Start
Artykuły i wywiady
21.07.2010 Sąd ma związane ręce, Sejm może to zmienić
Artykuły i wywiady
21.07.2010 Sąd ma związane ręce, Sejm może to zmienić
| 21.07.2010 Sąd ma związane ręce, Sejm może to zmienić |
|
PRZEGLĄD Do ustawy o międzynarodowym prawie prywatnym, albo i do konstytucji, powinniśmy wprowadzić zapis, że obywatel polski podlega szczególnej ochronie prawa polskiego. Dr Leszek Łabędzki, radca prawny, wykładowca na Wydziale Prawa UW, w Instytucie Prawa Międzynarodowego. – Panie mecenasie, bohaterki reportażu mówią, że czują się opuszczone przez swój kraj, zdradzone, skazane na banicję. Wyrokiem sądu, na mocy konwencji haskiej mają wydać swoje „uprowadzone” dziecko za granicę. Do miejsca, gdzie się urodziło ze związku z obcokrajowcem. Tymczasem one wróciły do ojczyzny, bo były ofiarami przemocy. I tu szukały wsparcia. Poseł Jarosław Sellin w interpelacji do ministra sprawiedliwości mówi wprost o tym, że sądy są niekompetentne – jeśli chodzi o zapisy w konwencji haskiej, wydają pochopnie wyroki, najczęściej niekorzystne dla Polek, nakazując bezzwłoczne wydanie dziecka, byle mieć problem z głowy. – Wyroki zapadają szybko, bo tego wymagają zapisy w konwencji haskiej dotyczące uprowadzenia dziecka. Mówi się o terminie sześciu tygodni od chwili wpłynięcia wniosku. Natomiast wydanie dziecka nie jest równoznaczne z orzeczeniem sądu o przyznaniu opieki nad dzieckiem jednemu z rodziców. To jest zupełnie inna sprawa, którą rozstrzyga sąd w miejscu stałego pobytu dziecka. Jeśli zaś chodzi o niekompetencję sądów... Powiem tak: sąd ma związane ręce. – Nie rozumiem. – W polskim systemie prawnym obowiązują kodeks cywilny, kodeks rodzinny, kodeks postępowania cywilnego i ustawa o prawie międzynarodowym prywatnym. Wszystkie pochodzą z pierwszej połowy lat 60. XX w. Uregulowania dotyczące międzynarodowego prawa prywatnego znajdują się nie tylko w prawie wewnętrznym poszczególnych państw (w Polsce w ustawie o prawie międzynarodowym prywatnym), ale również w zobowiązaniach międzynarodowych poszczególnych państw, czyli w umowach międzynarodowych, których stroną jest dane państwo, np. w konwencji haskiej dotyczącej wydawania dzieci uprowadzonych za granicę do miejsca stałego pobytu. Powszechnie przyjmuje się, i tak jest zapisane w nowej polskiej konstytucji, że konwencje międzynarodowe mają pierwszeństwo przed prawem krajowym. To znaczy, że jeśli istnieje sprzeczność między przepisem polskiej ustawy a konwencją międzynarodową, której stroną jest Polska, wtedy stosuje się bezpośrednio przepis konwencji międzynarodowej. W tym przypadku haskiej. – Rozumiem więc, że w takim przypadku nasze prawo nas nie chroni. A być może nawet utrudnia nam życie, skoro przepisy prawne zostały stworzone ponad 40 lat temu, kiedy Polska była krajem zamkniętym, ludzie nie mieli paszportów w domu! Dziś są masowe migracje. Coraz więcej mieszanych małżeństw. Małżeństwa się rozpadają. Są dzieci. Jak unikać takich dramatycznych sytuacji, w jakich znalazły się bohaterki reportażu? – Po pierwsze, zawsze zadbać o to, by dzieci z małżeństw mieszanych urodzone za granicą miały także obywatelstwo polskie. Ale przede wszystkim zmienić prawo. USA i wiele krajów Europy chronią interesy własnych obywateli. W dużym uproszczeniu można stwierdzić, że przed tamtejszymi sądami ich własny obywatel jest w