Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Artykuły i wywiady

24.05.2017 Jarosław Sellin o ściąganiu abonamentu: Jeśli operatorzy nie dostarczą danych klientów - złamią prawo

zetlogo„Media publiczne wypełniają rolę kulturową. W tym sensie powinny być utrzymywane solidarnie przez wszystkich. Jak np. Muzeum Narodowe, czy Filharmonia Narodowa, choć nie wszyscy te miejsca odwiedzają" – mówi Gość Radia ZET, wiceminister kultury Jarosław Sellin. Zaznacza, że jeżeli operatorzy telewizyjni nie udostępnią danych swoich klientów, to będą łamać prawo. „To ma konsekwencje" – dodaje. Gość Konrada Piaseckiego zapowiada, że będzie zachęta finansowa. „Platformy cyfrowe i telewizje kablowe będą miały drobny zysk za przekazywanie danych do Poczty Polskiej" – mówi polityk. „Ustawa o ochronie danych osobowych mówi, że jest możliwość przetwarzania danych bez zgody osoby, której dotyczą, jeżeli jest to niezbędne do zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa. Takie prawo będzie. To daje możliwość udostępnienia prostych danych osobowych - imienia, nazwiska i adresu" – tłumaczy. Sellin zaznacza, że abonament w Polsce nie jest zbyt wysoki, więc „ludzie szybko się zorientują, że 1/6 kwoty, którą i tak płacą co miesiąc, to nie jest istotne obciążenie". Pytany przez Konrada Piaseckiego o kondycję mediów publicznych odpowiada, że „przy kryzysie poboru abonamentu i tak TVP robi wszystko, żeby misję wypełniać". WYSŁUCHAJ NAGRANIA AUDYCJI

 

Konrad Piasecki: Sekretarz stanu w resorcie kultury, polityki PiS, Jarosław Selin gościem Radia ZET, dzień dobry, witam.

Jarosław Sellin: Dzień dobry.

 

Zanim o kulturze chciałem zapytać, czy wierzy pan, że pod rządami PiS państwo przestało być państwem teoretycznym?

Zdecydowanie tak. Państwo służy obywatelom, podejmujemy decyzje, co do których się zobowiązaliśmy w kampanii wyborczej, decyzje oczekiwane przez Polaków i konsekwentnie realizujemy nasz program i właśnie tak powinno rządzenie wyglądać.

 Zanim o kulturze chciałem zapytać, czy wierzy pan, że pod rządami PiS państwo przestało być państwem teoretycznym?

Zdecydowanie tak. Państwo służy obywatelom, podejmujemy decyzje, co do których się zobowiązaliśmy w kampanii wyborczej, decyzje oczekiwane przez Polaków i konsekwentnie realizujemy nasz program i właśnie tak powinno rządzenie wyglądać.

 

Bo jak wczoraj usłyszałem, że przez rok służby ministra Ziobry nie były w stanie pokazać służbom ministra Błaszczaka dowodu przestępstwa policjanta, pomyślałem sobie, że w sferze państwa teoretycznego właściwie niewiele się zmieniło od czasu, kiedy minister Sienkiewicz narzekał na to, że Polska jest Polską resortową i jedni ministrowie z innymi ministrami kompletnie nie współpracują.

Panie redaktorze, prokuratura to nie są służby ministra Ziobry.

 

A czyje?

Prokuratura to prokuratura.

 

Ale prokuratorem generalnym jest minister Ziobro.

Prokuratorem generalnym jest minister Ziobro.

I on nadzoruje śledztwa, również śledztwo w sprawie wrocławskiej.

Ale nie wchodzi w szczegóły, nie ingeruje, pozwala działać prokuratorom.

 

Ale pana to nie szokuje? Że prokuratorzy mają dowód ewidentnego przestępstwa i pozwalają na to żeby policjant, który tego przestępstwa się dopuścił spokojnie w policji pracował, bo mnie to szokuje?

Mnie to szokowało to, co zobaczyłem rzeczywiście i konsekwencje wobec bezpośrednich winowajców zostały wyciągnięte...

