niezalenaUroczystości rocznicowe odbywają się w Miejscu Pamięci Ravensbrueck, na terenie byłego obozu koncentracyjnego. Biorą w nich udział byłe więźniarki obozu, a także żona prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda wraz z polską delegacją, w której uczestniczą m.in. sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin i ambasador RP w Niemczech Andrzej Przyłębski.

Obóz w Ravensbrueck utworzono w marcu 1939 r. Był pierwszym i jedynym kobiecym obozem koncentracyjnym w Trzeciej Rzeszy. Pełnił tę funkcję do czasu utworzenia oddziału kobiecego w obozie Auschwitz w 1942 r. Przeszło przez niego ok. 120 tys. kobiet i dzieci oraz ok. 20 tys. mężczyzn. Ok. 30 tys. więźniów zostało zamordowanych.

Najliczniejszą grupę wśród więźniarek – ok. czterdziestotysięczną – stanowiły Polki.

Przez administrację SS obóz traktowany był jako miejsce wyniszczenia polskiej kobiecej inteligencji. Na Polkach wykonywano zbiorowe egzekucje, a także pseudonaukowe, brutalne eksperymenty.

W sierpniu 1944 r. rozpoczęła się w obozie akcja zacierania śladów zbrodniczej działalności. Polegała ona przede wszystkim na mordowaniu świadków. 8 tys. więźniarek wywieziono do Szwecji i Danii. 20 tysięcy więźniarek w ostatnich dniach wojny brało udział w marszach ewakuacyjnych na zachód, tzw. marszach śmierci. Obóz został wyzwolony 30 kwietnia przez wojska radzieckie. Znajdowało się w nim jeszcze około 2 tysięcy więźniarek.

Po wyzwoleniu teren obozu był przez Armię Czerwoną wykorzystywany jako koszary.

wpolityceWydaje mi się, że polityka jest właśnie po to, aby działać dla dobra wspólnego i w konkretnych sytuacjach trzeba, to dobro wspólne umieć zdefiniować—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jarosław Sellin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego.

wPolityce.pl: Premier Morawiecki zapowiedział wczoraj po spotkaniu z rodzinami osób niepełnosprawnych specjalną „daninę solidarnościową”, by złożyć się na potrzebujących. Opozycja zarzuca, że składając na konferencji PiS kolejne oferty Polakom, nie mówiliście o konieczności opodatkowania kogokolwiek, aby znaleźć pieniądze na nowe programy.

Jarosław Sellin: Dzisiaj nie ma pewności, że propozycja premiera Mateusza Morawieckiego ma przybrać postać nowego podatku, tego jeszcze nie wiemy, to będzie dopiero skonkretyzowane. W dojrzałych społeczeństwach trzeba wykazywać się solidarnością, a ci którym się powiodło w życiu, czy to z powodów obiektywnych, czy subiektywnych, bo sobie na to zapracowali, powinni umieć się dzielić z osobami, które zwłaszcza z powodów obiektywnych, żyją w jakimś nieszczęściu życiowym i mają o wiele trudniejszą sytuację. Będziemy do takiej solidarności obywatelskiej zachęcać. To będzie albo zachęta, albo propozycja rozwiązania podatkowego, ale twardej decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma

Wczoraj wieczorem kolejna grupa wystosowała list do prezydenta Andrzeja Dudy, prosząc o spotkanie. Swoje postulaty prezydentowi chcą przedstawić rodzice osób, które zostały niepełnosprawne po 18 roku życia. Nie obawiacie się, że przedstawiając kolejne oferty Polakom, które niektórzy nazywają „rozdawnictwem pieniędzy”, w kolejce po pieniądze ustawi się długa lista różnych grup?

Wydaje mi się, że polityka jest właśnie po to, aby działać dla dobra wspólnego i w konkretnych sytuacjach trzeba, to dobro wspólne umieć zdefiniować. Tym dobrym wspólnym jest m.in. to, aby umieć pomóc ludziom, których w życiu dotknęło jakieś wielkie nieszczęście. Grupa matek, która opiekuje się niepełnosprawnymi dziećmi nie jest liczna. Jeśli ta pomoc jest niewystarczająca, a widać, że nie jest, to trzeba ten problem rozwiązywać i po to jest polityka, Całe wielkie analizy wzrostu gospodarczego, wysoki budżet, wszystkie wskaźniki, są po to, aby te pieniądze służyły ludziom, a nie abstrakcyjnym wskaźnikom.