pozycji uprzywilejowanej. Powinniśmy więc wprowadzić do ustawy o międzynarodowym prawie prywatnym albo do konstytucji, co jest zabiegiem trudniejszym, bo wymaga zgody kwalifikowanej większości posłów – zapis, że obywatel polski podlega szczególnej ochronie prawa polskiego. – Przełóżmy to na realia. – Tworząc nowe ustawy i przepisy wykonawcze do tych ustaw, prawodawca, czyli państwo polskie, musiałby uwzględniać nakaz o szczególnej ochronie obywateli polskich. Innymi słowy, nowe przepisy polskiego prawa nakazywałyby polskim organom państwowym, polskim organom administracyjnym i polskim sądom szczególną dbałość o obywatela polskiego, również w takich konfliktowych sytuacjach jak np. ekstradycja, uprowadzenie dziecka czy powierzenie opieki nad małoletnim dzieckiem. Gdyby istniał taki zapis, sąd musiałby, nie naruszając międzynarodowych zobowiązań, ze szczególną starannością zbadać sprawę, zebrać więcej dowodów – czy nie dzieje się polskiemu obywatelowi krzywda. Nie mógłby już poprzestać np. – jak w przypadku sprawy pani Magdy – na stwierdzeniu, że małe dziecko, które też jest obywatelem polskim, ma dobre relacje z ojcem, na podstawie przedstawionych kilku zdjęć i zeznań najbliższej rodziny męża, Włocha. Takie dowody byłyby wówczas niewystarczające. Teraz niewystarczające są dowody zebrane przez Polki dla polskich sądów. Nagranie wideo, na którym widać wyraźnie, że mąż obcokrajowiec bije i poniża swoją żonę Polkę. Nagrania rozmów telefonicznych, dokumentacja SMS-ów, w których są pogróżki, w świetle polskiego prawa karalne. – Może nawet należałoby oprócz zapisu o szczególnej ochronie prawnej polskiego obywatela wprowadzić jeszcze zapis o szczególnej ochronie osób słabszych, czyli dzieci i kobiet, które w obcym kraju są zależne finansowo od męża. I na dodatek spotykając się często z nieprzychylnością rodziny męża, jako obce, „przybłędy”, nie mogą liczyć na jakiekolwiek wsparcie. – Dziwi fakt, że do tej pory nie wprowadzono takiego zapisu, chociaż obowiązuje on w innych krajach. – Być może panowie posłowie, rząd, prezydent uważali tę sprawę za marginalną. – Co trzeba zrobić, by to zmienić? – Można zrobić wielką społeczną akcję, ważna w tym rola mediów, zebrać setki tysięcy podpisów pod petycją w tej sprawie. Szukać wsparcia u Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka, prezydenta. Tak, to jest sprawa dla pana prezydenta. – A bohaterki reportażu? Jest dla nich jakaś nadzieja? – Bardzo im współczuję. Wszystko odbyło się zgodnie z literą obowiązującego teraz prawa. Mówi się: Dura lex sed lex. Twarde prawo, ale prawo. Kiedy jednak przeczytałem sentencję wyroku w sprawie pani Magdy, byłem bardzo poruszony. Bo to już jest nieludzkie – nakazać tej kobiecie wydanie niespełna trzyletniego dziecka do Włoch i stwierdzić, że dla dobra dziecka jego matka powinna pojechać za nim i naprawić małżeństwo. Być z mężem, od którego uciekła, bo prawdopodobnie była maltretowana. I to w sytuacji, kiedy mąż wniósł w sądzie włoskim pozew o separację, pani Magda wniosła w sądzie polskim pozew o rozwód, nastąpił więc trwały rozpad pożycia. – Jeden z prawników nieoficjalnie powiedział, że dla nich jest jeszcze wyjście – trybunał w Strasburgu i ukrywanie się. – Powiem tak: żaden prawnik nie powie, że nie można się ukrywać. Każdy ma prawo do ochrony własnej prywatności. |



