Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Archiwum - 2015

2015

29.11.2015 Unia powinna zająć się sporem wokół TK? "Nie ma powodu, żeby biec na skargę do Brukseli"

TVN24- Uważam, rx że sprawy polskie powinniśmy dyskutować tutaj w Polsce. Nie ma powodu, symptoms żeby biec na skargę do Brukseli w tej sprawie - mówił w TVN24 były minister spraw zagranicznych Dariusz Rosati (PO). W "Faktach po Faktach" dyskutowali z nim Jarosław Sellin (PiS) i Janusz Zemke (SLD).

Zobacz nagranie programu

29.11.2015 PO: w sprawie TK działaliśmy zgodnie z prawem. PiS: chcieliście stworzyć organ, który przeszkodzi w reformach

tvp info– Jeżeli coś jest niezgodne z prawem, to powinniśmy się wstrzymać do czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego – mówił w programie „Woronicza 17” w TVP Info Andrzej Halicki z PO. Komentował w ten sposób, podważany przez PiS, sposób wyboru nowych sędziów TK. – Strasznie wam zależało, żeby 14 z 15 sędziów TK było rekomendowanych przez was. Tak pojmujecie pluralizm. Chcieliście sobie stworzyć organ, który będzie nam przeszkadzał w reformowaniu kraju – odpowiedział mu Jarosław Sellin, wiceminister kultury z PiS.


W środę Sejm, głosami PiS i Kukiz'15, przyjął uchwały stwierdzające, że wybór w październiku pięciu sędziów Trybunału nie miał mocy prawnej. PiS przekonywał, że trzeba naprawić wadliwą decyzję poprzedniego parlamentu; opozycja protestowała, twierdząc, że PiS łamie konstytucję, bo chce podporządkować sobie TK. Sprawa wróci 2 grudnia, kiedy Sejm ma się zająć wyborem pięciu nowych sędziów. Wybór jednak nie jest pewny, ponieważ o zgodności z konstytucją ustawy powołującej nowych sędziów, którą przygotowało PO, będzie orzekał sam TK 3 grudnia.
Andrzej Halicki przekonywał, że ustawa PO była zgodna z prawem. Stwierdził też, że jeżeli są co do tego wątpliwości, to decyzje ws. TK powinny być uzależnione od orzeczenia samego Trybunału. – Jeżeli coś jest niezgodne z prawem, to powinniśmy się wstrzymać do czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego – mówił poseł PO.

 

„Skok na Trybunał Konstytucyjny”

Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się Jarosław Sellin. Według niego ustawa PO miała doprowadzić do przewagi tego ugrupowania w TK i zablokować planowane reformy PiS.

– W maju tego roku, ku zaskoczeniu Platformy Obywatelskiej, Bronisław Komorowski przegrał wybory. Po maju okazało się, że PO bardzo traci w sondażach i liczyła się z utratą władzy. W związku z tym w czerwcu przeprowadziła ustawę, którą ja nazywam skokiem na Trybunał Konstytucyjny, a która przewidywała, że jeszcze w starej kadencji Sejmu wybierzemy nowych pięciu sędziów – wyjaśniał wiceminister kultury.
Z jednej strony jest olbrzymie parcie, żeby wsadzić do TK swoich, a z drugiej podkreśla się jacy to sędziowie są bezstronni. Przyznajmy, że nie są bezstronni

 

PSL nie wystawi swojego kandydata do TK

Od zamieszania związanego z TK odcina się Polskie Stronnictwo Ludowe. – Nie wystawiamy kandydatów do Trybunału, bo nie będziemy legitymizować tych zmian – powiedział Dariusz Klimczak, poseł PSL. Dodał, że „najbardziej przykre jest to, że wszyscy liczyli na dobrą zmianę”. – Zaczynamy od podważania autorytetów w Polsce. Trybunał to tylko początek – przekonywał.

