Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Archiwum - 2014

2014

12.12.2014 Jarosław Sellin dla Fronda.pl: Rozumiem obie decyzje biskupów. Marsz to zadanie świeckich

fronda"Rozumiem biskupów, sick którzy wycofali się z komitetu honorowego marszu. Mogli odczuć, store że to dzieli Polaków. Marsz organizują politycy, w dużej mierze świeccy katolicy - i to jest nasze zadanie".

 

Portal Fronda.pl: Według najnowszego sondażu Bronisław Komorowski otrzymałby w wyborach prezydenckich 56 proc. głosów, Andrzej Duda ? 17 proc.

Jarosław Sellin, PiS: To sondaż dla mnie optymistyczny, jak widać tak zwana popularność Bronisława Komorowskiego, o wiele większa niż te 56 proc., nie przekłada się na wolę głosowania. Ten wynik oznacza, że szansa na drugą turę jest duża. Andrzej Duda nie jest jeszcze powszechnie znanym w Polsce politykiem. Prawo i Sprawiedliwość wykona jeszcze dużą pracę, by przedstawić Polakom jego walory i prezydencki format. 17 proc. jako punkt wyjścia to całkiem niezły wynik. Przypomnę, że Lech Kaczyński, na pół roku przed swoimi zwycięskimi wyborami prezydenckimi, miał 14 proc. poparcia. A jednak wygrał wybory. Był w dodatku politykiem o wiele bardziej znanym niż Andrzej Duda, powszechnie kojarzonym przez Polaków. Także wyniki tego sondażu to naprawdę dobry punkt wyjścia do rywalizacji z Bronisławem Komorowskim. Do rywalizacji, która może się okazać skuteczna.

 

Nawet na prawicy często słychać głosy, jakoby Bronisława Komorowskiego nie dało się pokonać. Nie są to zbyt fatalistyczne tezy?

Oczywiście. Nie angażowalibyśmy się tak, jak zamierzamy, w kampanię beznadziejną. Andrzej Duda ma wiele przewag nad Bronisławem Komorowskim. Będziemy je przez najbliższe miesiące przedstawiać. Przeprowadzimy bardzo intensywną kampanię, zarówno w mediach, jak i na bezpośrednich spotkaniach z ludźmi. Myślę, że przekonamy do tej kandydatury wielu Polaków.

 

Wybory prezydenckie są dość mało złożone. Nie ma obaw o ich sfałszowanie?

Każdych wyborów trzeba pilnować. Jesteśmy w sytuacji pogłębiającego się kryzysu zaufania obywateli do procedur demokratycznych, związanych z podejrzeniami fałszerstw. Bo te postępowały z wyborów na wybory. Zwracaliśmy już uwagę na wiele nieprawidłowości podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz podczas ostatnich wyborów do polskiego parlamentu. Trzeba pilnować nawet tak prostych wyborów, jak prezydenckie ? i postaramy się to zrobić.

Z wyborami samorządowymi problem był taki, że bardzo wielu naszych działaczy i aktywistów po prostu kandydowało. To były 32  tys. osób związanych z Prawem i Sprawiedliwością. Siłą rzeczy ograniczyło to liczbę tych, którzy mogliby pracować w obwodowych komisjach wyborczych czy jako mężowie zaufania. Wybory europejskie były o wiele lepiej obsadzone przez naszą partię w komisjach wyborczych. Nadchodzące wybory prezydenckie i parlamentarne także obsadzimy zdecydowanie lepiej.

 

Zapytam stosując język mediów liberalnych: czy Polska zostanie jutro podpalona?

Bardzo dziwię się politykom i dziennikarzom, którzy odkrywają, że Prawo i Sprawiedliwość organizuje 13 grudnia marsz. Robimy to przecież od czterech lat. Od czterech lat tego dnia mają miejsce potężne marsze, związane w pierwszej swojej części z chęcią przypomnienia o stanie wojennym i upamiętnienia jego ofiar. W drugiej części marsz jest wyrazem poparcia dla wolności, sprawiedliwości i demokracji. Upominamy się o odpowiednie standardy już od czterech lat. Zawsze dodajemy do tych marszów jakiś najbardziej aktualny kontekst. Była to na przykład walka o prawo dla katolików do posiadania własnej telewizji na Multipleksie, czyli Telewizji TRWAM. Innym razem upominaliśmy się o wolność słowa po różnych aferach czy incydentach związanych ze zwalnianiem dziennikarzy w konkretnych gazetach. Teraz najbardziej aktualną kwestią są właśnie ostatnie wybory. Nasze marsze zawsze są spokojne, dobrze pilnowane i zorganizowane. Na miejscu tych, którzy mówią o podpalaniu Polski, zastanowiłbym się, kto tę Polskę tak naprawdę dobija, kto powoduje, że coraz gorzej działają służby państwowe. A robią to rządzący, nie my.

