Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
2005

29.12.2005 Jarosław Sellin w "Poranku Radia TOK FM".

TOK FM

Media publiczne funkcjonują pod reżimem spółek prawa handlowego i wewnętrznie się szarpią, clinic między koniecznością wypełniania misji, na którą dostają abonament, a koniecznością utrzymania instytucji ze środków komercyjnych.
Jacek Żakowski: Kiedy będzie nowa KRRiT?


Jarosław Sellin: Wygląda na to, że w styczniu.

Jacek Żakowski: Wie pan, jaki będzie jej skład?

Jarosław Sellin: Znamy oczywistości, 2 osoby prezydent, 2 Sejm, 1 Senat. Pewnie wokół tej sprawy rozpoczną się rozmowy, to są instytucje polityczne, to że KRRiT jest wybierana przez te instytucje, to wynika z konstytucji, nie musimy być z tego powodu szczęśliwi, ale taki zapis jest. Robiliśmy tę nowelizację, oczekując, że przyłącza się wszystkie rozsądne siły polityczne, a w przyszłości zrobimy jednego regulatora mediów, ale to wymaga zmiany konstytucji. Na razie warunków politycznych do zmiany konstytucji nie ma, stąd ten pierwszy krok reformujący te instytucje regulacyjne, KRRiT i Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty, po to by za dwa lata, przy okazji zmiany konstytucji zrobić jednego regulatora, wykreślić KRRiT z konstytucji.

Jacek Żakowski: I co dalej?

Jarosław Sellin: Krajowa rada podejmuje swoje obowiązki, będzie miało nieco ograniczone kompetencje w porównaniu z dzisiejszymi, wszystkie sprawy techniczne przejdą do nowego Urzędu Komunikacji Elektronicznej, i to jest dobry ruch, bo dzisiaj mieliśmy sytuację chaosu kompetencyjnego w tej dziedzinie.

Jacek Żakowski: Ja nie o to pytam, KRRiT jest po to żeby zmienić strukturę i charakter mediów publicznych, tak?

Jarosław Sellin: To że wokół tej sprawy wybuchła taka awantura, to mnie dziwi. Tutaj oferta była dosyć czysta i rozsądna, skierowana do wszystkich. Lepiej byłoby żeby ta rada była trzyosobowa, nie wyszło. Była szansa żeby wokół trzech osób się dogadać, bardzo ponadpartyjnie. Ta Rada będzie kontynuowała działania obecnej Rady w dziedzinie programowej, będzie przyznawać koncesje, wybierać władze mediów publicznych, dzielić abonament.

Jacek Żakowski: Ale rozumiem, że macie pomysł żeby media publiczne zmienić, tak?

Jarosław Sellin: Uważam, że należy rozpocząć dyskusję, i chciałem żeby to się odbyło w pierwszej połowie przyszłego roku, na temat nowego ustroju mediów publicznych, uważam, że formuła spółek prawa handlowego się nie sprawdziła, te media funkcjonują pod reżimem spółek prawa handlowego i wewnętrznie się szarpią, między koniecznością wypełniania misji, na którą dostają abonament, a koniecznością utrzymania instytucji jakimi same w sobie są, utrzymania tych instytucji ze środków komercyjnych. Uważam, że kategoria instytucji wyższej użyteczności publicznej, ja to umownie nazywam bo nie ma takiej kategorii w polskim prawie, ale jeśli napisać ustawę o mediach publicznych, to siłą rzeczy kreuje się taką instytucję.

Jacek Żakowski: I kto ma to pisać?

Jarosław Sellin: Chciałem żeby to była inicjatywa rządowa, ale po tej dwumiesięcznej dyskusji wokół dosyć oczywistej sprawy, ta oczywistość wynikała też z zapowiedzi wyborczych, po tak potężnej atmosferze, ja się zastanawiam czy są warunki polityczne do spokojnej rozmowy na temat mediów. A na pewno nowa ustawa o mediach publicznych wymaga spokojnej rozmowy, a nie awantury.

Jacek Żakowski: Słyszę trochę niepokój osoby, która siedzi na fotelu Jakubowskiej i przypomina sobie jej doświadczenia.

Jarosław Sellin: Tu nie ma żadnych paraleli, ja spróbuję porozmawiać z liderami wszystkich ugrupowań, które znalazły się w parlamencie, na temat warunków tej rozmowy, owszem, najlepiej byłoby gdyby to była inicjatywa rządowa, ale dobrze byłoby gdyby wszystkie ugrupowania, co do zasadniczego zarysu tych zmian się umówiły, ze popieramy je razem. To nie będzie łatwe, jak wiadomo miedzy PiSem a PO co do wizji mediów publicznych były istotne różnice. Póki taka rozmowa polityczna się nie odbędzie, nie ma sensu występować z inicjatywą legislacyjną, zaszkodzi się mediom publicznym.