 

A komendant policji powiedział, że przez rok służby policyjne, kontrole nie były w stanie doprosić się od prokuratury tego nagrania.

Prawdopodobnie nikt tego nagrania nie znał z osób publicznych, poza właśnie prokuraturą, która trzymała te rzeczy, jako dowód w sprawie. I chciała pewnie dokończyć sprawę, dokończyć poszukiwania dowodów.

 

I to właśnie mogłoby świadczyć o teoretyczności państwa.

No prokuratura też mówi, że dużo nowych wniosków dowodowych wnosiła rodzina i trzeba było sprawę kontynuować. Nie potrafię powiedzieć, jak wyglądały dokładnie kulisy, jaki był plan działań prokuratury i harmonogram działań. Natomiast rzeczywiście materiał, który ujawniono jest bulwersujący i wymagał natychmiastowej reakcji. My w takich sytuacjach jednak reagujemy, nie zamiatamy sprawy pod dywan. Jest reakcja personalna, jest również debata dzisiaj w sejmie, na nasz wniosek.

 

Panie ministrze, ale jednak przez rok tę sprawę ktoś pod dywan zamiatał?

Nie.

 

Nie twierdzę, że były, nie twierdzę, że był to minister, czy wiceminister, ale tę sprawę przez rok próbowano jednak zatuszować, na takim, czy innym szczeblu.

Ja przypuszczam, że nikt tego materiału bulwersującego nie znał przed ujawnieniem przez media, poza prokuraturą.

 

Ale to nie jest zadziwiające, najdelikatniej mówiąc.

Poza prokuraturą, panie redaktorze.

 

Ale to też nie jest zadziwiające?

No może zadziwiające jest, że coś wypłynęło z prokuratury. Bo prokuratura, moim zdaniem, powinna była spokojnie sprawę dokończyć i wnieść akt oskarżenia.

 

Czyli niedobrze, że ujawniono...

Również w oparciu o ten materiał. W gruncie rzeczy dobrze, bo zawsze tak jest, że jak jakaś bulwersująca sprawa, która wymaga szybkiej reakcji jest ujawniana przez media, to moim zdaniem dobrze dla życia publicznego.

 

Miałem wczoraj takie wrażenie, że jeśli chodzi o teoretyczność państwa, to ona okazuje się znacznie dłuższa i znacznie bardziej rozległa niż rządy jednej formacji.

Nasze państwo nie jest teoretyczne, umiemy podejmować decyzje. Mamy też wolę polityczną zmian i również nasz lider gwarantuje to, że to państwo teoretyczne nie jest.

 

No tak, też kultura ostatnio dowodzi, że z teoretycznością państwa i praktycznością mamy liczne problemy. Festiwal w Opolu, zmiany w Teatrze Starym, mamy protesty, mamy oświadczenia, mamy wczoraj oświadczenia najważniejszych polskich reżyserów teatralnych, dlaczego polityczna wojna z taką mocą wkroczyła w świat kultury?

Ja nie wiem, czy mamy do czynienia z protestem najważniejszych polskich reżyserów teatralnych.

 

Ale kluczowe nazwiska jednak pojawiają się w oświadczeniu, w którym, tylko przypomnę jest mowa o tym, że „strategia władzy to strategia na wyciszenie nurtu krytycznego wobec niej i narzucanie instytucjom jedynego, słusznego kierunku, zgodnego z linią polityczną rządzących".

Panie redaktorze, jest naturalne, że w instytucjach kultury wygasają po jakimś czasie kadencje dyrektorów i wtedy jest moment, kiedy się powołuje komisję konkursową. Komisja konkursowa złożona jest z fachowców, przedstawia jakieś rekomendacje, do konkursu się można zgłosić. I w skutek tych rekomendacji minister podejmuje decyzje, albo inny organ zarządzający daną instytucją kultury, podejmuje decyzje, kto jest dyrektorem. Ja nie rozumiem tej histerii. Czy zdaniem części środowiska na przykład teatralnego pewni dyrektorzy są immunizowani na to, że nie będą funkcji dyrektorskiej przez jakiś czas pełnić, albo już w ogóle? Moim zdaniem tak nie jest.