 

Z komitetu honorowego marszu wycofali się wszyscy biskupi. Dlaczego?

Dobrze odebrałem decyzję biskupów o obecności w komitecie honorowym tego marszu. Uważam, że każdy obywatel Polski ma prawo do obywatelskiego zachowania. Nikogo nie można z tego prawa wyłączać i dotyczy to także hierarchii Kościoła. Jeżeli ktoś jest zaniepokojony sytuacją demokracji w Polsce, standardami wyborczymi, niedowładem państwa, zafałszowaniem wyborów ? to ma prawo tak właśnie zareagować i wyrazić swój sprzeciw wobec tych praktyk.

Oczywiście, marsz jest inicjatywą jak najbardziej polityczną. Nie rozumiem pani premier Ewy Kopacz, która jest oburzona tym, że robimy akcję polityczną. W moim przekonaniu polityka jest właśnie walką o dobro wspólne. Od tego jesteśmy. Jednak biskupi zaangażowani w tę inicjatywę mogli odczuć, że jest to przez niektórych źle oceniane i dzieli Polaków. Dlatego po prostu się wycofali. Rozumiem zarówno ich pierwszy gest obywatelski, którym się kierowali chcąc wesprzeć marsz, jak i to, że nie chcą być jednak formalnie w komitecie honorowym. Marsz jest organizowany przez polityków, oczywiście, w dużej mierze świeckich katolików. Powinni wziąć swoją aktywność polityczną na własny rachunek. Niekoniecznie trzeba szukać wsparcia hierarchów Kościoła. To jest nasze, świeckich, zadanie.

Rozmawiał Paweł Chmielewski

9.12.2014 Prawo Kalego wiecznie żywe

gpcPrawo i Sprawiedliwość miało dobry pomysł na sprawdzenie prawidłowości wykorzystywania środków publicznych przez posłów. Istotą było krzyżowe sprawdzanie parlamentarzystów jednej partii przez przedstawicieli partii drugiej. W tym modelu PiS sprawdzałoby np. PO, illness PO ? PiS, salve a PSL ? SLD etc. Niestety, propozycja ta została odrzucona, a my dziś znaleźliśmy się w sytuacji, w której kontrola wydatków na delegacje jest prowadzona przez marszałka Sejmu. To kuriozalne w sytuacji, gdy media wobec niego samego podnoszą wiele kwestii w związku z wątpliwym wydatkowaniem przez Sikorskiego pieniędzy publicznych ? zresztą nie pierwszy raz. Przykre jest to, że w opisywaniu problemów marszałka Sejmu i byłych parlamentarzystów PiS u media mainstreamowe nie stosują jednakowej miary. W tym ostatnim wypadku przez wiele dni pojawiały się informacje opatrywane tak mocnymi pojęciami, jak np. ?afera?. Gdy jednak chodzi o przekroczenia prawa przez ludzi układu rządzącego, okazuje się nagle, że zainteresowanie dziennikarzy w cudowny sposób gwałtownie spada. To zjawisko jest niestety od lat stałym elementem naszego krajobrazu medialno-politycznego.

05.12.2014 TVN24: O projekcie ustawy dot. zmian w Kodeksie Wyborczym

TVN24TVN24: PiS chce zmienić skład Państwowej Komisji Wyborczej, ambulance w ogóle chce zmienić prawo wyborcze, nurse ale jeden z głównych zapisów, to chce zmienić skład Państwowej Komisji Wyborczej. Obecnie skład tworzą po trzech sędziów oddelegowanych przez Trybunał Konstytucyjny, Naczelny Sąd Administracyjny i Sąd Najwyższy. Posłowie PiS chcieli by tych sędziów oddelegowanych przez te sądy było tyko trzech, pozostałych sześciu członków, żeby delegował Parlament a właściwie kluby poselskie.

Czytaj więcej...

