Białoruś chce pozbawić ochrony tysiące zabytków polskiej kultury.
Białoruskie portale ujawniły jedno z zarządzeń Mińskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego dotyczące skreślenia szeregu obiektów z listy państwowych zabytków.
Portal Nasza Niwa określa akcję białoruskich władz jako „potajemne” działania mające dokonać „masowej czystki” na liście zabytków. Jak wynika z danych, z rejonu kleckiego w obwodzie mińskim z listy zabytków ma być usuniętych 7 obiektów (23 proc.). Portal zwraca uwagę, że „utrata statusu dotyczy niemal wyłącznie majątków szlacheckich i kompleksów parkowych”. Z listy zabytków mają zniknąć m.in. drewniany klasycystyczny pałac Radziwiłłów, pozostałości dworu Woyniłłowiczów w Kuncewszczyźnie, a także zabytkowe majątki Jeleńskich w Tuczy, Wendorffów w Gołynce, Czarnockich i Łobockich.
Poseł Jan Dziedziczak, były pełnomocnik rządu do spraw Polonii i Polaków za granicą, zwraca uwagę, że to przejaw niszczenia dziedzictwa kulturowego przez władze Białorusi. Działania te są podejmowane w ostatnich latach i wpisują się w szerszą politykę tego kraju. – Jest to oczywiście związane z sowietyzacją tego reżimu. Dla niego korzenie są tylko sowieckie i historia Białorusi rozpoczęła się wraz z przyłączeniem tych terenów do Związku Sowieckiego. Prawdziwe dzieje tych ziem nie mają dla białoruskich władz żadnego znaczenia – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” parlamentarzysta.
W ocenie byłego wiceministra kultury Jarosława Sellina współpraca, jeśli chodzi o obiekty polskiego dziedzictwa kulturowego na Kresach, była stosunkowo dobra do 2020 r., czyli do sfałszowanych przez Alaksandra Łukaszenkę wyborów i represji, które wówczas nasiliły się wobec jego narodu. – Na corocznych spotkaniach podejmowano 20-30 różnych decyzji dotyczących zabezpieczenia, konserwacji, upamiętnienia dziedzictwa kulturowego. Strona białoruska była otwarta. Przekazywaliśmy środki finansowe na konserwację obiektów sakralnych, dworów, pałaców, książek w bibliotekach, dzieł sztuki, upamiętnień – wylicza nasz rozmówca.
Były wiceminister kultury zaznacza, że od sześciu lat widać brak możliwości współpracy na jakiejkolwiek płaszczyźnie. Tym bardziej że w 2021 r. zaczął się hybrydowy atak na granicy, który trwa do dzisiaj. – Wtedy zaczęły się też prowokacje związane z cmentarzami polskich żołnierzy, AK-owców, likwidacja tych cmentarzy. A Łukaszenka wzmaga nastroje przeciwko Polakom żyjącym na Białorusi, prześladuje polskie organizacje – informuje Jarosław Sellin.
Jeśli chodzi o wyznaczniki aktualnej polityki historycznej prowadzonej przez Białoruś, wskazuje się na przemówienie prezydenta Łukaszenki ze stycznia 2022 r. Białoruski przywódca oświadczył wtedy, że wszyscy szukają na terenie jego kraju swoich historycznych ziem. Stwierdził, że należy uznać, iż miało miejsce planowe niszczenie odrębności kulturowej i etnicznej Białorusinów. „Nazwijmy na przykład okres Rzeczypospolitej Obojga Narodów w podręcznikach do historii, na zamkach i w muzeach – okupacją ziem białoruskich przez Polaków. Etnocydem [ludobójstwo kulturowe – przyp. red.] Białorusinów. Ale co to oznaczało dla naszych przodków? Ich język ojczysty, kultura i wiara zostały zakazane. Magnaci wymieniali białoruskich chłopów na psy. Ale ludzie przetrwali i zachowali swoją tożsamość” – twierdził Łukaszenka.
Jarosław Sellin uważa, że sytuacja jest trudna, i nie widzi możliwości zatrzymania polityki Łukaszenki. – W obecnej sytuacji – poza protestami, notami dyplomatycznymi, wzywaniem ambasadora – nie widzę jakiegoś skutecznego instrumentu, żeby powstrzymać białoruskiego dyktatora w takich agresywnych poczynaniach – podsumowuje poseł PiS.
