Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Artykuły i wywiady

2017

29.08.2017 Mijają 73 lata od likwidacji łódzkiego getta

iar73. lata temu, 29 sierpnia 1944 r., z łódzkiego getta wyjechał ostatni transport Żydów do niemieckiego obozu KL Auschwitz. Z ponad 70 tys. osób, które jeszcze w lipcu były w Łodzi, ponad 60 tys. zamordowano w komorach gazowych Auschwitz, a setki trafiły do obozów pracy na terenie Rzeszy.
Zakończyły się oficjalne uroczystości z okazji 73. rocznicy likwidacji łódzkiego getta i 75. rocznicy wielkiej akcji wywożenia nieprzydatnych do pracy Żydów do obozu zagłady, nazwanej Wielką Szperą.
Obchody rozpoczęły się od modlitwy na cmentarzu żydowskim na Brackiej. Później Marsz Pamięci przeszedł na stację Radegast, z której 29 sierpnia 1944 roku odjechało statni transport Żydów do Aushwitz Birkenau. W uroczystościach wzięli udział między innymi wiceminister kultury Jarosław Sellin, wojewoda łódzki Zbigniew Rau i prezydent Łodzi Hanna Zdanowska.

Litzmannstadt Getto było wielkim ośrodkiem przemysłowym, w którym działało prawie 100 fabryk produkujących na potrzeby Rzeszy. Żydzi z łódzkiego getta szyli mundury, czapki, obuwie i plecaki dla armii niemieckiej. Produkowali też bieliznę, meble, a nawet zabawki. Gotowe wyroby Niemcy wywozili i sprzedawali. Z tego powodu łódzkie getto było najdłużej istniejącym na ziemiach polskich.

W granicach getta Niemcy utworzyli również obóz dla Romów oraz dla dzieci i młodzieży polskiej. Pierwszy z nich powstał w połowie września 1941. W kwadracie obecnych ulic: Wojska Polskiego, Głowackiego, Starosikawskiej i Obrońców Westerplatte zamknięto ponad 5 tys. Romów z Austrii. Warunki, w których przebywali, spowodowały wybuch epidemii tyfusu. Zmarło wówczas lub zostało straconych ponad 700 osób.

W styczniu 1942 r. władze niemieckie podjęły decyzję o likwidacji obozu, co dla Romów oznaczało śmierć. Od 5 do 12 stycznia 1942 r. 4300 mężczyzn, kobiet i dzieci z łódzkiego getta wywieziono do obozu zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem. Tam zostali zagazowani w przystosowanych do masowych mordów samochodach.

Obóz dla dzieci i młodzieży polskiej przy ul. Przemysłowej zaczął funkcjonować w grudniu 1942. Więźniowie mieli od 8 do 16 lat. Byli to m.in. bezdomni, małoletni z sierocińców i zakładów wychowawczych. Sporą grupę stanowili małoletni oskarżeni o współdziałanie z ruchem oporu, nielegalny handel. Warunki pobytu w obozie były ciężkie i prowadziły do biologicznego wyniszczenia. Wielu przebywających tam więźniów zmarło z powodu głodu, chorób czy pobicia przez niemieckich funkcjonariuszy.

Getto łódzkie było drugim co do wielkości gettem w Polsce - po getcie warszawskim.

29.08.2017 J. Sellin: zmiany w wystawie MIIWŚ nie naruszą praw autorskich jej twórców

papZmiany w ekspozycji Muzeum II Wojny Światowej nie naruszą autorskich praw osobistych twórców jej koncepcji - powiedział PAP wiceminister kultury Jarosław Sellin. Podkreślił, że muzeum jako instytucja publiczna ma pełny pakiet praw do dysponowania własną wystawą i do jej modyfikacji. Zobacz nagranie wywiadu

Decyzją ministra kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotra Glińskiego Muzeum II Wojny Światowej zostało połączone z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. Protestowali przeciw temu m.in. ówczesny dyrektor placówki Paweł Machcewicz, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, gdańska Rada Miasta i Polski Komitet Narodowy Międzynarodowej Rady Muzeów. Miasto Gdańsk i b. dyrektor placówki złożyli do Naczelnego Sądu Administracyjnego zażalenie na oddalenie przez sąd niższej instancji ich skargi dotyczącej decyzji Glińskiego.