 

Tylko pytanie, czy jeśli się takiego reżysera, jak Jan Klata zwalnia z Teatru Starego, czy to jest dobra decyzja?

Co znaczy zwalnia? Nikt go nie zwalnia. Jemu kadencja wygasła panie redaktorze.

 

Ale można ją przedłużyć. A się jej nie przedłuża.

Ale można też nie przedłużać.

 

Powołuje się człowieka, o którym środowisko teatralne mówi nie mamy pojęcia kto to jest.

Jan Klata się zgodził wystartować w tym konkursie. Wystartowało kilka osób i komisja konkursowa uznała, że lepszy program działania Teatru Starego w Krakowie przedstawił inny kandydat i zarekomendowała innego kandydata.

 

A nie martwi pana, że tak głęboko wchodzicie, że wchodzicie w tak głębokie spory z tak istotnymi osobami, nawet jeśli pan mówi, że one nie są najważniejsze dla środowiska teatralnego?

My żadnego sporu nie animujemy. To niepotrzebnie część, podkreślam część, bo to też nie jest tak, wmawia się nam często, że jakieś całe środowisko albo prawników, albo całe środowisko nauczycieli, albo całe środowisko lekarzy, albo całe środowisko reżyserów jest przeciwko...

 

No tak, ale jeśli mamy

Część panie redaktorze, część, choć głośna.

 

Jeśli mamy pod jednym oświadczeniem takie nazwiska, jak Glińska, Cywińska, Lupa, Jarzyna, Poniedziałek, Chyra, to są jednak nazwiska, które w świecie i w środowisku teatralnym są absolutnie kluczowe.

Nie przeczę temu, aczkolwiek można też jakiś wspólny mianownik powiedzmy, no można powiedzieć nawet światopoglądowy dla tych ludzi znaleźć i trochę się też nie dziwię, że stawiają jakiś opór wobec naszych decyzji, bo my jesteśmy siłą konserwatywną, a być może, przepraszam jeśli się w przypadku niektórych nazwisk, które pan wymienił pomylę, ale być może wspólnym mianownikiem tych wszystkich osób, które pan wymienił, jest szeroko rozumiany światopogląd lewicowo-liberalny.

 

Tak, tylko pytanie, czy konserwatyzm w świecie sztuki to jest coś, co popycha sztukę do przodu i kulturę i teatr.

Ja znam wielu wybitnych pisarzy, twórców, ludzi o wrażliwości konserwatywnej i wręcz twierdzę, że kontakt z dziełami przez nich tworzonymi bardzo mocno pogłębia wiedzę o świecie.

 

Jeśli chodzi o konserwatyzm to Opole nie dowodzi konserwatyzmu, bo festiwalu w Opolu, który był taką kotwicą dla polskiej piosenki w tym roku w Opolu nie będzie. Uważa pan, że Jacek Kurski dobrze to rozegrał?

Uważam, że dobrze może by było żeby prezydent Opola, młody człowiek, który chyba pierwszy raz jest, pierwszą kadencję sprawuje tę funkcję był w tym przypadku konserwatystą i uznał, że jeśli 54 lata w jego mieści był festiwal w Opolu i wszyscy Opole, jako miasto kojarzą ze stolicą polskiej piosenki, to może warto działać w taki sposób żeby dalej Opole było kojarzone ze stolicą polskiej piosenki.

 

Tylko, że mam wrażenie, że telewizja polska i jej prezes, jeśli chodzi o kontakty z Opolem i kontakty z artystami nie wykazali się właściwą sobie delikatnością, wyczuciem i gracją i stąd ten konflikt.

Nie wiem o czym pan mówi, bo słuchałem nawet takiego dłuższego wywiadu z prezesem telewizji i mówił o tym, że zabiegał o to żeby z Opolem podpisać kontrakt na najbliższe trzy lata na realizację festiwalu, z niezrozumiałych względów prezydent Opola zgodził się na podpisanie tego kontraktu tylko na rok, w dodatku zrobił to późno, bo pod koniec kwietnia, przecież takie wydarzenie się przygotowuje dosyć długo. I w dodatku teraz zerwał tę umowę.