Elżbieta Borowska z ugrupowania Kukiz’15 jest zdania, że „zamachem na trybunał” była czerwcowa ustawa PO. – Jeżeli mówi się tutaj, że Polacy oczekują zmiany, to w momencie rozpoczęcia reform można mieć wątpliwości, jak zachowa się Trybunał, który jest w obecnym składzie. Skoro ten Trybunał zgadzał się na podnoszenie wieku emerytalnego i kradzież pieniędzy z OFE – mówiła Borkowska.

Zaznaczyła też, że należy skończyć z udawaniem, że TK jest bezstronny. – Z jednej strony jest olbrzymie parcie, żeby wsadzić do TK swoich, a z drugiej podkreśla się jacy to sędziowie są bezstronni. Przyznajmy, że nie są bezstronni – mówiła posłanka Kukiz’15.


Nowoczesna krytycznie o PO

Także przedstawiciel Nowoczesnej skrytykował postępowanie PO ws. Trybunału. – Po co bierze państwo dodatkowych trzech sędziów? Nie wiem, może to jest jakaś demonstracja siły, może chcecie zobaczyć, co się stanie do 2017 roku – mówił do Andrzeja Halickiego Paweł Pudłowski z Nowoczesnej.

Pudłowski przypomniał także, że Nowoczesna nie wystawi swojego kandydata do TK. – Nie chcemy się mieszać do waszych sprzeczek i konfliktów, to nas nie dotyczy. Dlatego, żeby nie legitymizować tego konfliktu, nie zgłaszamy swojego kandydata – mówił.
Dla mnie sposób debatowania o TK jest nie do przyjęcia, czyli mówienie o skoku czy gangsterce świadczy bardzo źle o polskiej klasie politycznej


W Polsce nie ma miejsca na demokrację w stylu zachodnim?

Z kolei ekspert ze Szkoły Głównej Handlowej uważa, że zamieszanie wokół TK wynika z charakteru ustroju politycznego w Polsce. – W naszej kulturze politycznej trudno jest ocalić coś, co ma być ponadpolityczne. Wynika to z tego, że istnieje tak silna konfrontacyjność, polaryzacja między stronami i taka zachłanność na skolonizowanie państwa, nie ma miejsca na demokrację w stylu zachodnim – powiedział prof. Andrzej Zybała z SGH.

– Dla mnie sposób debatowania o TK jest nie do przyjęcia, czyli mówienie o skoku czy gangsterce świadczy bardzo źle o polskiej klasie politycznej. Ubolewam nad tym jako obywatel i chciałbym takich rzeczy nie słuchać – powiedział prof. Wawrzyniec Konarski z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zaznaczył też, że jeżeli „ten typ zachowań i retoryki będzie kontynuowany, to teatr polityczny jaki uprawiają wszystkie partie polityczne przeniesie się na środowiska lokalne”. – To jest zjawiskiem bardzo złym, ponieważ będzie to powodować całą masę problemów w społeczeństwie – podsumował Konarski.

Zobacz nagranie programu

25.11.2015 Sellin: Trzeba doprowadzić do wyraźnej jednoosobowej odpowiedzialności w mediach publicznych

republikaWiceminister kultury Jarosław Sellin w rozmowie z Piotrem Goćkiem mówił o zmianach, recipe jakie czekają media publiczne już w najbliższym czasie.

? Ustawa dotycząca mediów publicznych powinna być gotowa jeszcze przed Świętami. Ewentualnie na początku stycznia. Projekt jest już prawie gotowy. To kwestia dosłownie dwóch miesięcy ? poinformował Sellin.

Wiceminister mówił o głównych zmianach, adiposity jakie ustawa ma wprowadzić do mediów publicznych. Wskazywał do dotychczasowy zły system zarządzania kilkuosobowych zarządów, co w jego ocenie kończyło się podziałem stref wpływu.