Zmieńmy temat. Ostatnio Krzysztof Czabański zapowiedział, że abonament rtv odchodzi do przeszłości, a media publiczne będą prawdopodobnie finansowanie z budżetu państwa. To dobry pomysł?

Osobiście zapłaciłem abonament za cały rok z góry. Wolałbym, aby różne tego typu zapowiedzi nie spowodowały, że pojawi się proces powiększenia luki abonamentowej i niepłacenia abonamentu, bo ludzie słyszą , że abonament ma zniknąć. Nie, abonament obowiązuje i zachęcam do jego płacenia. Systemowo jednak rzeczywiście warto pomyśleć o nowym rozwiązaniu publicznego finansowania mediów publicznych, czy poprzez nową opłatę medialną, czy finansowanie z budżetu państwa. To nie my jednak o tym decydujemy, a Rada Mediów Narodowych i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Zdaje się, że jest coraz większa skłonność, aby finansować media publiczne z budżetu państwa, ale docelowo wydaje mi się, że lepsze byłoby inne rozwiązanie. Należałoby wprowadzić opłatę medialną w innej formie, niż w abonamentowej, która jednak utrzymywałaby pewną więź pomiędzy obywatelem a mediami publicznymi. Obywatel powinien wiedzieć, że media publiczne należą do niego, bo je utrzymuje.

Czy nie rodzi to jednak niebezpieczeństwa jeszcze mocniejszego związania mediów publicznych z rządem, który jest dysponentem budżetu?

Istnieje takie ryzyko, że taki mechanizm może faktycznie do tego doprowadzić. Dlatego wydaje mi się, że jeżeli wprowadzić finansowanie z budżetu, to powinno to być rozwiązanie tymczasowe.

wpolityce To, czy ustawa zostanie napisana tu, czy gdzie indziej, ma mniejsze znaczenie niż to, by problem został załatwiony— powiedział Krzysztof Łapiński w rozmowie z radiową Trójką.

Krzysztof Łapiński wskazał, że prezydent spotkał się w piątek z protestującymi i o konkretnych propozycjach ustaw będzie rozmawiał z odpowiednimi ministrami.

To, czy ustawa zostanie napisana tu, czy gdzie indziej, ma mniejsze znaczenie niż to, by problem został załatwiony— mówił rzecznik prezydenta.

Jarosław Sellin (PiS) zaznaczył z kolei, że „wszyscy czujemy, że w tej sprawie trzeba przyspieszyć działania”.

Nie jest tak, że tych działań nie było - z protestującymi spotkała się pani minister Rafalska, później premier Morawiecki. Ta renta socjalna rosła, tak szybko jeszcze nie rosła. (…) Ale wiadomo, że panie przyszły z konkretnymi postulatami - trzeba się na nich pochylić, do połowy maja problem będzie rozwiązany— powiedział wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego.

Sellin tłumaczył, że najbliższe posiedzenie Sejmu jest wyznaczone na połowę maja i właśnie wtedy można spodziewać się, że odpowiednie projekty ustaw zostaną przyjęte.

Barbara Dolniak z Nowoczesnej podkreśliła z kolei, że musimy brać pod uwagę również jakość tworzonego prawa i nie powinno być ono pisane na kolanie.

Andrzej Halicki (Platforma Obywatelska) od razu ruszył do ataku - po słowach Sellina.

Na Rydzyka macie, na 500 mln wyprowadzane z Polski macie, na nagrody… A tutaj nie. (…) Szastacie pieniędzmi na lewo i prawo na własne zachcianki, a tutaj nie ma wspomagania. W czasach PO mieliśmy dwukrotny wzrost osób niepełnosprawnych zatrudnionych w firmach— tłumaczył były minister w rządzie PO-PSL.
Halicki podkreślił, że - jego zdaniem - PiS nie korzysta z 600 mln złotych przygotowanych jeszcze w poprzednim rządzie na pomoc niepełnosprawnym.

Sellin odpowiadał:
To jest żenujące. A co się stało z setkami miliardów złotych, które nie były ściągane przez Waszą władzę i wypływały z budżetami? Chce Pan w tę likwidację wchodzić?— rzucił w odpowiedzi polityk PiS.

Z kolei zdaniem Grzegorza Długiego z Kukiz‘15 premier Mateusz Morawiecki „napuszcza kolejne grupy na siebie”, wskazując na deklarację wprowadzenia „daniny”. W odpowiedzi Sellin zaznaczył, że konkrety są przygotowywane, a „danina” będzie dotyczyć absolutnie najbogatszych osób, a nie klasy średniej.

wpolityceDecyzji ostatecznej nie ma - ta zostanie wyrażona w Senacie. W tej chwili, co nie jest tajemnicą, PiS zgłasza pewne uwagi do terminu, jaki zgłaszał pan prezydent, ale toczą się rozmowy— powiedział Krzysztof Łapiński na antenie radiowej Trójki.