Jacek Żakowski: Na siłę się pewnie nie da tego przeprowadzić. A jak pan sobie wyobraża realizowanie tego fragmentu nowelizacji, który mówi o pilnowaniu przez KRRiT etyki dziennikarskiej?

Jarosław Sellin: Przypominam, że w pierwotnym projekcie, zaproponowanym przez posłów PiS, tego nie było. To jest zapis, który się znalazł tam na skutek żądań Samoobrony, to oni to zaproponowali w trakcie prac w komisji sejmowej nad tą ustawą.

Jacek Żakowski: No, ale PiS to poparł.

Jarosław Sellin: Moim zdaniem są nadmierne obawy związane z tym zapisem. On oznacza, że KRRiT ma inicjować dyskusje, organizować konferencje, seminaria, może jakieś publikacje na ten temat, natomiast ten zapis nie daje żadnej władzy administracyjnej. Dlatego ja się nie obawiam głosów, które mówią, że to może być instrument do przywrócenia cenzury, do dyscyplinowania dziennikarzy.

Jacek Żakowski: A do odbierania koncesji w razie nieodpowiedniego stwierdzenia?

Jarosław Sellin: Nie, tam nie ma żadnych odniesień administracyjnych, że z tego powodu można odbierać koncesję. W ustawie jest wyraźnie zapisane z jakiego powodu można odbierać koncesję, na przykład z powodu naruszenia w programie dobrych obyczajów w stosunku do dzieci i młodzieży, to jest puszczanie filmów z nadmiarem przemocy, puszczanie pornografii w godzinach chronionych i tak dalej. To są rzeczy, z powodu których nadawcy są karani. Oni bardzo często odwołują się do sądu, trwa proces sądowy, jeśli nadawca wielokrotnie by taki proces przegrał to, to są poważne podstawy do cofnięcia koncesji, ale nie inne.

Jacek Żakowski: Andrzej Lepper mówi, że chodzi o to, że media elektroniczne podają nieprawdę i że takie media nie są potrzebne.


Jarosław Sellin: Znamy od lat lamenty Samoobrony na temat mediów i na temat tego jak jest traktowana. Czasami rzeczywiście nie sposób nie przyznać jemu i jego partii racji, czasami rzeczywiście takie wrażenie się odnosi. Nawet z arytmetycznej wyliczanki widać w mediach elektronicznych, że Samoobrona jak na skale reprezentatywności społecznej, którą ma, nie jest nadmiernie reprezentowana w mediach elektronicznych. Na pewno częściowo te ich pretensje są słuszne, co do kłamstw no cóż...

Jacek Żakowski: Każdemu zdarza się pomylić.

Jarosław Sellin: Możemy to tak skwitować.

Jacek Żakowski: Jedno to odejście od systemu spółek prawa handlowego, co jeszcze w tym systemie powinno się zmienić?

Jarosław Sellin: Nowy sposób finansowania mediów publicznych. Uważam, że rzeczywiście mamy już kryzys poboru abonamentu. Są ludzie, którzy cierpliwie, systematycznie ten abonament od wielu lat płacą, ale jest to połowa gospodarstw domowych. Druga połowa jest legalnie zwolniona z płacenia, albo rzeczywiście go nie płaci, choć powinna.

Jacek Żakowski: Czyli rozwiązaniem ma być podatek?

Jarosław Sellin: Uważam, że warto rozważyć pomysł, by tą opłatę uiszczać raz w roku, jakkolwiek byśmy jej nie nazwali czy abonamentem, czy podatkiem radiowo-telewizyjnym. Nie trzeba by było wtedy męczyć tych ludzi, by co miesiąc chodzili do okienka pocztowego i płacili te 13, czy 15 złotych. Płaciliby raz w roku przy okazji rozliczania PIT-u. Dzisiaj płatników abonamentu jest 5 milionów, jeśli ten podatek byłby opłacany w PIT-cie i CIT-cie to mielibyśmy ponad 20 milionową bazę. Wtedy można byłoby ten podatek nawet obniżyć o połowę, a i tak pieniędzy będzie więcej.

Media publiczne na pewno potrzebują nieco więcej środków z pieniędzy publicznych, żeby można było ograniczyć prawo do emisji reklam. Te dwie rzeczy ze sobą współgrają.