? Trzeba doprowadzić do wyraźnej jednoosobowej odpowiedzialności w mediach publicznych ? mówił Sellin, dodając, że jest tych mediów 20 i należy znaleźć 20 odpowiednich osób, które staną na ich czele.

Polityk podkreślał także konieczność stworzenia systemu oceny pracy tych osób, aby można było ich ocenić z realizacji misji programowej. Mówił także, że należy doprowadzić do umocnienia społecznych organów, które ocenią realizację misji. ? Dziś mają one jedyne uprawnienia opiniodawcze ? wskazał.

27.11.2015 Sellin: Zbudujemy ustawowo całkowicie nową formę funkcjonowania mediów publicznych

niezalenaNie będziemy ani zamordystami, no rx ani cenzorami. Twórczość artystyczna to sfera wolności, ale wolność wiąże się z odpowiedzialnością. Pieniądze z podatków powinny być wydawane na kulturę wysoką i na wydarzenia artystyczne, które integrują społeczeństwo, a nie na pospolite prowokacje - Z Jarosławem Sellinem rozmawia Robert Tekieli

 

Z jaką misją przyszedł Pan i nowa ekipa do Ministerstwa Kultury?
Politykę kulturalną i historyczną można prowadzić systemowo, kiedy ma się w ręku narzędzia instytucjonalne. W ostatnich kilkunastu latach zbudowano tak ważne dla polskiej polityki historycznej instytucje, jak Instytut Pamięci Narodowej i Muzeum Powstania Warszawskiego. Jest też kilka inicjatyw rozpoczętych, ale za rządów Platformy Obywatelskiej zatrzymanych. Do roku 2018 chcemy sfinalizować prace przy Muzeum Historii Polski, Muzeum II Wojny Światowej, Muzeum Westerplatte, Muzeum Żołnierzy Wyklętych, Muzeum Jana Pawła II i Kardynała Wyszyńskiego oraz Muzeum Józefa Piłsudskiego. Na rok 2018 przypada stulecie naszej niepodległości. Zaproponuję rządowi program ?Niepodległość 2018", by ta ważna dla nas rocznica nie była celebrowana tylko 11 listopada, ale żebyśmy przez cały rok mogli cieszyć się swoim patriotyzmem i uczestniczyć nie tylko w związanych z rocznicą sympozjach i konferencjach, ale też w radosnych wydarzeniach na polskich ulicach, które będą przypominały najważniejsze chwalebne wydarzenia z historii Polski. Będę też zabiegał o szerszą promocję polskiej kultury za granicą. Między innymi chcę, by zajmujący się tą promocją Instytut Adama Mickiewicza miał swoje stałe ekspozytury zagraniczne. Symboliczne jest, że po raz pierwszy w historii minister kultury został podniesiony do godności wicepremiera. Sprawa kultury narodowej, dziedzictwa narodowego i polityki historycznej jest w naszym środowisku politycznym traktowana naprawdę poważnie. Uważamy, że sfera ducha, tożsamości narodowej, postrzegania Polski w kraju i za granicą zależy między innymi od naszej aktywności tu, w resorcie kultury.

 

To instytucje, a co z tworzącymi kulturę ludźmi?
W czasie kampanii wyborczej rozmawiałem z ludźmi o dużym dorobku, pracującymi w najważniejszych polskich instytucjach kultury (często to osoby z tytułami doktorskimi i profesorskimi, ze znajomością kilku języków), którzy zarabiają po dwa?trzy tysiące złotych. Sami mówili o sobie, że są ?dziadami kultury". To wina ekipy PO, która zamroziła płace w budżetówce. Pokażemy, że państwo stoi za twórcami i ludźmi propagującymi kulturę i wreszcie zacznie ich mocno wspierać. Na przykład oddamy twórcom kultury zabrane im odliczenia 50 proc. kosztów uzyskania przychodu.