Rzecznik prezydenta był pytany o to, co dalej z pomysłem Andrzeja Dudy na referendum konsultacyjne w sprawie zmian w konstytucji.

Prezydent złoży taki wniosek do Senatu, ale jakie będzie głosowanie w Senacie - jeszcze nie możemy powiedzieć. (…) Jeśli Polacy zdecydują, że zostaną w domu i ta sprawa ich nie interesuje, to jest to pewna cena demokracji. Nikogo nie zmusimy do udziału w wyborach czy referendach— tłumaczył polityk Kancelarii Prezydenta na uwagę, że frekwencja takiego referendum może być bardzo niska.

Łapiński zapowiedział, że w czwartek odbędzie się „większa konwencja” na temat zmian w konstytucji.

Grzegorz Długi z Kukiz‘15 ocenił, że musimy zastanowić się nad kierunkiem zmian w konstytucji.

Tutaj mój ukłon wobec prezydenta, który powiedział, że nie chodzi o krojenie prawa pod siebie, ale chodzi o zmiany na kolejne lata. (…) Problem polega na tym, że PiS nie jest zainteresowane zmianami w konstytucji, bo wszystko, co chce, to ma— mówił poseł K‘15.

Barbara Dolniak z Nowoczesnej oceniła, że dziś „nie ma atmosfery na dyskusję w sprawie zmian w konstytucji”.

Polecam przeczytać konstytucję - tam są proste zapisy. To jedna z ustaw napisana prostym językiem. Wystarczy przeczytać i tam są wyraźne zapisy, zrozumiałe dla wszystkich. Możemy dyskutować o potrzebie zmiany, ale to wymaga to spokoju. Atmosfera ku temu będzie, gdy rządzący pozbędą się populizmu i troski wyłącznie o wizerunek— tłumaczyła wicemarszałek Sejmu.

Jarosław Kalinowski ironizował, że przygotowanie obozu rządzącego do referendum przypomina znany fragment „Pana Tadeusza”:

„Szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele, i? – jakoś to będzie!”. (…) Pozostało nam 4-5 miesięcy i ma być ponad 10 pytań. Jak prezydent, z całym szacunkiem, traktuje Polaków? Jak mają odpowiadać na pytania, skoro nie ma dyskusji?— mówił polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego.

W ocenie europosła PSL przykład może być brany z Nowej Zelandii, gdzie aż cztery lata trwała dyskusja w sprawie zmian w barwach państwowych.

Jeżeli ludzie mają świadomie iść i głosować, to trzeba to przeprowadzić poważnie, od początku do końca, bo konstytucja zasługuje na powagę— dodał Kalinowski, oceniając, że prezydent łamie konstytucję.

Łapiński odpowiadał:

Fundamentalnie nie zgadzam się z tym, co powiedział europoseł. Pan prezydent nie łamie konstytucji. I wreszcie - jak Pan czegoś nie widzi z Brukseli, to nie znaczy, że tego nie ma. Jeżeli Pan nie widzi debat w całej Polsce, dyskusji, jeśli Pan zamyka oczy i nie widzi, to nie znaczy, że czegoś nie ma. (…) Pytania będą - ale nie na zasadzie, że prezydent je narzucił, ale mamy wielomiesięczną dyskusję— powiedział rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy.

Jarosław Sellin (Prawo i Sprawiedliwość) wskazał, że jego obóz polityczny był zaskoczony propozycją prezydenta ogłoszoną rok temu.

Jesteśmy jednak środowiskiem, które od lat zgłaszało, by rozpocząć debatę nad nową konstytucją. (…) Moim zdaniem ten moment do zmian wypracowuje elita polityczna. Pytanie, czy robi to skutecznie. W gruncie rzeczy można spróbować ten moment konstytucyjny wypracować. Pytanie o mapę drogową, jaką ma pan prezydent ws. referendum. To też pytanie o datę - to nie jest dobry pomysł, by 11 listopada organizować referendum. To powinien być dzień, który łączy. Około tej daty? Proszę bardzo, możemy rozmawiać— mówił wiceszef resortu kultury.

Na koniec Andrzej Halicki rzucił, że prezydent łamie konstytucję i można zadać pytanie w referendum o odpowiedzialność karną za łamanie ustawy zasadniczej przez głowę państwa.

©2005 - 2018 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search