksję nad właściwie całym polskim losem w XX w." - powiedział wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin podczas konferencji na Zamku Królewskim w Warszawie. Jak podkreślił, ekspozycja nie skupi się tylko na "historii sprzed stu lat", ale pozwoli także przyjrzeć się "wysiłkom utrwalenia polskiej niepodległości, ponownego jego odzyskiwania, oporowi przeciwko tym, którzy nam tę niepodległość odbierali".

TVN24Nie możemy dopuścić do paraliżu istotnego organu państwa polskiego, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa. Ona powinna działać. W obliczu takiej obstrukcji trzeba rozwiązać ten problem - powiedział w "Kropce nad i" Jarosław Sellin, wiceminister kultury, komentując projekt nowelizujący ustawę o KRS. Posłowie PiS chcą, aby pierwsze posiedzenie nowej Krajowej Rady Sądownictwa zwoływał prezes Trybunału Konstytucyjnego, a nie - jak jest obecnie - Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. Do Sejmu wpłynął poselski projekt nowelizacji ustawy o KRS. W uzasadnieniu zapisano, że chodzi o "szybkie zwołanie posiedzenia i wybór przewodniczącego". Projekt - według informacji na stronie Sejmu - wpłynął w środę, nadano mu już numer druku sejmowego.  Zobacz nagranie programu
I prezes Sadu Najwyższego Małgorzata Gersdorf nie wyznaczyła jak dotąd terminu pierwszego posiedzenia nowej KRS. We wtorek o "niezwłoczne" zwołanie takiego posiedzenia zwrócił się do niej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. "W obliczu takiej obstrukcji trzeba rozwiązać ten problem" - Nie możemy dopuścić do paraliżu istotnego organu państwa polskiego, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa, która powinna działać. Ma do 25 marca zaopiniować 86 asesorów, którzy na to czekają. A tymczasem widzimy, słyszymy, że pani Gersdorf nie ma zamiaru zwoływać tego pierwszego posiedzenia - powiedział w "Kropce nad i" Jarosław Sellin, wiceminister kultury. - Mamy umiarkowane zaufanie do tego, że ona zechce to zrobić - dodał. - Widzimy w ostatnich dwóch latach, że pani Gersdorf jest aktywna politycznie. Uczestniczyła w manifestacjach politycznych, przemawiała, spotykała się z politykami opozycji, była na naradach z politykami Platformy Obywatelskiej - wyliczał. Podkreślił, że zna jej krytyczne "publiczne wypowiedzi w sprawie koniecznej reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce". - W obliczu takiej obstrukcji trzeba rozwiązać ten problem. Krajowa Rada Sądownictwa musi zacząć działać - podkreślił. - My ten problem rozwiążemy - dodał. Jak powiedział, zmiany zostaną wprowadzone w przyszłym tygodniu. Zdaniem Sławomira Neumanna, przewodniczącego klubu parlamentarnego PO, słowa Sellina są "szczytem obłudy". - Mówicie o tym, że ktoś próbuje coś sparaliżować. To wy sparaliżowaliście Trybunał Konstytucyjny. Dzisiaj prezes tego Trybunału ma otworzyć posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa, która jest wybrana z pogwałceniem konstytucji - zarzucał poseł PO. Wideo: tvn24 Sellin: temat nagród jest zamknięty Sellin: temat nagród jest zamknięty Goście "Kropki nad i" komentowali także zapowiedź redukcji liczby ministrów i wiceministrów oraz likwidacji nagród. Nagrody dla ministrów przez "niedopatrzenie".
Na początku ubiegłego tygodnia premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy chce zredukować liczbę ministrów i wiceministrów o 20-25 procent. Oświadczył też, że chce zlikwidować wszelkie nagrody, premie dla ministrów i wiceministrów, a podsekretarze stanu mają przejść do grupy urzędników służby cywilnej. We wtorek rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska poinformowała, że w styczniu kilkunastu osobom z KPRM zostały przyznane nagrody, "ale one ich nie przyjęły". Dodała, że sama dostała taką nagrodę, ale ją "natychmiast zwróciła". - To było moje niedopatrzenie, za które przepraszam - powiedział we wtorek w RMF FM Michał Dworczyk pytany o decyzję dotyczącą przyznania nagród ministrom. Jak podało radio, Dworczyk przyznał, że była to niezręczność. Wyjaśniał, że nagrody dla ministrów przyznawane były niemal automatycznie. Dodał, że przeprosił "ministrów za tę niezręczność i za to zamieszanie". Jarosław Sellin w "Kropce nad i" wyjaśnił, że w zastępstwie ministra Piotra Glińskiego był na posiedzeniu rządu, na którym premier Morawiecki oznajmił, że system zostanie zmieniony i nie będzie premii. - Minister Dworczyk już to wyjaśnił. Było to przez nieporozumienie, przez pomyłkę zostało podpisane - powiedział Sellin. - Sam wiem, jak obciążająca jest praca w randze wiceministra, ile dokumentów się dziennie podpisuje i czasami można po prostu coś przeoczyć. Minister Dworczyk to zauważył, przeprosił i powiedział, że to nie było zgodne z linią, którą wyznaczył pan premier - wyjaśnił wiceminister. - Tematu już nie ma - dodał. "System dokładania do pensji po kilka tysięcy złotych miesięcznie" - W rządzie Platformy ministrowie nie otrzymywali nagród - mówił z kolei Sławomir Neumann. - Dzisiaj nie jest tak, że pan Dworczyk się przejęzyczył. To był system nagród, który był stosowany za pani premier Szydło i za pana premiera Morawieckiego. Pani premier podpisywała nagrody - także dla siebie samej. Czekamy na odpowiedź, czy pan premier Morawiecki, kiedy został premierem w grudniu, podpisał też sobie nagrodę za grudzień i styczeń - wyjaśnił. - To nie było coś szczególnego, za jakieś szczególne osiągnięcia w pracy, tylko system dokładania do pensji po kilka tysięcy złotych miesięcznie - skomentował przyznanie nagród. - Dzisiaj pod presją, pod olbrzymią presją opinii publicznej, mediów i opozycji, pan premier bohatersko zwalcza system, którzy sami stworzyliście - mówił do Sellina poseł PO.