 

Główne media, choćby przy okazji porno-spektaklu we Wrocławiu, przyprawiają Państwu gębę zamordystów i cenzorów.
Nie będziemy ani zamordystami, ani cenzorami. Twórczość artystyczna to sfera wolności, ale wolność wiąże się z odpowiedzialnością. W Teatrze Polskim we Wrocławiu planowano sceny pornograficzne, bo aktorzy porno zostali wynajęci nieprzypadkowo. Z prowokacji wycofano się tylko dlatego, że pojawił się opór społeczny, i dlatego, że minister kultury wystosował list, który odnosił się do zapowiedzi działań nieobyczajnych. Łatwo nie będzie. Wszędzie na świecie, również w Polsce, w mediach dominuje wrażliwość lewicowo-liberalna. Na pewno nasi przeciwnicy będą przyprawiali nam gębę i dążyli do konfrontacji na tym właśnie obszarze, ale do każdego przypadku będziemy podchodzili indywidualnie. Jeśli chodzi o wrocławski Teatr Polski, mamy z samorządem umowę o współprowadzenie. Ta umowa wygasa pod koniec przyszłego roku. Jako ministerstwo mamy prawo zastanowić się wtedy, czy tę umowę przedłużać. Pieniądze z podatków powinny być wydawane na kulturę wysoką i na wydarzenia artystyczne, które integrują społeczeństwo, a nie na pospolite prowokacje. Ktoś, kto chce rozsierdzać jakąś część opinii publicznej i na tym budować swoją sławę, niech to robi za własne pieniądze. Pytam, czy w instytucji publicznej finansowanej ze środków publicznych, o godz. 19 można propagować pornografię? Czy to jest dzieło artystyczne? Nie. Pornografia jest tylko pornografią. Kierujemy się zdrowym rozsądkiem. Sądzę że większość ludzi nim właśnie się kieruje.

 

Co to znaczy, że chcą Państwo zmienić ustrój mediów publicznych?
Zbudujemy ustawowo całkowicie nową formę funkcjonowania mediów publicznych. Nie będą rozliczane z zysku, jak elektrownie czy kopalnie, lecz z jakości produktu.

 

Kto będzie egzekwował tę jakość?
Powołamy społeczne rady programowe, które będą co roku udzielały absolutorium władzom mediów publicznych.

 

Co będzie z Państwowym Instytutem Sztuki Filmowej?
Dobrze, że PISF jest. W Polsce produkujemy dziś ok. 30 filmów rocznie. Jest postęp. Ale uważam, że przy okazji 10. rocznicy powstania PISF trzeba tam zrobić audyt. Dowiedzieć się, czy wszystkie środowiska artystyczne mają dostęp do pieniędzy, czy decyzje podejmowane są sprawiedliwie, czy zespoły ekspertów podejmujących decyzje o dofinansowaniu są spluralizowane.

Przywołam dwa tytuły, które wywołały kontrowersje. ?Pokłosie" i ?Smoleńsk".
Zajmowałem się PISF?em w pierwszych dwóch latach jego istnienia. Wizytę złożył mi wówczas ktoś z jego kierownictwa i usłyszałem, że jeden z reżyserów przyniósł do PISF?u scenariusz filmu ?o Jedwabnem" tak brutalny i tak rozmijający się z prawdą historyczną, że na ten ?antypolski film" ? padło to sformułowanie ? kierownictwo PISF?u pieniędzy nie da. Po roku 2007 ten film, być może po jakichś zmianach scenariuszowych, został zrealizowany. Znamy go pod tytułem ?Pokłosie". Na pewno nieroztropną decyzją było niedofinansowanie filmu ?Smoleńsk" przez PISF. Mamy tu wybitnego reżysera, autora jednego z najlepszych filmów pokazujących rzeczywistość PRL?u, czyli ?Czarnego czwartku" ? akurat bliska mi sprawa, bo jestem chłopcem z Chyloni [dzielnica Gdyni]. Mamy ważny temat, ta bezprecedensowa katastrofa będzie wzbudzała emocje jeszcze wiele lat. Dlatego nie mogę pojąć odmowy ? na różne, czasami wątpliwej jakości filmy, znalazły się pieniądze, a na ten nie dano ani grosza. To zdumiewająca decyzja, ja się z nią od początku nie zgadzałem.

