26.07.2023 Serial „Reset” obnażył kulisy polityki Tuska względem Rosji. Sellin: „Powinni się spalić ze wstydu!”

niezalena"Dzisiaj w obliczu tego, kiedy cały świat widzi, czym ta Rosja jest, a wtedy się jeszcze łudził, oni (Donald Tusk, Radosław Sikorski - red.) mogą się tylko spalić ze wstydu, że taką politykę prowadzili" - mówił dziś w programie #Jedziemy wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin.

W poniedziałek Telewizja Polska wyemitowała ostatni odcinek, będący zarazem podsumowaniem pierwszego sezonu serialu prof. Sławomira Cenckiewicz oraz red. Michała Rachonia - „Reset”. Film ten pokazuje krok po kroku, jak wyglądała polityka resetu w relacjach polsko-rosyjskich za czasów rządu PO-PSL - z Donaldem Tuskiem na czele.

Sellin zapytany o to, dlaczego Tusk, który uwikłany był w to najbardziej, nigdy nie zabrał głosu w ramach podsumowania, czy ten reset się przydał, jakie miało to skutki, odparł:

"Bo buduje swój nowy wizerunek... Przecież on jest teraz najbardziej antyrosyjskim politykiem w Polsce. On teraz mówi, że przed Rosją od zawsze ostrzegał. To jest prawda etapu, który Tusk zrozumiał i teraz taką politykę przedstawia. Natomiast, działania z czasów jego premierostwa, jego rządów są wstydliwe i mogą być powodem tylko do wstydu oraz wytykania błędów, które wówczas popełnił usypiając czujność całego Zachodu wobec odradzającego się imperializmu rosyjskiego...".

"Jeśli faktycznie Zachód widział, że tak rusofobiczny kraj i naród ma takiego premiera, która tak bardzo zbliża się do Rosji, to oznacza, że z Rosją wszystko jest w porządku i można z nią współpracować. Można było także spekulować nad tym, czy może Rosja powinna być dołączona do NATO. Pisał o tym sam Radosław Sikorski, że można to rozważać. W myśl jego artykułu powinno się zapewnić Rosji jej integralność terytorialną. To oznaczało, że Polska, która już w NATO była, być może w przyszłości jej żołnierze musieliby bronić granic Rosji gdzieś na Kaukazie" – tłumaczył.

Jak dodał - "to byli politycy, którzy takie rzeczy mówili, pisali".

"Dzisiaj w obliczu tego, kiedy cały świat widzi, czym ta Rosja jest, a wtedy się jeszcze łudził, oni mogą się tylko spalić ze wstydu, że taką politykę prowadzili"– podkreślił Sellin.

Katyń solą w oku Rosjan
Jak przypomniał red. Michał Rachoń, Tusk niejednokrotnie odnosił się do tez, jakimi rzucał wówczas Władimir Putin. "Gazeta Wyborcza" opublikowała kiedyś artykuł - właśnie z tezami rosyjskiego przywódcy - w myśl których, kwestia historycznego trójkąta Berlin-Moskwa-Warszawa powinny być "podstawą do wspólnego działania w przyszłości". Padło tam również wiele kłamliwych słów na temat zbrodni katyńskiej i tego, że była ona równoważna ze śmiercią bolszewickich jeńców w obozach rozlokowanych na terytorium Polski.

"To była kontynuacja już wypracowanych przez Gorbaczowa linii. On wiedział, że w sprawie Katynia trzeba dostarczyć Polsce jakieś dokumenty. Wtedy jednak postawił tę kwestię jeńców rosyjskich, bolszewickich z 1920 roku jako równoważną. Miało być to coś w rodzaju anty-Katynia. Lech Kaczyński - słusznie na Westerplatte 1 września, w obecności Putina powiedział, że to nie są sprawy tożsame, równoważne. Nie można porównywać rozkazu wymordowania 23 tysięcy oficerów Wojska Polskiego do nieszczęścia epidemicznego, który był w obozach jenieckich w Polsce i umierania z powodu tyfusu"– przypomniał polityk.

Wskazał w tym miejscu jednak, że "Rosjanie bardzo konsekwentnie takie porównanie czynią, żeby równowagę win zbudować".

"Dla Rosjan sprawa katyńska jest bardzo niewygodna, bo ona ociera się o kwalifikacje w międzynarodowym prawie - kwalifikację ludobójstwo. Ono nie ulega przedawnieniu. Prędzej czy później trzeba ponosić konsekwencje. Rosjanie bardzo konsekwentnie wypierają tę tezę i polemizują. Wraca nawet narracja kwestionująca to, kto dokonał zbrodni katyńskiej. Zaczynają przeplatać się tezy, że stoją za tym Niemcy"– przyznał w programie #Jedziemy.

Szantaż Putina
Red. Michał Rachoń nawiązał również do słów, jakie kilka dni temu padły z ust Władimira Putina pod adresem Polski. Stwierdził on, że "właśnie dzięki Związkowi Radzieckiemu, dzięki stanowisku Stalina Polska otrzymała znaczne tereny na Zachodzie, ziemie Niemiec". "Jest właśnie tak: zachodnie terytorium obecnej Polski to podarunek Stalina dla Polaków. Czy nasi przyjaciele w Warszawie o tym zapomnieli? My przypomnimy" - grzmiał.

Zdaniem prowadzącego #Jedziemy - jest to nawiązanie do kłamstw historycznych, które były podstawą owego spotkania 1 września 2009 roku.

"W obliczu tego, że politykom niemieckim dzisiaj wyrywają się takie teksty, że gdzieś są u nas Niemcy wschodnie (w domyśle Pomorze i Śląsk), myślę, że Putin gra tą kartą świadomie. On chce pokazać, że jeśli Polska nie będzie pokorna w tych kleszczach między Niemcami a Rosją, to prędzej czy później, nawet z obu stron może pojawić się kwestia zakwestionowania integralności terytorialnej współczesnego państwa polskiego"– uważa Sellin.

Jego zdaniem - "jest to typowy szantaż i typowa próba wywołania jakiegoś strachu, obawy i wywołania niepokoju, żebyśmy byli pokorniejsi w stosunku do Rosji i nie byli na tym pierwszym froncie oporu wobec imperialnej polityki rosyjskiej".

Wiceszef resortu kultury i dziedzictwa narodowego przypomniał również, że nawet dziś Berlin i Moskwa potrafią myśleć, że "są krajami ze sobą sąsiadującymi".

"Mimo że granice świadczą inaczej - one uważają, że ze sobą sąsiadują. To jest niepokojące, bo wygląda to tak, jakby w głowach tych polityków przewijały się granice z XIX wieku, kiedy to Polska istniała na mapie. Dzisiaj na szczęście Niemcy zaczynają powoli coś rozumieć. Przez długie lata panowała jednak taka polityka wciągania Rosji do współpracy z Europą, z cywilizowanym zachodnim światem"
– argumentował.

Reasumując, przyznał, że ma nadzieję, że Niemcy - po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę - coś zrozumiały. "Rosja jednak zapewne nie wiedząc, jaki do końca będzie efekt rosyjsko-ukraińskiej, w przyszłości będzie chciała odnowić relacje z Niemcami" - podkreślił.

©2005 - 2024 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search