polsat newsDziś pierwsza niedziela, kiedy nie zrobimy zakupów w większości sklepów. Zamknięte będą supermarkety i dyskonty. Państwowa Inspekcja Pracy zapowiedziała kontrole, czy przepisy dot. zakazu są przestrzegane. Nowa ustawa dopuszcza jednak odstępstwa. Handlować mogą m.in. piekarnie, cukiernie, stacje benzynowe, kwiaciarnie. O skutkach ustawy rozmawiali politycy w programie "Śniadanie w Polsat News". Zobacz nagranie programu

To ograniczenie handlu uderzy także w studentów, dla których własnie praca w weekendy jest często jedyną możliwością zarobienia na życie. Uderzy także w małych i średnich przedsiębiorców, którzy mają jakieś punkty, stoiska w galeriach handlowych, bo przecież nikt nie otworzy galerii tylko dla nich - powiedziała Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.

Luki w ustawie
Posłanka PO Marzena Okła-Drewnowicz wskazywała, że nowa ustawa ma "mnóstwo luk". - Te luki będą wykorzystywane. To już się dzieje, np. zmiana statutu jednej ze spółek skarbu państwa, gdzie można będzie kupić pieczywo - stwierdziła.

Zdaniem Marka Sawickiego z PSL do ograniczenia handlu w niedzielę "powoli się przyzwyczaimy".

- Popatrzmy na ten eksperyment. Ja wierzę, że w przyszłym tygodniu gabinety psychologiczne nie będą zbyt mocno oblężone tymi, którzy z powodu braku możliwości spędzenia wolnego czasu w galeriach handlowych popadną w jakieś problemy psychiczne - podkreślił Sawicki.

Prawo do odpoczynku
Jarosław Sellin z PiS tłumaczył, że głównym celem wprowadzenia ustawy było umożliwienie niedzielnego odpoczynku dużej grupie Polaków, która była pozbawiona tego prawa. - Byli dyskryminowani - stwierdził poseł PiS.

Z kolei Marek Jakubiak z Kukiz '15 mówił, że zakaz handlu dla dużych sieci, to szansa dla małych sklepikarzy.

- W czasie, kiedy supermarkety powstawały jak grzyby po deszczu, w okolicach ginęły wszystkie małe sklepy. W sytuacji, kiedy markety będą zamknięte, a tak naprawdę tylko markety będą zamknięte, te małe, rodzinne sklepy znajdą znowu dla siebie miejsce - powiedział Jakubiak.

©2005 - 2018 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search