 

Czy można uniknąć lewicowo-liberalnego przechylenia linii programowej PISF?u? Czy ministerstwo ma takie narzędzia i czy ma wolę, by to zmieniać?
Chcemy, by widzowie mieli poczucie, że twórcy o różnych wrażliwościach mogą sięgać do publicznych środków, żeby produkować dobre i ambitne filmy. Jeśli tak nie jest, będziemy z tego wyciągali wnioski, również ustawowe. Poza działalnością PISF?u chcemy natomiast doprowadzić do powstania kilku fresków historycznych, filmów wysokobudżetowych, finansowanych z pieniędzy rządowych oraz przez wielkie polskie firmy i zainteresowany mecenatem biznes. Będziemy ogłaszali konkursy na scenariusze. Tak jak 10 lat temu ogłosiliśmy konkurs na scenariusz o Powstaniu Warszawskim. Z dwunastu prac trzy zostały zrealizowane. Teraz chcemy, by powstały filmy o rotmistrzu Pileckim, o Janie Karskim, o Irenie Sendlerowej, o ?Żegocie". Musimy światu pokazać prawdziwą historię II wojny światowej. Oczywiście do tych projektów możemy też zapraszać reżyserów czy aktorów hollywoodzkich, ale to muszą być polskie produkcje.

 

W listopadzie 2007 r. dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Krzysztof Ołdakowski zqostał zmuszony przez marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego do złożenia mandatu posła, bo pełnił funkcję w administracji samorządowej. Dostał do wyboru albo rezygnację z funkcji dyrektora muzeum, albo z mandatu posła. Czy taka sytuacja nie zachodzi w wypadku dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu?
Zaskoczył mnie pan. Takiego pytania nikt mi dotychczas nie zadawał. Poprosimy prawników, aby to sprawdzili.y

23.11.2015 J. Sellin dla Super Expressu

sepl"Super Express": - Już na początku urzędowania wasz sprzeciw wzbudziła wrocławska realizacja sztuki "Śmierć i dziewczyna" wg Elifriede Jelinek.
Jarosław Sellin: - Oficjalne zapowiedzi samego teatru i pani reżyser mówiły, link że w publicznej instytucji ma dojść do aktów seksualnych z udziałem aktorów porno. Podkreślam, że to publiczny, nie prywatny teatr. I jeżeli to by się potwierdziło, to mam pytanie: czy to byłaby sztuka i czy powinno to być finansowane z publicznych pieniędzy? Moim zdaniem nie. Zwróciliśmy się do właściciela teatru, czyli marszałka województwa dolnośląskiego, z pytaniem, co zamierza z tym zrobić.

 

- Przedstawiciele samorządu odpowiedzieli pytaniem: "jeśli widzą państwo możliwości wstrzymania spektaklu zgodnie z ideą niewprowadzania cenzury, prosimy o ich wskazanie". Bez cenzury chyba rzeczywiście się nie da?
- Odpowiadam im, że władza i wolność wiąże się z odpowiedzialnością. I jeżeli oni widzą możliwość korzystania z wolności bez odpowiedzialności, to powinni się głęboko zastanowić nad tym, co czynią.

 

- Zmiany w mediach publicznych mają być wprowadzone w ciągu 3-6 miesięcy. To będzie przejęcie TVP przez PiS z rąk PO? Wszystkie rządy to robiły, żaden nie chciał przyznać. Może warto powiedzieć wprost: to media rządowe?
- Nie robimy tego, co inni, bo robimy absolutnie nową rzecz. Zmieniamy ustrój mediów publicznych, który od 23 lat jest błędny. Media publiczne są spółkami prawa handlowego i muszą tłumaczyć się przed ministrem skarbu. Czyli przed politykiem, członkiem jakiejś partii, od którego dostają absolutorium! I muszą wykazywać, że przynoszą zysk, a nie czy wypełniają swoją misję. To patologia. Dodatkowo chcemy zmienić sposób finansowania...

