Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Archiwum - 2010

23.12.2010 Kto powinien zarządzać ECS: minister czy prezydent Gdańska?

DZIENNIK BAŁTYCKI  Europejskie Centrum Solidarności powinno być samorządowe czy rządowe, pharmacy gdańskie czy narodowe? Pytanie o dalsze funkcjonowanie jednej ze sztandarowych gdańskich instytucji kulturalnych jest problemowe. - O takim rozwiązaniu mówiłem wielokrotnie na samym początku - przypomina mecenas Jacek Taylor, niegdyś pełnomocnik ds. ECS, a obecnie członek Rady ECS. W tym samym duchu wypowiada się Jerzy Borowczak, poseł PO. - Od początku uważałem, że funkcjonowanie ECS najlepiej określić w sejmowej ustawie - stwierdza. - Europejskie Centrum Solidarności powinno być instytucją państwową, bezpośrednio podporządkowaną odpowiedniemu ministrowi.

Obecnie statut ECS mówi o pięciu "założycielach" centrum. Są to samorząd wojewódzki (czyli Sejmik i marszałek), miasto Gdańsk, NSZZ Solidarność,

Fundacja Centrum Solidarności oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W skład rady, poza przedstawicielami tych instytucji, wchodzi jeszcze osoba oddelegowana przez prezydenta Lecha Wałęsę oraz przewodniczący Kolegium Historyczno-Programowego, działającego przy ECS.

Przewodniczącym kolegium jest marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. - ECS jest już przecież narodową instytucją kultury, inaczej nie mogłoby otrzymywać środków z budżetu państwa - odpowiada na pytanie o najlepszy statut ECS. - Chyba że w pytaniu chodzi o to, aby ECS było instytucją promieniującą na całą Polskę czy nawet Europę.

- Od 1990 roku, po reformie zarządzania instytucjami kultury, wiele z nich oddano samorządom, a tylko niewielką grupę określono jako narodowe - przypomina Jarosław Sellin, poseł PiS, wiceminister kultury w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. - Minister kultury ma w sprawach tych instytucji decydujący głos. Niektórymi zarządza bezpośrednio, ale każda może mieć własną strukturę zarządzania.

W ECS o wyborze dyrektora decyduje prezydent Gdańska, po zasięgnięciu opinii Rady ECS.
- Prezydent Gdańska de facto sam wyznacza i sam odwołuje dyrektora - komentuje Borowczak. - Widzieliśmy, jak to wyglądało przy odwoływaniu ojca Zięby z funkcji dyrektora ECS. Nie przysporzyło to prestiżu centrum.

- Europejskie Centrum Solidarności powołano nie po to, by było instytucją miejską - komentuje obecne funkcjonowanie ECS Bogdan Borusewicz.
- ECS już jest narodową instytucją kultury, jako że jednym z organizatorów jest minister - odpowiada na to Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska.
- Rozumiem, że autorom pomysłu przekształcenia nie chodzi o przekształcenie w narodową instytucję kultury, podległą tylko Ministerstwu Kultury, ale o powołanie, na wzór IPN, specinstytucji, na mocy ustawy sejmowej. Dyrektor takiej instytucji nie będzie podlegał żadnym czynnikom rządu, a jedynie Sejmowi? - domyśla się Pawlak.

Analogia z IPN nasuwa pytanie o polityczną niezależność ECS. - Ryzyko upolitycznienia takiej instytucji istnieje - nie neguje Jarosław Sellin - ale minister kultury może zawsze starać się działać ponad politycznymi podziałami.

- Samorząd nie stwarza takiego zagrożenia - dodaje Jacek Taylor. - Na ogół ryzyko upolitycznienia wiąże się z wpływami instytucji państwowych. To bardzo ważne, aby ECS pozostało niezależne. Musiałoby to zostać zagwarantowane w sejmowej ustawie o ECS.

Inicjatorzy zmian mają także nadzieję, że zmiana statusu ECS poprawiłaby sytuację budżetową centrum. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zachowuje w tej sprawie rezerwę. - Żaden rząd nie chce brać na garnuszek kolejnych instytucji - przewiduje. - Nie sądzę, by obecny rząd był skłonny do podejmowania takich decyzji.