Jacek Żakowski: Prezydent Kaczyński jeszcze przed wyborami zgłaszał taki pomysł, żeby podzielić media publiczne na rządowe i opozycyjne. To jest pomysł, który rząd będzie podtrzymywał?

Jarosław Sellin: Nie. Rozumiem ten postulat, ponieważ on w dużej mierze wynika z zniecierpliwienia polityków, którzy nie mogą się doczekać czasów, kiedy mogliby uznać, że media publiczne są naprawdę rzetelne i obiektywne. Politycy, którzy pupilami mediów przez wiele lat nie byli mają prawo do takich radykalnych sądów. Uważam jednak, że to nie jest najlepszy pomysł. Gdyby coś takiego zrobić, na przykład pierwszy dla rządu i drugi dla opozycji, to natychmiast oba kanały tracą wiarygodność. Ludzie by wiedzieli, że to jest kanał, gdzie jest propaganda rządowa, a to jest kanał, gdzie jest propaganda opozycyjna. To byłaby propaganda, a nie obiektywne, rzetelne programy publicystyczne.

Jacek Żakowski: Prezydent Kaczyński się z tego wycofał, czy to rząd polemizuje z prezydentem Kaczyńskim?

Jarosław Sellin: Z tego co przypominam sobie, to były wypowiedzi w luźnych wywiadach i w szerszym nieco kontekście i nie sądzę, żeby pan prezydent Kaczyński był do tego pomysłu jakoś bardzo silnie przekonany.

Jacek Żakowski: Widział pan okładkę dzisiejszego Newsweek'a?

Jarosław Sellin: Nie.

Jacek Żakowski: Jest tam tekst na temat wpływu, jak i ma Opus Dei w polskim rządzie. Pan jest członkiem Opus Dei?

Jarosław Sellin: Nie, byłem przez parę lat współpracownikiem, od dwóch lat nie jestem już aktywny i trochę żałuję, ale wynika to z braku czasu.

Jacek Żakowski: Był pan supernumerariuszem, czyli takim pełnym członkiem?

Jarosław Sellin: Nie, nie byłem, uważam, że to jest szukanie niepotrzebnych sensacji. Ja chodziłem na rekolekcje, na dni skupienia do Opus Dei, to jest oferta czysto duchowa, czysto religijna, tam się w ogóle o sprawach publicznych, o polityce nie mówi. Więc nie wiem o jakim programowym działaniu w dziedzinie polityki można mówić. Tam się mówi o Bogu, czyta się Pismo Święte, literaturę religijną i wokół tego są jakieś komentarze. To jest tak, jak w każdej innej wspólnocie religijnej. Mógłbym to przewrotnie potraktować, gdyby uznać, że kiedy pani Hanna Gronkiewicz-Waltz jako prezes NBP wymieniła złotówkę, to realizowała program ruchu odnowy w Duchu Świętym.

Jacek Żakowski: Ah, bo to jest konkurencyjny ruch wobec Opus Dei.

Jarosław Sellin: Ja bym nie przesadzał, ja wiem, że jest dużo niepotrzebnej ekscytacji wynikającej z niemądrej literatury, Dan Brown i tak dalej. Szuka się jakiejś sensacji.

Jacek Żakowski: A jak dużo osób z obecnej elity władzy bywało w Opus Dei?

Jarosław Sellin: Zasada jest taka, że to są prywatne sprawy, prywatne wybory kto z jakiej oferty duchowej w ramach kościoła skorzysta. W kościele jest bardzo wiele ciekawych wspólnot. Nie można po prostu opowiadać kogo się tam widzi, jeżeli ktoś sam chce o tym opowiadać to o tym mówi. Ja o tym mówię. Jeżeli ktoś sobie tego nie życzy, bo to jego prywatna sprawa to nie mam żadnego upoważnienia, żeby o tym mówić.

Jacek Żakowski: W każdym razie, według pana wiedzy to stowarzyszenie nie wywiera presji na polską politykę?

Jarosław Sellin: Przez sześć lat mojego dosyć regularnego uczestnictwa i w dniach skupienia raz w miesiącu i w rekolekcjach raz w roku, nigdy mi się nie zdarzyło, aby tam była jakakolwiek rozmowa o sprawach politycznych. Nigdy nie odnotowałem takiego faktu.

Jacek Żakowski: To nie jest masoneria?

Jarosław Sellin: Nie, absolutnie nie. To stereotypy.

Jacek Żakowski: Nie przychodzą do pana bracia i mówią, że trzeba załatwić sprawę?

Jarosław Sellin: Przepraszam za mocne słowa, ale to są po prostu bzdury.

Jacek Żakowski: No to się uspokoiłem.