 

- Krążyła plotka, że znikną reklamy. Co bardzo ucieszyło stacje prywatne.
- Nie znikną. Donald Tusk zamordował abonament, ale chcemy zaproponować 3-4-krotnie wyższe finansowanie ze środków publicznych. Rynek reklamowy rozwija się jednak na tyle dynamicznie, że nie ma powodu dalszego ograniczania na nim mediów publicznych. I tak nie mają prawa do przerywania programów i filmów.

 

- Będzie podlegał panu m.in. Państwowy Instytut Sztuki Filmowej. W PISF też będą takie zmiany jak w TVP?
- Przypomnę, że Prawo i Sprawiedliwość głosowało za powstaniem PISF. Przed tym polski film znajdował się w poważnym kryzysie. Utworzono ten mechanizm finansowania i przyniósł dobre efekty. Powstaje coraz więcej filmów, coraz lepszej jakości. Modne jest dziś słowo "audyt" i w dialogu z twórcami filmowymi będziemy chcieli dokonać takiego przeglądu funkcjonowania PISF po 10 latach. Zobaczymy, czy zmiany są potrzebne.

 

- Ogłosiliście konkurs na film o historii Polski. To ma być ta produkcja w hollywoodzkim stylu, o której mówił w kampanii Jarosław Kaczyński?
- Brakuje nam wielkich fresków historycznych, które przekazywałyby polską narrację z różnych wydarzeń. Narzucana jest narracja zewnętrzna, która Polsce szkodzi.

 

- Filmy historyczne, o których zapewne pan myśli, mają odpowiednio wielkie budżety...
- To prawda. PISF ma rocznie 120-150 mln zł na produkcję wszystkich filmów. Mamy świadomość, że wielkie produkcje historyczne w tym budżecie się nie zmieszczą. Dlatego będziemy rozmawiać z instytucjami państwowymi i samorządowymi o jakimś montażu finansowym, który na to pozwoli. I ogłaszać konkursy na scenariusze...

 

- Politycy oceniający scenariusze, to też będzie budziło kontrowersje...
- Kilka lat temu przeprowadzono konkurs na scenariusz filmu o Powstaniu Warszawskim. Przysłano 12 prac, trzy filmy na ich podstawie zrealizowano. I nie było kontrowersji. I nie powinno ich być w konkurach na scenariusz filmu np. o Janie Karskim czy rotmistrzu Pileckim.

 

- Przy całym szacunku dla polskich aktorów, świat zapewne nie zwróci na nich takiej uwagi, jak zwróciłby np. na de Niro lub Day-Lewisa grających Piłsudskiego. A oni kosztują.
- Mamy wybitnych twórców, ale do wielkich fresków robiących wrażenie nie tylko na polskich widzach potrzeba budżetów i nazwisk rozpoznawalnych na świecie. I będziemy się nad tym zastanawiać.

 

- Jednym z wielkich nazwisk kina jest Roman Polański. Jako wiceminister kultury będzie się pan pokazywał z nim jako z wielkim twórcą czy też będzie unikał osoby oskarżanej o gwałt na nieletniej?
- Trzeba respektować wyrok polskiego sądu, a on orzekł przedawnienie. Uważam tę historię za zamkniętą, choć jakiś niesmak pozostanie. W filmach Polańskiego, jeżeli dotykają sprawy Polski, jest ona pokazywana zawsze w dobrym świetle. Np. w "Pianiście". Z jego dorobku wynika, że jest to dobry ambasador polskiej kultury na świecie.