 

Ale czy panu, człowiekowi kultury, nie otwiera się, mówiąc kolokwialnie nóż w kieszeni, jak pan widzi taką sytuację, że wycina się z koncertu nadawanego przez telewizję publiczną Natalię Przybysz, bo Natalia Przybysz światopoglądowo nie podoba się prezesowi.

A dlaczego pan twierdzi, że wycina, bo ja nic o tym nie wiem.

 

Jest, była taka sytuacja. I artyści też przeciwko temu protestowali.

Ale gdzie?

 

Był w telewizji publicznej koncert z udziałem Natalii Przybysz i Natalię Przybysz ocenzurowano, wycięto z tego koncertu, bo ideologicznie nie podoba się władzom TVP.

Ja tej sytuacji nie znam, więc trudno mi się wypowiadać.

 

Ale to byłaby dobra sytuacja?

Natalia Przybysz to jest piosenkarka, tak? Popowa.

 

Tak, piosenkarka, która przyznała się do tego, że...

Popowa piosenkarka.

...popowa piosenkarka, która przyznała się do tego, że dokonała aborcji.

Przepraszam, przepraszam bardzo, słabo i przepraszam też słuchaczy, ale słabo znam tę rzeczywistość popkultury.

 

Zespół Sistars kiedyś był i ona w nim śpiewała. Ja też przyznaję się do potężnych braków wiedzy w tej sprawie.

Więc ja po prostu nie znam tej sprawy, tej historii, tej sytuacji, też słabo znam twórczość pani Natalii Przybysz.

 

A jak pan obserwuje telewizję publiczną, teraz do człowieka kultury, ale też do człowieka polityki pytanie, jak pan obserwuje telewizję publiczną to sądzi pan, że taka telewizja publiczna, jaką mamy dzisiaj, to jest telewizja, która jest wzorcem medium, na który każdy obowiązkowo powinien płacić abonament?

Wie pan, przy właśnie kryzysie poboru abonamentu i słabym finansowaniu telewizji publicznej ze środków publicznych uważam, że i tak telewizja robi wszystko żeby misję wypełniać. Ja obserwuję często programy telewizji Kultura, TVP Kultura, czy TVP Historia i znajduję tam bardzo ciekawą ofertę programową.

 

Ale czy telewizja, która tak, co rozumiem, wyciąga rękę po pieniądze podatnika, czy tego, który ma płacić abonament nie powinna jednak politycznie starać się zachować więcej niezależności, więcej linii środkowej, a nie być telewizją, która tak bardzo wali obuchem po głowie jedną stronę, że nawet prawicowi publicyści mówią: e, chyba przesadzacie.

Ja wiem, że politycy i dziennikarze przede wszystkim koncentrują swoją uwagę na tym wymiarze informacyjno-publicystycznym mediów publicznych.

 

No bo on jest bardzo ważny.

To prawda, nie przeczę temu. Ja jednak zwracam...

 

I podoba się panu ta sfera?

Zaraz do tego, ja jednak zwracam uwagę na to, że media publiczne wypełniają, z mojego punktu widzenia, przede wszystkim rolę kulturową i w tym sensie powinny być utrzymywane przez wszystkich, solidarnie, tak, jak są utrzymywane Opera Narodowa, Teatr Narodowy, Muzeum Narodowe, choć nie wszyscy te miejsca odwiedzają. Znam Polaków, którzy nigdy nie byli w Operze Narodowej w Teatrze Narodowym, czy w Muzeum Narodowym, a jednak wszyscy te instytucje utrzymują.

 

Zgoda, ale przyzna pan, że koncerty w Filharmonii Narodowej są znacznie mniej politycznie zaangażowane niż programy telewizji publicznej.

No tak, oczywiście, że media mają to do siebie, że nie tylko prezentują kulturę, ale też organizują debatę publiczną.

 

Jednak Brahms i Mozart to nie to samo, co Jacek Kurski.

Organizują debatę publiczną i tutaj wokół tego jest rzeczywiście najwięcej emocji.