11.12.2014 Haczyk na dyrektywę

nasz-dziennikSejmowa komisja wzywa rząd do rewizji stanowiska dotyczącego projektu szkodliwej dyrektywy Rady Unii Europejskiej, malady która pod pretekstem ochrony praw mniejszości homoseksualnych ingeruje w zawieranie umów między klientem a przedsiębiorcą.

Członkowie Komisji ds. Unii Europejskiej zwrócili uwagę, click że w ciągu sześciu lat, mind czyli od sformułowania przez rząd pozytywnego stanowiska w sprawie dyrektyw, zmieniły się okoliczności, które mogą zaważyć na tej regulacji. ? Podnoszono, że ze względu na trwający kryzys gospodarczy potrzeba wnikliwej analizy zawartej w projekcie propozycji rozszerzenia regulacji antydyskryminacyjnych na stosunki pomiędzy przedsiębiorcami a odbiorcami ich usług ? relacjonuje poseł Jarosław Sellin (PiS).

Ostatecznie komisja jednogłośnie przyjęła zaproponowany przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris oraz Centrum im. Adama Smitha dezyderat, który wzywa rząd do weryfikacji stanowiska w tej sprawie. ? Uznaliśmy w całości treść dezyderatu za słuszną. Każdy poseł głosował według swego uznania ?w sprawie głosowania stanowisko rządu nie było wiążące ? mówi poseł Mariusz Grad (PO).

Im nie wolno odmawiać

Zdaniem autorów dezyderatu, rozwiązania, jakie zakłada dyrektywa, stanowią daleko idące ograniczenie wolności gospodarczej oraz swobody umów chronionych przez Konstytucję RP. Przede wszystkim spowodują, że relacje między przedsiębiorcą a klientem zostaną poddane daleko idącym ograniczeniom w odniesieniu do osób charakteryzujących się określoną ?cechą chronioną?. Mowa tu zwłaszcza o ludziach o tzw. niestereotypowej orientacji seksualnej. Otóż odmowa zawarcia umowy z taką osobą będzie skutkować daleko idącą odpowiedzialnością finansową po stronie usługodawcy, którego niedoszły klient może posądzić o dyskryminację. Pomówiony o stosowanie takich praktyk przedsiębiorca będzie musiał udowodnić, że odmowa zawarcia transakcji była podyktowana względami niedyskryminacyjnymi. W przeciwnym wypadku narazi się na wysoką karę.

? Rozwiązanie takie będzie stanowić zachętę dla nękania przedsiębiorców masowymi pozwami, które narażać ich będą na dodatkowe wysokie koszty i poważnie utrudniać działalność ? uważają prawnicy. Najwięcej kontrowersji wzbudza, przewidziane dyrektywą, szczególne traktowanie osób oddających się praktykom homoseksualnym. A to właśnie, zaznaczają prawnicy, na aktywność tych lobby skarżą się głównie przedsiębiorcy w krajach, gdzie podobne rozwiązania zostały wprowadzone. W Wielkiej Brytanii, na podstawie analogicznych regulacji, zasądzono wysokie zadośćuczynienie od właścicieli hotelu w Cookham, w którym ? zgodnie z wewnętrznym regulaminem ? nie wynajmowano apartamentów parom niezamężnym (miało to miejsce, jeszcze zanim w Wielkiej Brytanii ustawowo zakwestionowano naturę małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny). W efekcie małżeństwo hotelarzy zostało zasądzone na wypłatę ogromnego zadośćuczynienia. Podobny los spotkał państwa Bullów, właścicieli hotelu w miejscowości Marazion w Kornwalii.

Lawina bankructw

Precedensy te na dużą skalę zaczęły wykorzystywać osoby żyjące w homoseksualnych konkubinatach. Masowo dokonywały rezerwacji pokojów w miejscach, o których z góry wiedziały, że regulamin przewiduje w takim przypadku odmowę. Strategia ta doprowadziła do bankructwa wielu przedsiębiorców.

W Kanadzie za przejaw niedozwolonej dyskryminacji uznano decyzję drukarni, która odmówiła wydruku koszulek z hasłami homolobby. ?Pragniemy zwrócić uwagę, że stanowisko przedsiębiorców niemieckich skłoniło rząd RFN do złożenia sprzeciwu wobec tego projektu. Wydaje się też, że panująca w kraju sytuacja gospodarcza bezwzględnie wymaga uwzględnienia przy formułowaniu polskiego stanowiska opinii środowiska, które będzie ponosić koszty ograniczeń swobody gospodarczej przewidywanych przez projekt dyrektywy? ? czytamy w dezyderacie sejmowej komisji.