"Organizatorem i właścicielem tej placówki jest Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego - tak samo jak w przypadku Muzeum Westerplatte. Było dla nas zatem oczywiste, że skoro mamy dwa muzea, opowiadające o tej samej epoce historycznej, o II wojnie światowej w jednym mieście, to warto te potencjały połączyć, żeby było jedno muzeum, z filią na Westerplatte. I tak uczyniliśmy, mimo niepotrzebnego oporu i awantur, wszczynanych przez poprzednią dyrekcję muzeum i różne środowiska polityczne, zmobilizowane przez byłą dyrekcję" - powiedział Sellin.

Wiceminister kultury odniósł się też do aspektów prawnych związanych z możliwością ingerencji w obecną w placówce wystawę. "Naszym zdaniem - i mamy też takie opinie prawne - muzeum, jako instytucja publiczna, ma pełny pakiet praw do dysponowania własną wystawą i do jej modyfikacji. Gdyby było inaczej, to żylibyśmy w świecie absurdów" - podkreślił.

"Uznajemy, że wystawa jest utworem zależnym od muzeum, które ma swoją osobowość prawną, nawet jeśli zaplanował ją ktoś z zewnątrz. Zmiany w ekspozycji nie naruszają autorskich praw osobistych twórców tej koncepcji, jest to bowiem utwór stworzony dla instytucji wiodącej, w tym przypadku dla Muzeum II Wojny Światowej" - uznał wiceminister.

Według Sellina, jeśli obecne kierownictwo muzeum uzna, że potrzebne są jakieś korekty lub, że za jakiś czas powinna zostać zmieniona narracja wystawy, to "ma do tego prawo".

Zapewnił, że ministerstwo kultury nie ma zamiaru namawiać dyrekcji do tego, by tę wystawę radykalnie modyfikować. Jego zdaniem "są tam pewne błędy merytoryczne, które należy naprawić, i dyrekcja obecnie się tym zajmuje". "Jeśli dojdzie do wniosku, że opowieść o II wojnie światowej w polskim muzeum powinna brzmieć nieco inaczej, to ma do tego prawo" - podkreślił Sellin.

Wiceminister odniósł się także do kwestii finansowania placówki. Ocenił, że "lekka podwyżka dotacji podmiotowej jest konieczna, ponieważ dotąd było to muzeum w budowie, a już od marca jest placówką otwartą i zwiedzaną". "Na instytucję, która już ma masowego widza, potrzebny jest inny budżet" - ocenił.

Podkreślił, że w 2017 r. dotacja podmiotowa dla tej placówki to ok. 12 milionów złotych, 3 miliony zł. przeznaczono na zakupy majątkowe i 700 tys. zł na dotacje celowe, na tzw. miękkie projekty. "Myślę, że ta kwota się ustabilizuje na poziomie kilkunastu milionów złotych rocznie. To standard, jeśli chodzi o muzeum tej wielkości, z taką frekwencją i z taką ilością pracowników" - podsumował Sellin.

29.08.2017 'Abonament RTV jest dość anachroniczny'. Sellin zdradza, ile wszyscy zapłacimy za radio i TV

tokfm- Nowa opłata medialna, nad którą pracujemy i ustawa, którą chcemy przedstawić jesienią, to nie będzie abonament. Chcemy, żeby opłata była ściągana z podatkami PIT, CIT i KRUS - wyjaśnia Jarosław Sellin w Radiu TOK FM. Wysluchaj nagrania audycji
Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który był gościem "Poranka w Radiu TOK FM" zapowiada, że jesienią jego resort przedstawi projekt nowej ustawy o opłacie medialnej. Jak tłumaczy Jarosław Sellin, chodzi o opłatę, która będzie ściągana razem z podatkami i obejmie szeroką gamę płatników.

Niewielka opłata, ale dla wszystkich

- Opłata będzie równa, ale niewielka. Na podstawie wstępnych kalkulacji myślę, że to będzie 8 złotych miesięcznie, ale jeszcze zobaczymy. Nad tym projektem pracuje wiceminister Paweł Lewandowski w moim resorcie - odpowiada wiceminister na pytanie Jana Wróbla, czy nowa danina będzie zróżnicowana w zależności od stawki podatku PIT.

Sellin przyznaje, że abonament radiowo-telewizyjny w swojej obecnej formie jest "dość anachroniczny".