 

A co zrobicie z protestami operatorów platform cyfrowych i kablówek, oni mówią, że nie udostępnią danych swoich klientów dla potrzeb pobierania abonamentu, bo nie pozwala im na to prawo, że to jest złamanie ustawy o danych osobowych.

Nieprawda, panie redaktorze. Ustawa o ochronie danych osobowych mówi, że jest możliwość przetwarzania danych bez zgody osoby, której dotyczą, jeżeli jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa. I takie prawo będzie i ono daje taką możliwość udostępnienia tych prostych danych osobowych, nie tajemnic umów handlowych między klientem a operatorem telewizji kablowej czy platformy cyfrowej, tylko prostych danych: adresu, imienia, nazwiska i adresu.

 

Ale co zrobicie, jak oni powiedzą nie, nie udostępnimy.

Będą łamać prawo.

 

I?

I to ma konsekwencje.

 

Jakiego typu?

Nie wiem, ale łamanie prawa zawsze ma jakąś konsekwencję.

 

Ale będziecie pozywać ich do sądów, będziecie oddawać sprawę do prokuratury.

Na razie wolimy mówić o tym, że po pierwsze, no będzie to wynikało z prawa, że będą musieli te dane dostarczyć, a po drugie będzie też zachęta finansowa. Te platformy cyfrowe i telewizje kablowe za tę drobną usługę przekazywaną do Poczty Polskiej, też będą miały drobny zysk.

 

Chociaż też wielką stratę, bo wielu klientów ich mówi, że nie będzie, nie chce płacić abonamentu i zrezygnuje po prostu z telewizji kablowych i platform cyfrowych.

Moim zdaniem jest to mit, bo to jest taki początkowy być może, początkowa być może obawa, że to się wiąże z jakimś potężnym obciążeniem finansowym. Abonament w Polsce nie jest zbyt wysoki w porównaniu z krajami, innymi krajami europejskimi i ludzie się szybko zorientują, że jedna piąta, czy jedna szósta tej kwoty, którą płacą i tak co miesiąc na telewizję, platformę cyfrową, bądź telewizję kablową to nie jest istotne obciążenie.

 

Różnie bywa z tą jedną piątą...

Ja wiem...

 

...bo najtańsze kablówki naprawdę są bardzo tanie i nawet tańsze niż abonament. Jarosław Selin, dziękuję bardzo.

 

 

Lepiej byłoby, żeby 11 listopada wszyscy mieli możność koncentrowania swojej uwagi wyłącznie na przeżywaniu 100 rocznicy odzyskania niepodległości. Nie mieszajmy tego z wyborami lub z referendum – mówi wiceminister kultury i pełnomocnik rządu ds. obchodów Stulecia Odzyskania Niepodległości RP Jarosław Sellin. Polityk był pytany w internetowej części programu „Gość Radia ZET" o pomysł referendalny prezydenta. Sellin dodaje, że ważne także są tu względy praktyczne. Np. politycy chcą uczestniczyć w centralnych uroczystościach, ale mieszkają w innych miastach i chcieliby też głosować – tłumaczy. Lepiej byłoby nie mieszać tej celebry z jakimiś wydarzeniami politycznymi. Warto rozdzielić te sprawy – ocenia polityk PiS. Zaznacza, że oczywiście ostateczna decyzja w tej sprawie należy do Kancelarii Prezydenta.

Pytany o obchody 100-lecia odzyskania niepodległości odpowiada, że warto w jakimś momencie zaprosić wszystkich przywódców i głowy państw Europy Środkowo-Wschodniej. Może jakiś bal prezydenta, jakiś wielki koncert – dodaje.

Jarosław Sellin był także pytany o prezydent Warszawy, która wydawał zakaz protestowania przeciw „Klątwie". Jego zdaniem to ograniczenie wolności. Jego zdaniem chętni powinni protestować przed warszawskim ratuszem, a nie teatrem.

Wiadomości TVP? Dostrzegam pazur polityczny w programach informacyjnych, zwłaszcza w Wiadomościach, ale dostrzegam też rezygnację z tematów tabloidowych, które były plagą w poprzednich latach – odpowiada wiceminister kultury.