Dokument Rady UE nie jest też niezbędny dla Polski, gdyż przepisy antydyskryminacyjne działają już w naszym prawie: unijne standardy implementowano do prawa polskiego ustawą z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania, zaś w roku 2012 inkorporowano Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, której jedną z podstawowych zasad jest właśnie zakaz dyskryminacji.

Ponadto, podnoszą prawnicy, dotychczasowe stanowisko rządu RP w sprawie dyrektywy zostało sformułowane w 2008 r. z całkowitym pominięciem opinii partnerów społecznych, w tym organizacji gospodarczych. Opracowano je wówczas w ciągu zaledwie dziewięciu dni. Projekt dyrektywy będzie przedmiotem obrad Rady Unii Europejskiej jeszcze w tym miesiącu.

Wniosek o ponowne rozpatrzenie polskiego stanowiska, przyjęty przez sejmową Komisję ds. UE, nie jest wiążący dla rządu. Warto przypomnieć, że sześć lat temu prace nad tym dokumentem zablokował sprzeciw części państw członkowskich, w tym RFN, Francji oraz Czech. Kraje te podnosiły, że przyjęcie dyrektywy wiązać się będzie z olbrzymimi kosztami gospodarczymi. Obecnie, w związku z rozpoczęciem nowej kadencji organów UE, rozważa się wznowienie prac nad tym projektem, co już spotkało się z masowym protestem europejskich organizacji pozarządowych. Z okazji Międzynarodowego Dnia Osób Niepełnosprawnych, obchodzonego 3 grudnia, ponad 100 organizacji pozarządowych z całej Europy, w tym 11 z Polski, wezwało przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude?a Junckera do rezygnacji z dalszych prac nad dyrektywą. Tego dnia oficjalnie wręczono mu list otwarty w tej sprawie. Wśród sygnatariuszy są organizacje katolickie, pro-life z krajów członkowskich, a także Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris i Centrum im. Adama Smitha.

8.12.2014 Pomorze nie takie platformerskie jak przewidywano? Sellin: „Matecznik PO został mocno nadwyrężony. PiS przejmuje kolejne powiaty”

wpolityceNie było takiego wydarzenia w historii samorządów ostatnich kilkunastu lat, remedy że Platforma została zmuszona przejść do opozycji w tylu powiatach ? mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jarosław Sellin, medicine pomorski poseł PiS.

 

wPolityce.pl: PO przewodzi w pomorskim sejmiku, buy Paweł Adamowicz nadal rządzi Gdańskiem, Gdynia pozostała w rękach Wojciecha Szczurka, w Słupsku zadomowił się Robert Biedroń, a w graniczącym z woj. pomorskim Elblągu PiS utraciło prezydenturę na rzecz kandydata PO-PSL. Czy Pomorze pozostaje dla PiS bastionem nie do zdobycia?

Jarosław Sellin: Nawet w miastach, które pan wymienił znacząco wzmocniliśmy się. W Gdyni potroiliśmy swoją reprezentację radnych, a w Gdańsku Adamowicz łatwo nie wygrał ? był zmuszony do drugiej tury, w której Andrzej Jaworski deptał mu po piętach. Ale najważniejsza informacja jest taka, że Platforma Obywatelska na Pomorzu - w tym jej mateczniku, jak sama powtarza od lat, w którym od 12 lat miała praktycznie monopol ? straciła władzę w sześciu powiatach kaszubsko-kociewskich, a być może dojdzie do tego kolejny.

Jak wygląda ten odbity przez PiS teren?
Platforma została zepchnięta przez nas do opozycji w powiecie wejherowskim ? to największy powiat ziemski Pomorza, gdzie mieszka ćwierć miliona ludzi, a także w powiatach puckim, lęborskim, kartuskim i tczewskim. Do tego dojdzie jeszcze jeden powiat, o którym na razie nie mogę mówić, bo trwają w nim rozmowy koalicyjne. Na poziomie radnych powiatu PiS poszło w tym rejonie w górę od kilku do 28 procent, a PO spadła nawet o kilkanaście procent. Nie było takiego wydarzenia w historii samorządów ostatnich kilkunastu lat, że Platforma została zmuszona przejść do opozycji w tylu powiatach.

Czytaj więcej...