Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Artykuły i wywiady

8.10.2017 CZTERY PYTANIA DO... Jarosława Sellina o rozmowach prezydenta Dudy z prezesem PiS ws. sądów: "Nie sądzę, żeby to było finalne spotkanie"

wpolitycePan prezydent i pan prezes umówili się bowiem na to, że poprawki Prawa i Sprawiedliwości do ustaw prezydenckich będą miały formę pisemną i kiedy pan prezydent z nimi się zapozna być może będzie chciał jeszcze porozmawiać i dowiedzieć się o szczegóły rozwiązań, które zaproponujemy. Stąd kolejne spotkania są możliwe —mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jarosław Sellin, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego.

 

wPolityce.pl: Piątkowe spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim można uznać jako finalne, które doprowadzi ostatecznie do reformy wymiaru sprawiedliwości, na której zależy obozowi dobrej zmiany?
Jarosław Sellin: Im więcej spotkań tym lepiej, ale nie sądzę, żeby to było finalne spotkanie. Pan prezydent i pan prezes umówili się bowiem na to, że poprawki Prawa i Sprawiedliwości do ustaw prezydenckich będą miały formę pisemną i kiedy pan prezydent z nimi się zapozna być może będzie chciał jeszcze porozmawiać i dowiedzieć się o szczegóły rozwiązań, które zaproponujemy. Stąd kolejne spotkania są możliwe. To dobre, jeśli politycy, którzy mają największy wpływ na rzeczywistość polityczną w Polsce spotykają się jak najczęściej.


Opinia publiczna odbiera tę sytuację jako spór w obozie dobrej zmiany.
Od dwóch lat pan prezydent podpisywał zdecydowaną większość, bo ponad 90 procent naszych ustawowych propozycji, które przedstawiliśmy w ramach szerokiej reformy państwa jako środowisko rządzące. Zgadzał się na nie, bo przecież wywodzi się z tego samego obozu politycznego. To samo mniej więcej proponowaliśmy Polakom w kampaniach prezydenckiej i parlamentarnej. Poważna rozbieżność nastąpiła tylko w kwestii reformy wymiaru sprawiedliwości. Ale proszę zwrócić uwagę, że ta reforma zaczęła się dzięki podpisowi prezydenta pod ustawą o sądach powszechnych, która z punktu widzenia przeciętnego obywatela jest najważniejsza. Obecny spór dotyczy szczytów władzy sędziowskiej, czyli KRS i SN. Pan prezydent miał prawo do odrębnego zdania i wyraził je w postaci weta oraz własnych projektów, do których podchodzimy jako obóz zjednoczonej prawicy spokojnie i poważnie. One są ważnym punktem wyjścia do wypracowania kompromisu, czemu dali wyraz politycy po piątkowym spotkaniu w swoich oficjalnych oświadczeniach.

 

Perspektywa jest jak najbardziej optymistyczna, padły jednak słowa o incydencie.
Można interpretować słowo incydent jako stwierdzenie faktu, że w porównaniu ze wszystkimi dotychczasowymi projektami reformatorskimi, które zgłaszaliśmy do pana prezydenta i były przez niego podpisywane, w tym przypadku było inaczej. W porównaniu z popieraniem całego projektu reformatorskiego, który od dwóch lat realizujemy to był incydent. To jedyna taka rzecz, obok ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych, w stosunku do której pan prezydent zastosował weto.

 

Jak odebrał Pan słowa pana prezydenta z wywiadu dla tygodnika „Do Rzeczy" o atakach na niego ze strony jednego z koalicjantów PiS?
Jako poseł PiS i wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego i członek rządu, który utworzył obóz dobrej zmiany mogę zapewnić pana prezydenta i jego najbliższych współpracowników, że nawet w kuluarowych rozmowach, które często prowadzimy, nie zauważyłem żadnej skłonności u kogokolwiek do chęci atakowania pana prezydenta.