Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Archiwum - 2009

17.12.2009 Nie damy zabrać dzieci Polkom

FAKT

Zdradzona przez własny kraj, ampoule opuszczona, wydana na pastwę obcych. Tak właśnie czuje się Anna Ch. (28 l.). Wiosną tego roku wyjechała z maleńkim dzieckiem z Holandii. O synka, Euzebiusza (1,5 r.), upomniał się jednak mąż.

Po stronie mężczyzna stanęły sądy: holenderski i – co najgorsze – polski. – Kazali mi wracać i chcą odebrać mi dziecko, które karmię piersią – rozpacza kobieta. – Nikt nie słuchał, kiedy dowodziłam, że mąż ma problemy z alkoholem. Pani Anna nie może zrozumieć, dlaczego holenderski wymiar sprawiedliwości trzyma stronę swoich obywateli, a polski – nie. Jej historia to przerażający przykład dla tych Polek, które procesują się o dzieci z mężami za granicą.

– Zostałam zmuszona do wyjazdu z Holandii – opowiada Faktowi pani Anna. – Ze względu na dziecko. Nie mogłam pozwolić na to, by wychowywało się z ojcem, który pije.

Kiedy wróciła do kraju, natychmiast złożyła w sądzie pozew rozwodowy. To samo zrobił w Holandii jej mąż. Oskarżył jednak żonę o uprowadzenie dziecka. Powołał się na konwencję haską, która ma chronić rodziców przed wywożeniem dzieci za granicę. W efekcie holenderski sąd wydał za panią Anną europejski nakaz aresztowania.

Kobieta została zatrzymana w Wielkopolsce, ale sąd mający zdecydować o ekstradycji, stanął po jej stronie. Latem sąd rejonowy w Śremie zmienił jednak wyrok. Kobiecie nakazano wrócić do Holandii i tam procesować się o dziecko.

– Tam na pewno przegram – mówi Faktowi pani Anna. – Dlaczego nikt w Polsce nie chciał mi pomóc?

Wczoraj kobieta pojechała do Holandii. Dziecku ukryła jednak w Polsce. Boi się, że maleństwo zostanie jej odebrane i trafi w ręce ojca-pijaka, który żyje już z inną kobietą.

Rozprawa zaczyna się dziś. Nadzieja w tym, że w pomoc zaangażowali się politycy. Poseł Jarosław Sellin (45 l.) z koła Polska Plus poprosił o pomoc ministra sprawiedliwości. – Wszystko w jego ręku. Minister musi zwrócić się o ponowne rozpatrzenie sprawy do sądu najwyższego, tak by rozprawę wznowić w Polsce – proponuje Sellin.

– Natychmiast zbadam sprawę i sprawdzę jak mogę pomóc – obiecał nam wczoraj minister Krzysztof Kwiatkowski (38 l.). Trzymamy za słowo.