- Ludzie nie rozumieją, dlaczego mają rejestrować radiowe czy telewizyjne odbiorniki w urzędzie po to, żeby później ten abonament opłacać - mówi Jarosław Sellin i dodaje, że osobiście opłaca abonament, bo takie jest prawo.

"Trzeba doprowadzić do dekoncentracji mediów"

Gość Radia TOK FM zapowiada też, że również jesienią Sejm zajmie się ustawą o dekoncentracji mediów, a projekt ustawy w tej sprawie jest przygotowywany w ministerstwie kultury. - W żadnym poważnym kraju w Europie, jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania, mimo zasady swobodnego przepływu osób i kapitału, która obowiązuje w UE, nie pozwolono by na to, żeby w którymś z tych krajów kapitał zagraniczny, a zwłaszcza z jednego konkretnego kraju - Niemiec, miał tak wielkie udziały w segmencie prasowym, jak to się dzieje w Polsce - mówi Sellin.

Na pytanie, czy nie można było poczekać z dekoncentracją mediów do drugiej kadencji, by uniknąć zarzutów o rozbijanie mediów nieprzychylnych obecnej władzy, wiceminister kultury odpowiada pytaniem: - Czy tam na pewno obowiązuje wolność słowa? Jeśli chcemy być poważnym krajem w Europie, to zachowujmy się poważnie. Jeśli jest nadmiar monopolu w jakimś segmencie biznesu, a media to też biznes, to się z monopolem walczy. To jest zupełnie normalne. To jeden z poważniejszych problemów w Polsce i trzeba do dekoncentracji doprowadzić - twierdzi Jarosław Sellin.

- Byłoby ideałem, gdyby każdy Niemiec płacił na polskie media, ale Polacy mieliby nad nimi kontrolę - ironizuje na zakończenie prowadzący audycję Jan Wróbel.

29.09.2017 Sellin o MIIWŚ: Są tam pewne błędy, zmiany w wystawie nie naruszą praw autorskich jej twórców

dziennikplZmiany w ekspozycji Muzeum II Wojny Światowej nie naruszą autorskich praw osobistych twórców jej koncepcji - powiedział PAP wiceminister kultury Jarosław Sellin. Podkreślił, że muzeum jako instytucja publiczna, ma pełny pakiet praw do dysponowania własną wystawą i do jej modyfikacji.

Czytaj więcej...

28.08.2017 Jarosław Sellin: jesienią nowy projekt ustawy ws. opłaty medialnej

onet logoMedia publiczne powinny być zasadniczo finansowane ze środków publicznych, wpływy z reklam powinny być uzupełnieniem – stwierdził wiceminister kultury Jarosław Sellin. Zaznaczył, że abonament jest w dużej mierze martwy i trzeba stworzyć nowy system – projekt w tej kwestii ma być gotowy jesienią.

Sellin pytany w radiu Warszawa o projekt ustawy dotyczący kwestii abonamentu rtv powiedział, że "abonament jest w dużej mierze martwy". – Po prostu niepłacony przez obywateli, którzy już się do tego niepłacenia też przyzwyczaili – zaznaczył.

Wiceminister kultury zauważył, że niewiele gospodarstw domowych, "kilkanaście procent zaledwie", płaci abonament. – Trzeba więc myśleć nad systemem nowym i w Ministerstwie Kultury pracujemy nad takim projektem docelowym, który by tę sprawę załatwił – powiedział Sellin.
Jego zdaniem media publiczne powinny być utrzymywane przede wszystkim ze środków publicznych, a tylko uzupełniać swoje dochody z komercji, czyli z reklam. – A nie odwrotnie, bo dzisiaj jest dokładnie odwrotnie, zwłaszcza jeśli chodzi o telewizję publiczną – powiedział Sellin.
– Tak że myślę, że jesienią już taki projekt docelowy z Ministerstwa Kultury wyjdzie – dodał wiceminister kultury.
Według dotychczasowych informacji z resortu kultury, nowa opłata abonamentowa będzie pobierana od każdego płatnika podatków w wysokości ok. 8 zł na miesiąc. Niedawno Sellin mówił, że opłata medialna miałabyby być pobierana raz w roku, bądź raz na miesiąc – nie zostało to jeszcze przesądzone – przy okazji rozliczania podatku PIT, CIT i KRUS.