Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Artykuły i wywiady

01.06.2017 Jarosław Sellin: „W czasie kongresu PiS nie padały puste słowa, ale konkretne podsumowanie naszych dokonań”

wpolityceTam nie ma żadnej wizji Polski. Niestety, od czasu naszej wygranej wyborczej sprzed dwóch lat, mamy cały czas taką samą sytuację, że PO niczego Polakom nie oferuje, nie prezentuje żadnej wizji i programu. My moglibyśmy nawet się spierać, bo chcielibyśmy, tylko nie mamy z czym— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl wiceminister kultury Jarosław Sellin (PiS).

wPolityce.pl: Jakie są Pana pierwsze oceny po kongresie Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Prawicy?
Jarosław Sellin: W czasie przemówień nie padały puste słowa, ale konkretne podsumowanie tego, co udało nam się zrobić przez ostatnie półtora roku. To były też konkrety związane z tym, co jeszcze należy zrobić i do czego jeszcze należy się zobowiązać wobec narodu. Pokazaliśmy, że jesteśmy formacją, która służy Polakom, rozwiązuje realne problemy i przywraca państwo do roli służebnej. Dokonujemy tego przez ostatni czas i będziemy robić dalej.

 

Dużo uwagi poświęcono także kulturze. Zapewne było to dla pana, jako wiceminister w resorcie kultury, ważna część podczas kongresu?
Jestem mile zaskoczony tymi wieloma elementami, i ocennymi, i postulatywnymi, które były zawarte w przemówieniu prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Znalazło się w nim wiele istotnych kwestii, na których rzeczywiście nam zależy: jeśli chodzi o ochronę zabytków, powołanie Polskiej Akademii Literatury, zachęty dla filmowców, 50 proc. koszt uzyskania przychodu dla artystów, odebrany przez władze PO. Te wszystkie rzeczy w wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego się znalazły i widziałem nawet wśród uczestników kongresu lekkie zdziwienie, że te sprawy kultury pan prezes poruszył, ale były także gratulacje pod adresem wicepremiera Glińskiego i moim, że to co robimy, jest po prostu zauważone. Cieszę się z tego, ponieważ są to istotne zobowiązania które maj polepszyć tez możliwość tworzenia dzieł kultury polskiej.

 

 

Padło ze strony wicepremiera Mateusza Morawieckiego wiele ambitnych słów o gospodarce, a także podkreśleniu pomocy dla przedsiębiorców, co wyraził z kolei wicepremier Jarosław Gowin. Czy można ten ważny wątek kongresu sprowadzić do słów, że obozowi rządzącemu zależy na przywróceniu gospodarki obywatelom?
To jest właśnie to, co powiedział Morawiecki, że nie wolno oddzielać gospodarki od społeczeństwa, że one muszą ze sobą współgrać. Gospodarka ma służyć społeczeństwu po to, żeby społeczeństwo mogło aktywnie włączać się w budowanie potencjału gospodarczego. To jest symbioza, lecz do tej pory, przed naszymi rządami, patrzono na to odrębnie. Po to jest również gospodarka i zamożność, by rozwiązywać problemy społeczne, i my to robimy. Tutaj chodzi przecież o rozwiązanie najbardziej elementarnych problemów, które utrzymywały Polaków nawet w nędzy. My tę nędzę, jeżeli chodzi o dzieci zlikwidowaliśmy w 94 proc, zwiększyliśmy możliwość większego popytu konsumpcyjnego w polskich rodzinach poprzez nie tylko 500+, ale także podwyższenie płacy minimalnej, płacy godzinowej i najniższej emerytury. To powoduje, ze jesteśmy na ścieżce, na które być powinniśmy. Gospodarka ma służyć obywatelom, by coraz lepiej i godniej żyli. To są koła zamachowe, które się wzajemnie napędzają. To bardzo spójne myślenie, które nie charakteryzowało naszych poprzedników, a dla nas są oczywiste.

 

Nie obawia się Pan, że pojawiające się w czasie kongresu nawiązania do jakichś błędów i niepowodzeń mogą w jakiś sposób Prawu i Sprawiedliwości zaszkodzić?
Po pierwsze, nie jestem bojaźliwy, więc dlaczego miałbym się obawiać? A po drugie, to jest oczywiste, bo przecież, jak powiedział prezes Kaczyński, ludzie nie są doskonali, każdy ma jakieś wady i zawsze trzeba umieć je wychwycić. Na tym polega też praca zespołowa, że wzajemnie się obserwujemy i wskazujemy gdzie jest jakaś słabość czy błąd, albo brak kompetencji i to trzeba nieustannie naprawiać. Można powiedzieć, że to powtarzana śpiewka, ale konieczność jej powtarzania jest oczywista dla każdego poważnego polityka. Akurat prezes Kaczyński jest na to wyjątkowo wrażliwy, zawsze to powtarza i powtarzać będzie, że trzeba naprawiać niedociągnięcia, a one często mają charakter wręcz personalny. Musimy zdawać sobie z tego sprawę i w ogóle mnie to nie dziwi. Gdyby tego nie było, to by oznaczało, że popadamy w jakąś pychę.


Dzisiaj ważne spotkanie partyjne przeprowadziła również Platforma Obywatelska. Oceniając te spotkania, to czy możemy powiedzieć, że zderzyły się ze sobą dwie całkowicie odmienne wizje Polski?
Tam nie ma żadnej wizji Polski. Niestety, od czasu naszej wygranej wyborczej sprzed dwóch lat, mamy cały czas taką samą sytuację, że PO niczego Polakom nie oferuje, nie prezentuje żadnej wizji i programu. My moglibyśmy nawet się spierać, bo chcielibyśmy, tylko nie mamy z czym. Natomiast jedyną racją bytu politycznego PO jest dzisiaj wzmaganie „antypisowskich" emocji. Mało tego, prawie wszystkie siły opozycyjne wzajemnie się tym nakręcają. Przecież na tym polega rywalizacja pomiędzy Platformą, Nowoczesną, a np. KOD-em, kto jest silniejszym „antypisem". Wyłącznie taką narrację próbują się legitymizować wobec własnego elektoratu. To kompletnie destruktywne i dzielące Polskę, uniemożliwiające budowanie konsesusu w jakiejkolwiek sprawie. A taka zgoda w paru kwestiach ewidentnie by się przydała w imię spójnego interesu narodowego. Ale jak widać, na razie nie ma na to szans, dopóki opozycja jest właśnie totalna, bo przecież sama zresztą tak siebie nazwała i nie zacznie pracować nad pozytywnym programem dla Polaków.